Największą niespodzianką był dla mnie fakt,
że aby schudnąć trzeba łączyć węglowodany złożone z chudym białkiem.
Do tej pory, gdy miałam na talerzu
ziemniaki, mięso i surówkę, to zjadałam mięso z surówką,
a ziemniaki zostawiałam.
Errare humanum est, straszliwie błądziłam,
bo właśnie trzeba było jeść te ziemniaki z mięsem
(pod warunkiem jednakże,
że z chudym i z grilla, albo z pary).
Warzyw można jeść, ile się chce,
są czynnikiem powodującym sytość,
nie wchodzą do bilansu kalorycznego.
Pomijać należy niestety tylko awokado,
które uwielbiam, ale nic to, odbiję sobie w przyszłości:)
Węglowodany złożone to: ziemniaki, kasze, ryż, najlepiej mieszany z brązowym, makaron, najlepiej ciemny, kukurydza konserwowa.
Białko to: wędlina chuda-drobiowa, wołowa, cielęca,
chudy biały ser, jajka (cztery tygodniowo),
chude ryby (pstrąg, tuńczyk, dorsz, mintaj, morszczuk, leszcz, szczupak, sandacz, tilapia, sola), mięso z indyka, kurczak, wołowina, cielęcina, królik, dziczyzna, soczewica, fasola, ciecierzyca, groch, soja.
Owoce-można zjeść 20 dkg dziennie- jest to jedno duże jabłko,
lub prawie cały kubek borówek amerykańskich.
Banany i winogrona są zakazane :(
Napiszę Wam główne zasady, a kto będzie chciał szczegóły,
to niech pisze maila- wyślę mu skany kartek z zaleceniami
i przepisami, jakie dostałam od lekarza.
Przy czym uprzedzam- wartość kaloryczna była obliczana pode mnie.
Podobno do życia potrzebuję 1850 kcal.
Oczywiście rozsądnie rozłożone,
gdy je zjem w dwóch posiłkach, to przytycie murowane.
Wtedy nie przytyję, ale też nie schudnę.
Tym samym, aby schudnąć, muszę mieć deficyt kalorii.
Posiłki więc mam obliczone na 1400 kcal.
ZASADY:
1. Jedzenie trzeba ważyć, w związku z czym zakupiłam niezwykłej urody wagę kuchenną- naprawdę bardzo ładnie komponuje się w mojej kuchni.
Odchudzanie odchudzaniem, ale ładność też musi być.
2. Dzień podzielony jest czterema głównymi posiłkami.
3. Można jeść pomiędzy posiłkami, ale tylko określone rzeczy
(jogurty, maślanki, kefiry do 70 kcal w 100 g i ile się chce warzyw).
4. Śniadanie trzeba zjeść do ósmej rano i nie później niż do godziny od obudzenia się.
Wtedy pobudza się metabolizm do działania.
5. Ostatni posiłek należy zjeść na 2-3 godziny przed położeniem się spać, i to jest cudowne dla kogoś,
kto tak jak ja chodzi spać o drugiej w nocy:)
6. Minimalna przerwa między posiłkami musi wynosić 3 godziny, a maksymalna nie może przekraczać pięciu godzin.
I TO JEST PODSTAWOWA ZASADA!
7. Nie można pić alkoholu, blokuje metabolizm.
8. Codziennie do posiłków trzeba wykorzystać 15 g (3 łyżeczki) oleju lub oliwy, do podsmażenia lub do sałatki
9. Do każdego posiłku oraz pomiędzy posiłkami (ALE NIE ZAMIAST!) można jeść dowolną ilość warzyw, których nie musisz ważyć. Ważysz tylko węglowodany i białko.
Dla mnie ważne jest to, że:
– zupełnie nie czuję głodu, bo jem następny posiłek zanim mój żołądek zacznie się odzywać.
Nie dostaje więc sygnału, że grozi mi głód
i trzeba zacząć mobilizować się do magazynowania i tworzenia zapasów (nie bójmy się tego słowa) tkanki tłuszczowej.
– zupełnie nie mam ochoty na słodycze, nawet na ptasie mleczko!
– mam bardzo dużo energii i świetny humor po każdorazowym zejściu z wagi.
– czuję jak stabilizuje się mój kompletnie rozwalony metabolizm
-przez 16 dni, odkąd zaczęłam jeść, ani razu nie bolała mnie głowa
– na śniadanie jem ogromną razową bułkę (70 g węglowodanów) z białym serem (40 g białka), albo pastą z soczewicy, albo z pastą jajeczną i górą warzyw- pomidorami, bazylią, mnóstwem kiełków, ogórkami konserwowymi, kiszonymi, papryka dla zaostrzenia smaku.
