Nie wiadomo po co czytam głupie wiadomości.
Bo co mądrego może być w informacji,
że narzeczona Janowskiego
i żona Drzewieckiego chciały zadać szyku w kradzionych futrach?
A jednak to wiadomość, która elektryzuje masy.
Ech…
Mam klientkę z urzędu w sprawie karnej.
Kradła towar ze sklepu, w którym pracowała jako sprzątaczka.
Kilka bułek, słoik dżemu, kilo mąki, kilo cukru, herbatę- najtańszą.
Nie, nie usprawiedliwiam jej,
kradzież to kradzież.
Ale w domu ma trójkę dzieci i ciągle stoi przed wyborem-
nakarmić je, czy zapłacić za prąd.
Dwie panie celebrytki pewnie będą dowodzić,
że są chore na kleptomanię.
(Musiały kraść te futra, to było silniejsze od nich).
Moja klientka przyznała się od razu.
Musiała ukraść to jedzenie,
bo inaczej nie mogła nakarmić dzieci.
Jest różnica w motywacji, prawda?
Mojej klientki jest mi żal, a tamtymi gardzę!
I to futra!
Kto nosi prawdziwe futra?
Li.

eeee….
LI! Czyżbyś wygrzewała się w marcowym słońcu wraz z wiadomymi futrzakami??? w Poznaniu wiosna w pełnej krasie, pewnie i u Was podobnie:))
wracaj, chociaż na chwilkę ;)
Również zawodowo aczkolwiek z innej strony niz Ty obserwuję kradzieże z biedy. I również oglądam piękne panie z pierwszych stron tabloidów.Czuję to samo co Ty..
Li bez twoich wpisów kawa ma inny smak… pozdrawiam ze słonecznego Kociewia ;-) wiosnę w powietrzu wyczuło moje dziecię i stanowczo odmówiła założenia spodni na śnieg ;-)
Zgadzam sie z Mallica :-) Prosze juz wracac Li.
Spiesze potwierdzic za poprzedniczkami – nieobecnosc Twoja Li jest jak najbardziej dotlkiwa. Nawet dla takich czytaczy jak ja, co to malo co komentuja.
futra srutra … mało ważne- ważne to co napisałaś miedzy literami- kradzież kradzieży nie równa …za tym stoją wybory i te niestety nie/wybory …
maczka pozdrawia
kto nosi prawdziwe futra? Cruella De Mon!!! ;)
Na miejscu „celebrytek” tłumaczyłabym się, że futra ukradłam dla bezdomnych w Polsce, żeby nie marzli w zimie. Że to taka janosikowa tradycja, zabierać bogatym i dawać biednym ;D
Albo że poczuły się niczym Robinki z Sherwood :D
niezłe, choć mogą jeszce iść na bezczela jak ten Turek w Misiu: ta pani przyszła w tym tym futrze i w tym futrze wychodzi… „
ja tam lubię swoje futro.:D
Kradzież to kradzież, ale jednak każda sprawa zupełnie inaczej wygląda. Jedna wydaje się ,,rozliczona” chociaż częściowo.
Im się więcej ma, tym częściej niektórym puszczają hamulce (te w mózgu też)…
Tak, tak, droga Li, wszystkim nam tu Ciebie brakuje…
Zaglądam tu i zaglądam a im bardziej zaglądam – to wiadomo…
jestem, tylko bardziej tu, niż tu. :)
w takim razie wracaj szybko :) poczochraj kocisko-psiska :) po futerkach ;)
a Ty ciągle w jednym kawałku? :*
nooo, wg planu jeszcze 4 tygodnie :) ale z życia się czuje wycięta, więc 18 marca mogłabym już się rozpakować ;)
Sądząc po cenie tych czterech futer, jaka została podana (nie więcej niż 3000 dolarów za wszystkie, a inne źródła podawały 1400 dolarów), to wychodzi najwyżej po 700 dolarów (albo po 350), a zatem wątpię, by to były jakieś prawdziwe futra, raczej jakiś szajs.
Czy kleptoman cierpliwie usuwa zabezpieczenia z kradzionych rzeczy? Czy kleptoman działa parami? Jakie jest prawdopodobieństwo, że obie panie są kleptomankami? Przypadek?
Mam nadzieję, że dorwą im się tam do dupsk.
Pozdrawiam! :*
Asia, ja też mam taką nadzieję, przez takie gwiazdy w sklepach nie można czuć się swobodnie, bo ochrona łazi krok w krok. Z drugiej strony nie mogę nie założyć, że wyglądam podejrzanie;-))
No, one takie typowe nijakie blondyny z zaciśniętymi usteczkami, na okazję zdjęcia czysto wymyte z makijaży, po czym to rozpoznać, akurat typ dla ochroniarza. Li, na pewno za tobą łażą, ale nie dla tego, że wyglądasz podejrzanie, oczu nie mogą oderwać i tyle.
