No i jak nie kochać tego Bąbelka, no jak?
Miałam pisać notkę o odchudzaniu, ale wolę iść do wanny.
(Piana sięga sufitu).
Mój brat ma dziś 40-te urodziny i zupełnie nie rozumiem,
jak to jest możliwe?
To przecież mój młodszy brat,
a ja przecież jeszcze nie mam czterdziestki.
(Cuda Panie, cuda!)
Życie nie ogląda się wstecz,
podzielone urodzinami, śmierciami, ślubami, pogrzebami,
powykręcane od problemów,
z bólem, z cierpieniem, z tęsknotą,
jednak -pomimo- cieszy, cholernie cieszy.
Li.


Dołączam się i ja do listy osób czekających na notkę jak schudnąć bez diety :)
Serdeczności Li i życzenia wielu dobrych chwil dla Brata i Bratowej :)
Ja też mam młodsze rodzeństwo, a i starsze również.
I jakby nie było jestem młodsza od obydwojga ;)
„(Cuda Panie, cuda!)”
O to Twój brat to młodzieńki jest, dziecię niemal:) a skoro do tego to starszy brat;)
Serdeczności dla Brata. A dla Ciebie oczywiście też- wszak każda okazja do serdeczności jest dobra:)
Gratulacje dla brata :) Zawsze mnie cieszy, gdy się okazuje, że w okolicach 40-tki można sobie poukładać życie.
Ja też małymi kroczkami zmierzam ku likwidacji pewnych nadmiernie rozwiniętych partii ciała… Ale nie ważę się wcale. Nie chcę zapeszać :)
och, a moja siostra kończy w tym roku 30 lat!!! to przecież NIEMOŻLIWE :)
sto lat dla Brata, urodzinowo i masę szczęścia na resztę życia :)
pamietam, jak przezywalam 40stke mojego brata, mimo, ze starszy, bylam w szoku i w nim trwam, choc minela juz nastepna dziesiatka!!
Niech zycie trwa, Twoj brat ma prawo do bycia szczescliwym przeciez,
mam kuzyna, ktory stracil zone i tez nioedlugo ma swoj drugi slub. Bardzo mnie to ucieszylo.
Li przeczytałam, że chciałaś pisać o odchudzaniu i pomyślałam o! to może po-odchudzamy się razem? ja od 10 lutego zjechałam 4 kg – w nadmiarze mam jeszcze 6, ale niestety zadowolona z -4 zaczęłam podjadać czekoladę (winą obarczywszy PSM) i waga stanęła ble! :-( wiec od dziś znowu restrykcje na węglowodany wprowadzam !! Miło czytać, że pomimo tragedii Twój Brat odnalazł pokój i siłę, i zaczyna nowe życie – najlepszego dla Niego! ja mam siostre młodsza o 7 lat i brata młodszego o 10 lat i wiecie co? siostra w tym roku skończyła 30 !! tzn ma tyle lat co ja!! Cuda Panie i dziwy !!
Czyżbyś zamierzała schuść? Myślę o przejściu na montignaca i już pozostanie na tym sposobie odżywiania do końca życia (menu w miarę do zaakceptowania, restrykcyjne tylko liczby posiłków i pilnowanie połączeń). Ile schudnę, tyle schudnę, ale dosyć mam już tych huśtawek wagowych, jojo itd. Bez zmiany w głowie i zrozumienia jednej rzeczy: „kobito, już się w życiu najadłaś za troje” – nic mi nie pomoże…
Żebym chociaż sport lubiła….echs. Napisz, jak zamierzasz zlichnąć. :D :*
Żadnych diet, już nigdy w życiu. Byłam u lekarza-dietetyka, kompletnie zrewolucjonizowała moje dotychczasowe szkodliwe odchudzanie.
Nie mam teraz czasu, by to opisać, dość powiedzieć, że w ciągu 11 dni bez najmniejszego wysiłku, nie będąc głodną schudłam już 3 kg i codziennie jest mniej.
Jest kilka zasad, których trzeba się trzymać, a podstawowa jest jedna: żeby schudnąć, trzeba jeść.
Byle co trzy godziny! No i oczywiście nie wszystko, na co ma się ochotę, tak dobrze to nie ma, haha:)
Ło, to czekam na obszerniejszą notkę. To, że trzeba jeść, by schudnąć, to akurat wiem. Gorzej z tym CO jeść i jak. 3 kilo w 11 dni to wspaniały wynik. Gratulacje! :)
Rozpoznam Cię gdy wrócę?
po oku :))
statler, hasło sobie umówcie, albo róża w zębach, czy co tam :)
Pomysł z różą dobry. Żeby nie strząsnąć Li, gdy rzuci mi się na szyję.