– wymyślam fajne obiady i zmuszam moje dziewczyny do solidarności,
ostatecznie matkę ma się tylko jedną, prawda?
Ufff… na razie tyle, jutro opiszę posiłki i stosunek węglowodanów do białka.
Trzeba ważyć jedzenie, to bardzo ważne.
Jak Wam się podoba?
Li.

A co z kawą i czarną herbatą, można?
Wino wytrawne pić można ;) może już nie bez ograniczeń ale od czasu do czasu kieliszek czerwonego wina do kolacji nie zrujnuje diety :)
Ja też byłam u Pani dietetyk i to był mój i męża pierwszy dzień reszty naszego życia. Ja schudłam 15,5 kg a mąż ponad 20 kg. Jest szczupły zdrowy, ma mnóstwo energii świetne wyniki badań i ciśnienie jak u 18 latka choć już było niestety bardzo źle. A ja mam całą szafę spódnic i sukienek których kiedyś unikałam jak ognia. Całe nasze życie się odmieniło. Nie przesadzam ;) Więc Tobie życzę powodzenia. Ważne jest żeby cała rodzina wspierała to bardzo pomaga.
Zaskakująca ale skoro próbowałam już wszystkiego to czemu nie to? :)
Ale fajnie :*
Stęskniłam się ;>
Dietę pożyczę, ale to za chwile ;)
Ta dieta jest bardzo podobna do diety Montignaca (MM).
W necie na temat diety MM jest mnóstwo informacji, są fora tematyczne i multum przepisów i jadłospisów dla obu faz.
Polecam tę dietę z całego serca. Schudłam kiedyś na niej, bez wyrzeczeń i bez aktywności fizycznej ponad 10kg w niedługim czasie ( coś koło 3 miesięcy) .
szkoda, ze winko przeszkadza :)
poza tym super dieta
tak, tak, to jest świetna dieta, moja przyjaciółka na podobnej od 2 lat, i bardzo schudła. niestety, alkohol rzeczywiście w chudnięciu bardzo przeszkadza..
warto chyba chodzić trochę wcześniej spać, żeby spać chociaż 6 godzin. jeśli śpimy krócej, ciało wariuje.
staram się spać 7 godzin.
W sobotę oczywiście mam dyspensę i śpię do południa.
Ale to tradycja:)
Li, ja i tak bez nich długo nie wytrzymam ;)) No i nie w ziemniakach leży mój problem, ani nie w tłustościach, tylko w słodkościach…
ale gdy stosujesz się dokładnie do zaleceń w ogóle nie masz ochoty na słodycze. Tak jak pisałam, ma to pewnie związek z utrzymującym się na stałym poziomie cukrem we krwi.
Baaardzo mi się podoba! Mój brat był na takiej diecie specjalnie pod niego ułożonej – no i rewelacja: w ciągu niecałego roku schudł 40 kg! W ramionkach się zrobił takich chudziuśki, że szok. No i wszędzie indziej, ma się rozumieć, też;)Całe menu, posiłki były bardzo smaczne i miał naprawdę dużo tego jedzenia.
Widzę, że z „wiosną” nastał pęd do odchudzania;) U mnie też;)) Od 3 tygodni pilnuję tego co jem i widzę efekty! Szczerze się przyznam , że zachęcił mnie ten Dukan i spróbowałam przez 2 dni, ale było średnio- bolała mnie głowa i na drugi dzień było już mi niedobrze od tych twarogów i kurczaka. Więc podzieliłam wszystko na pół, nie jem ziemniaków, makaronu no i nie zjadam góry cantuccini do porannej kawki.
Powodzenia, Li!
właśnie ziemniaki i makaron jeść musisz:)
ale dodaj, że makaron razowy, a ziemniaki bez tłuszczu :) żeby nei było tak różowo :)
Li, wczoraj przeczytałam artykuł o tym, że AVOKADO WCALE NIE JEST TUCZĄCE!! a podobno nawet wręcz przeciwnie….oczywiście wszystko zawsze trzeba podzielić przez 2, więc może od czasu do czasu…..
jest zdrowe, pyszne, osobiście uwielbiam, ale ma bardzo dużo kalorii. Będę je mogła jeść w przyszłości, czyli już zupełnie niedługo:)
śniadanie do 8….dobre, przecież ja wstaję gruuubo po 8, to jak mam jeść? przez sen?
