Strefa wpływów i wpływ wpływu.

Moja praca to źródło nieustannego smutnego zadziwienia.
A wydawałoby się, że po kilkunastu latach w tym biznesie
nic mnie już nie powinno dziwić.
Mam szeroki przekrój popieprzonych mamusiek, infantylnych tatuśków,
popaprańców obu płci i plątających się pomiędzy nimi
jeszcze niewinnych dzieci,
ale już skażonych i skrzywdzonych przez zachowania dorosłych.
Niektórzy powinni mieć ustawowy zakaz rozmnażania się,
nigdy nie dorosną,
a niedojrzały dorosły jest jak granat odłamkowy
– wybucha i razi najbliższe otoczenie.
Nie jest dla mnie usprawiedliwieniem ich dysfunkcyjny dom,
złe wzorce z dzieciństwa,
przemoc w domu, alkoholizm rodzica, brak czułości i miłości.
Po to mamy rozum, by wiedzieć co jest dobre, a co złe,
jeżeli zło spieprzyło nam dzieciństwo i młodość,
to dlaczego powielamy je na naszych dzieciach?
Dlaczego idziemy tą samą drogą destrukcji?
Mój bliski przyjaciel wszystkie swoje niepowodzenia tłumaczy DDA
-syndromem dorosłego dziecka alkoholika.
A ja zawsze wchodzę z nim w spór
– bo jeżeli wie, co jest jego własnym wrogiem,
to dlaczego z tym nie walczy?
Dlaczego tak łatwo się rozgrzesza?
Jeżeli mamy wywodzące się z dzieciństwa poczucie braku miłości,
a tego niedoboru nigdy nie da się już uzupełnić,
jeżeli wiemy, jak to boli, jaką zostawia wiecznie jątrzącą się ranę,
jakie buduje ograniczenia w dorosłym życiu,
dlaczego nie kochamy swoich dzieci inaczej, niż nas (nie)kochano?

Czasem mam poczucie, że jestem beznadziejną matką,
wiele spraw odpuszczam,
ale z drugiej strony jestem lepszą matką, niż moje poprzednie pokolenia
i to już jest wielki sukces,
bo udaje mi się wychodzić poza ramy schematu.
Są szkody z przeszłości niemożliwe do naprawienia w przyszłości.
Oby były minimalne, nawet i wiecznie pobolewające,
ale nie kształtujące,
nie determinujące życia!
Ot, cierń, nie rana.

Li.

34 Responses to Strefa wpływów i wpływ wpływu.

  1. Li's awatar Li pisze:

    To, co powinno być wyjątkiem, jest najwidoczniej normą.
    Przerażające.

  2. jadowita's awatar jadowita pisze:

    Sama też jestem – podobno – DDA. Czasami się zastanawiam czy nie AA :D

    Niektóre cechy mojej Matki są okropne, bo wyłażą ze mnie same, absolutnie ich nie chcę i walczę z nimi z całego serca. Popełniłam pierdylion błędów, ale moje dzieci, w przeciwieństwie do mnie, cały czas słyszą, że je kocham. Obojętnie, jakie by nie były i co by nie zrobiły. Ale czy to Ty kiedyś napisałaś, że lepsza matka bez miłości niż bez rozumu? Więc nie wiem, czy nie jestem tylko odrobinkę lepsza od własnej.

    ale masz rację. Grzebanie w duszy to jedno, a czyny, za które ponosimy odpowiedzialność, to drugie. Świadome czyny. I żadne rany psychiczne nie uzasadniają krzywdzenia innych.

  3. sandałymojżesza's awatar sandałymojżesza pisze:

    Ciężko uwierzyć, że tylu nas jest 0_o. Ja niedawno zostałam matką i już niezliczoną ilość razy cierpiałam, że mój syn nie ma blisko siebie prawie nikogo, dziadek odwiedził go przez pół roku raz a za matkę ma osobę z wpojoną nieufnością do ludzi, przekonaniem, że ludzie są źli, węszącą wszędzie podstęp. Jest to kropla w morzu mojej zoranej psychiki jednak tą kroplą ostatnio najbardziej się dławię.

