Wyzyskiwane dzieci pojechały na cotygodniowe zakupy.
Jakim cudownym zrządzeniem losu było zrobienie prawa jazdy przez Karolcię!
Sprzątam, a to nieustanne perpetuum mobile, niekończąca się historia,
efekt pracującej bez chwili wytchnienia fabryczki kłaków, sierści i kurzu.
Uwielbiam takie zawieszenie pomiędzy pracującym piątkiem, a leniwą niedzielą,
nie patrzę na zegar, po prostu jestem w domu i działam,
popijając z wielkiego kubka herbatę z pigwą.
Muzyka snuje się pomiędzy piętrami, dziś mam fazę na Turnaua, na zmianę z Santaną,
pośpiewuję sobie bezkarnie, a co tam… nikt mnie nie słyszy.
I można zapomnieć o problemach i smutkach, nic nie szkodzi,
że to zapomnienie minie wraz z wieczorem,
pomyślę o tym jutro,
dziś w sobotnie popołudnie chcę być beztroska,
schowana w domu, ciesząca się ze zrobionych porządków,
błyszczącej podłogi i gotującego się obiadu.
Li.

Li kochana ja też tak mam! naszło mnie na wielkie sprzątanie a teraz siedzę z herbatą sama (corcia śpi )w ciszy i porządku i napawam się weekendemB-) aa i nawet na zimowym spacerze byłyśmy ogladalysmy sople wiszące z dachów i tęsknie wygladalysmy wiosny:-)
Też stosuję takie wykorzystywanie ;) Wolę sprzątanie od marketu.
to dzisiaj nie będę zawracać ci głowy sprawą wiadomą. Zadzwonię jutro. Odpoczywaj kochana!
Zadzwoń jutro przed południem, przynajmniej mnie obudzisz!
Gdy ostatnio gotowałaś cebulową nawet aLusia zaniemówiła, jak mniemam, z zachwytu ;D Jeśli jest szansa, że zostanie trochę do jutra to wpadnę na talerz :D
cebulowa nigdy nie zostaje!
Ale dla Ciebie zawsze zrobię wielki gar! :*
Statler też kocha moją cebulową :)
Statler, zdaje się, z Twojej ręki zje wszystko ;D
Szczęściara :D
wszystkiego niestety nie, za Chiny nie mogę go przekonać do białego sera. I do rukoli. Ale ośmiorniczki zjada garściami:)
a poza tym, z całym szacunkiem, ale to on jest szczęściarzem :D
sprawa oczywista, że z zachwytu, jeszcze mnie potem z dwa miesiące trzymało :):) ie mogłam przepić winem, ot co. Na szczęście już mogę :):)
p.s. jeśli ktoś aluzju nie paniał, to powtórzę większymi literami: TERAZ MOGĘ!! :)
i zupa cebulowa , jak ktoś mi przywiezie cebulę:)
Dziewczyny wcięło z tymi zakupami.
Bardzo lubię ten moment, początek weekendu, zapach rosołu konkuruje ze świeżo wyjętym z piekarnika ciastem.. Do tego świeża pościel, wywietrzona i pachnąca.. Dzięki zapachom przenoszę się w dzieciństwo..
Pozdrowienia
novembre
wietrzenie pościeli w krakowskim powietrzu gwarantuje niepowtarzalny zapach :D
Tortilla:)
a co na obiadek?