Wróciłam do domu z dalekiej podróży po ludzkich problemach.
Prysznic z peelingiem oczyścił ciało, ale nie odtruje duszy,
która mimowolnie wchłania w siebie zło,
jakie człowiekowi wyrządza drugi człowiek.
A co na to Lec?
I cóż ty na to, Fizyko?
Oziębłość stosunków między ludźmi powstaje wskutek tarć między nimi.
Wysmarowałam się balsamem pachnącym pomarańczą,
staram się szybko odbudować granicę,
za którą tylko jasna strona życia.
Chcę pomamusiować, upiec ciasto,
ugotować dobre jedzenie dla jutrzejszych gości,
zawinąć się w domowy kokon bezpieczeństwa
i nie pozwolić, by ktoś lub coś zepsuło mi ten weekend.
Muzyka, gotowanie, wino i śmiech!
A co na to Lec?
Jestem nonkonformistą-rzekł-mój niezłomny ascetyzm zwalczam konsekwentnym hedonizmem.
Taki mam plan, a najważniejsze to mieć plan!
A co na to Lec?
Niektórym do szczęścia brakuje naprawdę jedynie szczęścia.
Li.

Li to ja-sisi. Nie wiem co zrobiłam ale mogę pisać tylko z komórki. Z kompa wyrzuca mnie z bloga. A to jest wszak skandal!
Widać mnie?
widać, widać:)
Ja też bym coś pysznego zjadł.
Li, a co ugotujesz dla dzisiejszych gości? brakuje mi ostatnio inspiracji..
Mój nastrój podtrzymuje jedynie hedonistyczna myśl, że jutro jest sobota i na dodatek bezdzietna.
a tak w ogóle nie napisałam tu nic . i tej wersji się trzymajmy.
Miłego weekendu!
Li, prawdziwa z Ciebie kobieta :) skaczące nastroje, raz w euforii, raz w czarnej hmm.. rzeczywistości :) Zazdroszczę balsamu, aż mi się pomarańczy zachciało.
A słowo pomamusiować trzeba rozpropagować :D
Rzeczywistość zawodowa bywa niestety tak ciemna, że aż czarna:)
Ja nastrój mam świetny, nie dałam go sobie zepsuć i bogu dzięki:)
Dobrego weekendu Li
dobrze czasem sobie posybarycić, oj dobrze :)
Hedonizm nigdy mnie nie zawiódł.
Cześć zrzędo ukochany:* Tak, w hedonizmie masz mistrza:)