  4. mallica's awatar mallica pisze:

    piateczka Li! Calkowicie sie z Toba zgadzam chociaz moje zdanie na temat rodzicielstwa czesto spotyka sie z krytyka. Bo podobno mowienie, ze nie wszyscy sie rozmnazac powinni jest haslem totalnie niepoprawnym politycznie. Trudno jestem niepoprawana bo krew mnie zalewa jak slysze i widze podobne dzieciece dramaty. Niestety nie widze inneo roziwzania jak tylko edukacja, edukacja i edukacja bo kazde inne rozwiazanie ustawowe byloby naruszeniem wolnosci obywatelskich (niestety…)

  5. Maja's awatar Maja pisze:

    a propos pracy p. Moniko…poleca Pani kogoś dobrego z prawa karnego w Krakowie ?

  6. elw's awatar elw pisze:

    Może napiszę o książce, którą ostatnio przeczytałam, żeby pomóc samej sobie „Toksyczni rodzice”, polecam….zrobiłam masę zakreśleń, notatek, jeszcze żadnej książki tak nie zmasakrowałam jak tą.
    Są momenty kiedy wracam, żeby sobie przypomnieć co powinnam zrobić, jednego czego mi brakuje to odwagi, żeby jej powiedzieć co mnie boli., bo najpierw muszę zaczynać od tego, że mimo wszystko ją kocham, jestem jej wdzięczna…..i nie umiem dalej ruszyć z tematem….

  7. ingrid's awatar ingrid pisze:

    bylam bita. bardzo. przez matke.
    ona sama nie byla. ma trzech braci, i jeden z nich jest moim ojcem chrzestnym i najukochanszym wujkiem. od niego wiem, ze nie byli bici. sam tez nigdy nie uderzyl swoich synow.
    jako dorosla osoba nie pamietam bolu.
    pamietam upokorzenie. i nienawisc. ta nienawisc nie mija.
    i powiem dosadnie: gowno mnie obchodzi, ze byla samotna matka z czworka dzieci w komunistycznym swiecie, ze jeden z jej mezow popelnil samobojstwo a z drugim sie rozwiodla. to ona dokonywala wyborow, jest wyksztalcona, wiedziala skad sie biora dzieci, twierdzi, ze wszystkie nas chciala i planowala. nie miala prawa nas tak bic, ze wstyd sie bylo rozebrac na W-F.
    i nie ma we mnie ani odrobiny, najmniejszej nawet krztyny chrzescijanskiego przebaczenia. z glebi serca, serdecznie jej nienawidze za to, co robila.

  8. ona3569's awatar ona3569 pisze:

    Czasami łapię się na tym , żę mówie i zachowuję sie jak własna matka., a to mnie wkurza,
    Pracuje nad tym , by tak nie robić , ale ….czasami jest to silniejsze ode mnie.

  9. Gagacik's awatar Gagacik pisze:

    Mąż mojej rodzonej siostry wszystko tłumaczy tym, że miał spieprzone dzieciństwo i ojciec go nękał psychicznie. Ale że właśnie w ten sam sposób terroryzuje psychicznie moją siostrę i swojego syna, to tego już w ogóle nie widzi. Tego się nie da po prostu opisać, jakim można być despotą i nie tknąć kogoś palcem. Jak obserwuję jego zachowanie, to się zastanawiam, czy nie lepiej byłoby codziennie dostawać wpierdol. Ale jeszcze bardziej zastanawia mnie fakt dlaczego moja siostra nie chce tego zmienić i przede wszystkim jak ona to wytrzymuje.
    Dlatego ja gwiżdżę na takie argumenty, że tatuś i mamusia byli be, a ja jestem taki biedny i w ogóle klękajcie narody.

  10. szarywrobel's awatar szarywrobel pisze:

    ja to jestem i DDA i hmmm niestandardowa matka (co poniektórzy sugerują mi inne określenia, ale oni to już w ogóle, alkoholicy, DDAowcy, i luster w domu nimają;))
    Jak mi dziecko do domu przyniosło taki tekst: „palec prostytutki jest dla ciebie za krótki” to jej ten zwrot poetycki wyjaśniłam, by oświecona była i w razie co wiedziała jak i komu z tym wypalić, no i ostrzegłam, by najpierw się rozejrzała czy wychowawczyni, lub dorosłych nie ma w okolicy. niektórzy nie pochwalają mojej głębokiej potrzeby tłumaczenia dziecku współczesnego świata ;)

  11. aurora vulgaris's awatar aurora vulgaris pisze:

    Piszesz. że masz poczucie bywania beznadziejną matką… ale za to jakie masz grzeczne dzieci! – żadna temu stwierdzeniu nie zaprzeczyła ;D Znaczy, z matką się nie kłócą ;D
    Istnieją szkoły rodzenia, lecz nie ma szkół rodzicielstwa, a przecież nie każdy nadaje się na rodzica, właściwie mało kto. Natura spłatała nam psikusa. Mentalnie do wychowywania dzieci dojrzewamy w okolicach czterdziestki (no, nie wszyscy, niektórym to się nigdy nie udaje), a fizycznie jest już po imprezie, bo siły nie te, że o wydolności rozrodczej nie wspomnę. Raczej tu się nic nie zrobi, łańcuch powielania zachowań przodków ma się zupełnie dobrze i tylko czasem, ktoś jest w stanie go przerwać.

    • Li's awatar Li pisze:

      To pierwsze zdanie to niby miało być śmieszne? Haha.
      A z drugim i następnymi trudno się nie zgodzić.

  12. nibeneth's awatar nibeneth pisze:

    Ja jestem takim DDA, ale prędzej dam się obedrzeć żywcem ze skóry, niż zafunduje swoim dzieciom powtórkę z własnego dzieciństwa.
    Wiele spraw to dla mnie problemy, do dzisiaj, ale terapia dla DDA to pomoc, jakiej się nie spodziewałam. Pomaga mi przede wszystkim nie tłumaczyć każdego shitu tym, że sama miałam przerąbane.
    Li, zdrówko – herbatka cytrynowa :)

  13. ostrestarcie's awatar ostrestarcie pisze:

    Choć ja ostra i zdystansowana… to zakochałam się w Tobie po tym poście.
    tak tak tak
    w milion procentów się zgadzam! Choć wiem, ze pewne obciążenia nie pomagają, to i tak od nas decyzja co do dalszego życia zależy.

  14. Druga Lepsza's awatar zakurzona pisze:

    jak miło zobaczyć, że myślisz podobnie do mnie… krew mnie zalewa jak ktoś mówi ‚no wiesz ona/on nie jest dobrym rodzicem, bo sam tez nie był kochany’, cholera jasna, dorosły człowiek, zwłaszcza taki który wie, jak to boli, powinien walczyć z wpojonym schematem i pracować nad sobą, a nie łapać się wymówki pt”mnie tez mamusia nie kochała”. Tak można wytłumaczyć każde popieprzenie. Jakie to wygodne, prawda?

  15. Li, obawiam się, że nie każdy ma twój poziom świadomości. Niektórzy mają w sobie mnóstwo siły i samozaparcia by pracować nad sobą innych nie stać na choćby najdrobniejszą refleksję. Jeśli ktoś miał w domu przekazywane złe wzorce to jakim cudem nagle miałby przekazać dziecku te dobre skoro ich nie zna? Więcej ci powiem, niektórzy z tych powykręcanych w dzieciństwie dorosłych obiecują sobie: ja na pewno będę lepszym rodzicem dla mojego dziecka. A potem nieświadomie powielają te wzorce wyniesione z rodzinnego domu.
    Rozumiem twoją frustrację. Po zetknięciu się z tak wieloma sprawami masz szeroki ogląd na sytuację i nie dziwię się, że zastanawiasz się nad tym jak to jest, że ludzie tak bardzo potrafią krzywdzić innych ludzi. Chciałbym wierzyć, że każdy ma rozum a właściwie, że każdy ma tę inteligencję emocjonalną ale niestety ona u wszystkich nie działa jednakowo. Smutne to, bo refleksja nad tym co się zrobiło drugiemu człowiekowi nadchodzi zwykle za późno a w skrajnych przypadkach nie nadchodzi wcale.

    • Li's awatar Li pisze:

      Krzysiu, poziom świadomości to jedno, a dokonywanie zmian to drugie.
      No i popatrz- pytasz- jeżeli ktoś miał w domu złe wzorce, to jakim cudem miałby przekazać dziecku dobre, skoro ich nie zna?
      O tym właśnie mówię- by pamiętając o swoich złych doświadczeniach, postępować inaczej. Jeżeli byłem regularnie bity, jeżeli pamiętam ten ból, strach i upokorzenie, to dlaczego funduję to własnemu dziecku?