Czy można jakoś pomóc materialnie Twojej klientce? Wysłać pieniądze czy jakieś rzeczy?
Magda, póki co znalazłam jej pracę i dom do sprzątania.
Oraz nakazałam iść po pomoc do opieki społecznej,
w końcu od tego jest!
Trójka małych dzieci, mąż alkoholik gdzieś przepadł, ale ona na szczęście nie pije. To dobra kobieta. Tylko bardzo nieporadna.
Szkoda, ze Cię mało…lubię, jak Cię dużo! Tak jakos lepiej z Tobą, niz bez Ciebie:))) no, potrzebna jesteś do życia ( taki nałóg, czy co??? )
o rety, to wielka odpowiedzialność :D
To wina statlera, za bardzo mnie absorbuje swoją osobą;-)
korzuch to futro?
mam taki
liczy sobie cwierc wieku
cieplutkie na Polskie zimy bardzo
Korzuch to na pewno nie jest futro i tak po prawdzie nie wiem co to jest.
korzuch to insza inszość..:D
rybciu, a ja dla Ciebie jótro ubiorę fótro i wypiję mleczko z korzóhem, bo Cię lópię okrótnie :*
A napisała to znana taksydermistka od jenotów.
muj jenocik jest sztóczny, co nie zmienia faktó, że bardzo zapada w pamięć :P
Komplet wyjściowej bielizny z jenota nawet sztucznego jest wystarczająco wstrząsający, by zapaść w pamięci sklerotyka.
z jenotem mam tylko sweterek, ale męska wyobraźnia nie zna granic i jak to przy sklerozie …. z czasem pewne fantazje mieszają się z faktami
hmmmm a może to były moje konfabulacje… w końcu też mam swoje lata :P
statler, nie wiedziałam, że znasz takie trudne słowa:P
Rybció, korzuch morze bydź.
viki, no patrz, jak mu te jenoty zapadły w pamięć :D
chiba siem ze mnie smiejom
kozuch czy korzuch?
nie se poczytajom na guos to wyjdzie prawda na wierch :P:P:P
Fakt taksydermista to nie kuśnierz, którą to profesję znają wszystkie kobiety.
czekam na dni, gdy będziesz miała więcej czasu na pisanie :)
a za tę kobietę trzymam kciuki. a celebrytkom życzę przeczołgania przez psychiatrę sądowego…
Pomyśl, jak ciężko będzie im stanąć na polskiej ziemi:)
ja noszę tak od jesieni do ciepłej wiosny, ale tylko na nogach, potem żyletuję, kalesony kalesonami ale nie ma jak futro ;)
klientka miała nieczułych pracodawców, gdyby u mnie robiła to podzieliłabym się nawet okruchami
córka do szkoły nosi podwójną śniadaniówkę i przykaz, podziel się z celinką, kupiłam jej też długopis ścieralny bo brzydko pisze i pani długopisem jej zabroniła, jako jedynej w klasie. teraz ją przenieśli do innej szkoły, szkoda, uprawiałam nad nią cichy patronat
:* okruchami, jak to wróbel:)
Kto nosi prawdziwe futra? Ja noszę. Przyrośnięte. Ale nie dam Ci się czesać tym zgrzebłem dla kotów.
myślałam, że to uwielbiasz;-)
Cześć się niepokoiłam blogową ciszą.. ale jeśli to tylko / aż niedoczas to rozumiem, sama też „realnie” zajęta … pozdrawiam ciepło… masz rację Li różnica w motywacji przepastna i pewnie Panie „celebrytki” wywiną się sianem kleptomanii, a Twoja klienta…ma szczęście że Ty ją bronisz ;-)
No, futra… ja mam wstręt do futer, które nie są przyrośnięte do pierwotnego właściciela. Naprawdę, brzydzę się.
I zadzwaniaj choć czasem…. :)
Aniu, gadałyśmy zaledwie trzy dni temu:))
Ale niedługo wszystko wróci do normy, całusy!
Doprawdy? A wydaje się, jakby tygodnie minęły…
Nie, no żartuję:)
Wiesz, pracuję, siedząc przy komputerze i – milcząc, bo teksty jakoś nie chcą gadać na głos. To znaczy, ja bym mogła do nich, ale one jak zaklęte.
Ale się rozwijam piekarniczo, o!
właśnie zazdroszczę:)
Spróbuję jutro zrobić te bułeczki, wyglądają świetnie!
właśnie, i to futra!
niesmak.
Mało cię, Li, aż pomyślałam tęskno- czemu tak mało i kiedy wreszcie.
Jestem bardzo zajęta. Oczywiście nie w sposób najbardziej pożądany, ale i tak nie mam czasu na bloga.
Od czasu do czasu trzeba sobie zrobić przerwę i oddać się bez reszty realowi:)
Ale miło, ze zauważyłaś moją nieobecność;-)
A do Ciebie Megi maila wysłałam.