Haha, ale śmieszne.
I ktoś tu mówił, że poznałby mnie nawet w piekle:P
pozna Cię. Po róży :)
cudo kociak… ja wczoraj wieczorem z racji braku wanny postałam 40 minut pod prysznicem…
A ja nawet brata nie mam….
Siostry zresztą też nie.
Tylko dzieci mam jakieś stare ;)
Taki los jedynaka:)
rodzeństwo jest super w dorosłości, w dzieciństwie różnie bywa :)
…czy te oczy mogą kłamać….. ? :)
…chyba nie…?:)
i serca też nie mógłby złamać :)
To jest chyba cecha młodszych braci. Mój też tak ma, jakieś nieprawdopodobnie poważne urodziny, gdzie mi do takich, a młodszy przecież był, jest i będzie. Liczyć nie potrafi.
Tylko zamęt wprowadzają w nasze dokładne obliczenia :D
Najlepszego dla Brata:)
Ja go też kocham, za sushi ;)
Życie trwa, mimo wszystko toczy się dalej i to jest w sumie optymistyczne
no to przyjeżdżaj i pójdziemy na sushi:)
i to jest przepiękna koncepcja :) nie wiem, czy wiesz, droga Li, ale pójdziemy też wtedy do gejowskiego klubu :):)
aLusia, wie, wie:)
Czytała u mnie i o dziwo nie grzmiała, jak się nie pytając o zgodę wprosiłyśmy na imprezkę do niej i z nią ;)
to podejrzane, wielce podejrzane…. do mnie też nie grzmiała….. teraz to się zaniepokoiłam…. :)
Pewna moja znajoma, mieszkanka pewnego Zdroju wybrała się na dancing do zdrojowego przybytku, zapewniającego tę formę rozrywki kuracjuszom i nie tylko. Ponieważ była jedyną palaczką w swojej grupie towarzyskiej wychodziła samotnie na papierosa. Przy którymś papierosie zaczepiła ją również paląca kobieta zapytaniem: pani z towarzystwem, czy wyhaczyć, bo ja wyhaczyć.
Rozumiem, że Wy do tego klubu gejowskiego to z towarzystwem ;D
oj auroro, sama wiesz, że np. w Scenie był różny element ;)))
kto wie, co nas tam czeka ;)))
Jak to dobrze, że ja po swoja wygraną, czyli skrzynkę wina, zamienioną na mniejszy litraż alkoholi twardych przyjeżdżam w innym terminie ;D
aurora!! jakie dobrze??? czyżby to oznaczało, że dyskryminujesz gejów??? :)
aLusia, wręcz przeciwnie. Z nimi właśnie wypiję wygraną. Przyznasz, że czynność ta, w ich towarzystwie pozostaje zupełnie bezpieczną dla czci ;D
hmmm, czyli rozumiem, aurora, że wolisz sytuacje, w których twa cześć jest jednak mocno zagrożona :) :)
no i dobrze z tym ślubem, życie trwa…
wszystkiego najlepszego dla Brata
rozkoszny Bobcio, mruaaaahhh
warty kasy, jaką ma niego wydałaś, miauknęła leżąca obok mnie Minutka
och, Bobcio jest bezcenny. I pomyśleć, że mógłby nie żyć!
Leciutko, minimalnie utyka na łapkę, w której ma tego gwoździa w szpiku, bardziej to słychać niż widać, ale poza tym jest w kwitnącej formie.
Teraz odczuwa przemożny pęd do wiedzy, wszystkie swoje interesy przeniósł na łóżko Karolci i towarzyszy jej w nauce.
Schodzi na dół tylko do kuwety i na jedzenie:)
a Bobek nie jest albinosem?
Ja zazdraszczam kotow przytulnych. Minutka chodzi za mna jak pies, ale skóra ją boli od głaskania i się nie przytula. Tylko siada obok.
A kuwety mam na gorze. Blisko dzięcięcych nosów jako memento. Tylko jakoś one wieczny katar mają na kocie szczyny, tylko ja z dołu wyczuwam…
nie wiem, czy jako albinos miałby takie piękne kolorowe oczy?
Dla mnie jest ekstremalnym blondynem:)
U mnie kuwety są pod schodami, moje córki świetnie opanowały wchodzenie po schodach na bezdechu:))
miałby chyba nawet bardziej kolorowe, bowiem czerwone :)