i jeszcze jedno mnie nurtuje -jak się zje same warzywa na posiłek to źle? to byłoby bardzo źle, gdyby to miało być źle ……:):)
ja też musiałabym przestawić, bo ósma to dla mnie środek fazy REM, ale gdy cała aktywność dobowa jest przestawiona, to pewnie dieta też może…
na to mi pozostaje liczyć – że wszystko jest przesunięte kilka godzin w przód…. :)
właśnie i niestety ta ósma rano jest bardzo ważna- niezmienne są prawa przyrody:)
Ula nie źle, nawet dobrze, ale nie w formie podstawowego posiłku. Możesz jednak oszukać organizm, bo wystarczy dodać plaster białego sera, albo wędlinę, albo plaster pieczonego indyka plus uprażyć na patelni grzanki (excuse-moi;-))) z koniecznej porcji pieczywa i już masz posiłek comme il faut.
hmmm… napisane wydaje się proste…. :) nie lubię wędliny, i nie mam pomysłu, skąd miałabym wziąć pieczonego indyka :)
A czy można prosić namiary na panią dietetyk?
Dr med. Beata Brzezińska-Kolarz
rej.tel: +48 663 82 24 74
Golonka z piwem to to nie jest…
Piwo jest okropne.
och Aniu, trafiłaś prosto w serce piwosza:P
ale zgadzam się, że piwo jest okropne;-)
Gooorzkie
Bluźnicie niewiasty.
statler, pij piwa ile chcesz, byle nie przy mnie.
I czyż nie jestem tolerancyjna i wspaniała? :P
ciekawe, że wybrzydzacie na piwo, a nie wybrzydzacie na golonką! ta dopiero jest obrzydliwa!!!
Nie, no golonka w ogóle nie w chodzi w grę.
Bo to tłuste. Choć mój mąż twierdzi, że tłuszcz w golonce, to nie jest zwykły tłuszcz.
Ale on nawet piwo lubi, więc cóż…
tylko jaki? bo mam nadzieję, że uważa go za bardziej toksyczny :) mi wydaje się wyjątkowo obleśny
statler przy mnie golonki nie tknie.
Piwa też nie, ale pisać o tym może, jestem wszak tolerancyjna;-)
Piwo jest smaczne i zdrowe, i nikt mi nie wmówi, że jest inaczej :D Co do golonki podzielam zdanie aLusi – jest obrzydliwa.
A tak z ciekawości, co statler może przy Tobie jeść? Bo przecież, jako miłośnik golonki nie szczaw ;D
statler podobno pożera mnie wzrokiem:P
i patrz, aurora, a my znów jesteśmy zgodne :) normalnie astralne bliźnięta :) :)
bardzo mi się podoba.
Powiem więcej: gdy decyduję się schudnąć, jem prawie dokładnie w ten sposób! Teraz nie mogę strączkowych i nie powinnam pełnoziarnistych, ale i tak dawałam radę. Za pierwszym podejściem schudłam 13 kg w 3 miesiące. To było trochę za dużo. za drugim – 10 kg w trzy miesiące. I nie byłoby efektów jojo, gdyby nie jedzenie kompulsywne, czyli zajadanie problemów…
Ale wiesz Aniu, ja przecież też jestem mistrzem kompulsywnego jedzenia. Tu jednak jakoś przez utrzymywanie cukru ciągle na tym samym poziomie nie mam ochoty na więcej jedzenia i co ważne- zupełnie nie mam ochoty na słodycze!
Ta dieta ma tę zaletę, że reguluje cukier, nie ma skoków cukru i trzustka dzięki temu nie szaleje z wyrzutami insuliny.
A efekty widziałam na własne oczy, moja lekarka odchudza ludzi po 70 kg.
Postanowiłam wytrwać, na razie jeden miesiąc, potem następny, następny, aż wrócę do formy i zmieszczę się w kadrze:)
Wiem, jak stosuje takę dietę, jest dobrze.
Źle zaczyna być, gdy przestaję…
A swoją drogą, miałaś mi wysłać dietę jakiś czas temu… :)
no wiem, wiem, ale muszę ją nareszcie zeskanować.
To nie jest dieta, musimy odczarować, nie dieta, a prawidłowy sposób żywienia:D
Będę pamiętać :)
ZESKANOWAĆ:) jakiż ogromny ładunek emocjonalny w takim, pozornie, zupełnie przeciętnym słowie :):)
I ile daje nadziei :)
tak, nadzieja:) to też piękne słowo :)
Bardzo rozsadna dieta! I efekty będa długotrwałe :) pozdrawiam . Też się odchudzam
Najbardziej z tej diety podoba mi się to, że nie boli Cię głowa :)
tja, bo głowa chyba bolała mnie z głodu:D
Rewelacja :)))