      • Mogę ci jedynie powtórzyć to co już napisałem. Nie każdy ma taki poziom świadomości. Są ludzie, którzy się nad tym nie zastanawiają albo ich refleksja jest płytka w stylu – mnie jeden klaps nie zaszkodził, to temu małemu terroryście też nie zaszkodzi, dyscyplina musi być… i tu się koło zamyka.
        W komentarzu do tego co napisała Gofer stwierdziłaś, że sama powielasz niektóre schematy ale jesteś na tyle uważna, że zdajesz sobie z nich sprawę. Naprawdę nie wszyscy potrafią przyjrzeć się takiej sytuacji z boku. To się może wydawać dziwne ale tak jest.

  16. Gofer73's awatar Gofer73 pisze:

    Można być świadomym własnych niedoskonałości, można je plenić przez całe życie, można całą swoją postawą przeczyć temu co się wyniosło z domu a i tak cały czas nieświadomie powielać pewne schematy i błędy.
    I to jest w tym wszystkim najgorsze. NIgdy nie ucieknie się przed własnym pokrzywionym dzieciństwem.

    • Li's awatar Li pisze:

      Jak zwykle masz rację, bo i ja sama nieświadomie powielam, ale moje dzieci mówią mi wtedy: zachowujesz się jak babcia.
      I stopuję! Niemniej jednak schemat z dzieciństwa jest mocno wyryty w psyche, wychodzenie z jego ram jest ciężką pracą nad sobą. Nigdy nie uda się do końca, ale przynajmniej dzieci naszych dzieci mniej nim będą obciążone, bo jednak się staraliśmy postępować inaczej.

    • Druga Lepsza's awatar zakurzona pisze:

      jasne, że się przenosi. ale myślący człowiek to zauważa, a jak nie to mu domownicy powiedzą. i trzeba coś z tym robić, a nie wychodzić z założenia „jakiego mnie panie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz”
      też przenoszę, ale zauważam i bardzo się pilnuję. mi już nikt lepszego dzieciństwa nie zapewni, ale nie darowałabym sobie, gdybym moje dzieci wyszły z domu z przeświadczeniem, że są gówno warte, tak jak ja wychodziłam ze swojego rodzinnego.

  17. Paulina's awatar Paulina pisze:

    Można wiedzieć, a jednak nie potrafić. I to nie na codzień, ale w szczegółach.

  18. Anka's awatar Anka pisze:

    I dlatego jestem za dojrzalym rodzicielstwem (nie mylic z poznym rodzicielstwem, chociaz to czesto idzie w parze). Jak kiedys uslyszalam matke mojej bratowej gdy wyglaszale swoje „bo dzieci mi mlodosc zabraly”, to myslalam ze mnie szlag trafi. Bratowa do dzis regularnie odwiedza psychoterapeute aby sobie zycie poukladac, a jej matka nie moze odzalowac ze tak wczesnie miala dzieci. A ja sie pytam, czy pani miala potrzeby seksualno-rozrodcze na poziomie krolicy, czy pani nie rozumiala ze tworzy pani czlowieka, ktory kiedys dorosnie i nie bedzie juz bezbronnym dzieckiem? A mowie tu nie o rozterkach „czy bylam dobra matka”, ale o wyzywaniu swoich frustracji na dziecku a pozniej zakladaniu temu dziecku grubych rajstopek w upaly aby siniakow nie bylo widac.
    Sorry Li, ale zdaje sie ze Twoje wpisy dosyc czesto dotycza mojej rodziny. Czy tylko ja mam taka „ciekawa” rodzine, czy to jest typowy przekroj naszego spoleczenstwa niestety?

  19. ola's awatar ola pisze:

    A my pijemy szampana sylwestrowego i oglądamy „Zakochani w Rzymie”. Zdrowie:-)

  20. ola's awatar ola pisze:

    Mój mąż to DDA. Fantastycznie przejął relację z domu wujostwa (ja do dziś ich chłonę). Naprawdę z tego całego g.. wyszedł dobry, ciepły, cierpliwy i bardzo, bardzo wesoły człowiek. Własnie przeczytał Twojego posta i powiedział: Ona ma rację, ona wie, polać jej…;-)

  21. Ania M.'s awatar Ania M. pisze:

    Skąd ja to znam.
    mam obok siebie takiego biednego DDA…