Kochane Kobiety!
Dostałam ponad 100 maili, jestem w lekkim szoku:)
Zwlokłam się niedawno do domu,
muszę się zreanimować i zacznę odpisywać.
Musicie mi niestety dać trochę czasu.
Powiedzmy, że wszystkich zaspokoję do czwartku.
Oczywiście, że stworzę sobie zgrabny wzór
i do wszystkich wyślę to samo,
niemniej jednak muszę te kartki dobrze opisać.
By wszystko było jasne
i by potem nie było na mnie za brak rezultatu.
Na razie jestem kompletnie wykończona pracą,
wiadomo-wtorek-potworek.
Li.

Prawda jest taka: jeśli żresz mniej niż spalasz to chudniesz…..tylko że to czasami nie jest takie proste :).
Ale miło jest mieć świadomość , że w tej nierównej walce nie jestem sama :)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich :)
Bardzo proszę o skany!!!
Li, zmotywowałaś mnie bardzo. Będziemy się tu wszystkie wspierać. Zrobimy sobie sekrecje i niedyskrety odchudzania. Też mam dietę od dietetyka, na 6 tygodni, wtedy schudłam 8 kilo, będę teraz jadła zgodnie z nią. I często do Ciebie zaglądała. Trzymam kciuki!!!
Podziwiam za konsekwentną w tym przypadku konsekwencję. Ja niestety wieczorami jestem… ech, niekonsekwentna to mało powiedziane. Ćwiczenia idą mi świetnie, ale ograniczanie żarcia beznadziejnie :) Dołączyłam maila z prośbą o skany. Pozdrawiam :)
No i Bóg łaskaw, że dzięki diecie masz bardzo dużo energii (sama pisałaś!) ;)
Li, a ja uważam, że nie powinnaś tej diety słać w świat. Ile ludzi tyle przypadków. Tak jak osoba z problemem idzie do prawnika, tak osoba z otyłością powinna iść do dietetyka;) Wiesz dobrze, że nawet podobne stany faktyczne mogą mieć zupełnie inne rozwiązanie. Tak tez jest z dietą. Nie ma jednej idealnej.
Życzę Ci powodzenia i wytrwałości, bo też walczę!
Każdy przypadek jest inny, to fakt, ale jedna zasada obowiązuje wszystkich-ujemny bilans energetyczny:)
Jak będziemy więcej wydatkować niż żreć (pardon my french), to schudniemy, nie ma bata.
A te zasady z diety Li o łączeniu, niełączeniu również są ogolne. Różni nas jedynie zapotrzebowanie kaloryczne, bo to oblicza się indywidualnie wg płci, wagi, wieku, stylu życia etc.
No i Li musiała za poradę zapłacić:P
A nie mogłabyś podać skanu raz, na blogu, a każdy by sobie wydrukował albo odpisał? Dużo pracy byś zaoszczędziła i nie klęłabyś bab w żywy kamień. Chyba, że się nie da. Ale ja chciałam co innego, jak mnie przypadkiem w tym tłumie znajdziesz.. Cium.
czekam czekam na te skany ;)
mnie szalenie ciekawi co na kolację jest dozwolone
ponoć seks jest dozwolny :P
:) i woda na deser :)
o zołzy jedne;P
Witam, byłoby cudownie gdyby czasem pojawiły się jakieś przepisy z diety na blogu ;)
Pozdrawiam
Sonusia
Nowa filozofia żywienia w moim przypadku to -10 od listopada:) Z tym, że -5 na stałe po odstawieniu słodyczy a następne to takie od -5 do -3:) w zależności od fazy cyklu itp. Mnie najbardziej pomogła nowa świadomość, że mam prawo do kryzysu:) i następnego dnia dalej jem „po nowemu” bez wyrzutów sumienia. Kryzysy co miesiąc we wiadomych dniach lub jak wyjdzie:) Pozdrawiam i powodzenia:)
Trzymam kciuki za Ciebie.
Widziałam Ugotowanych. Moim zdaniem: jesteś ponętna, kobieca, i tyle!!! Ale, jeśli wzięłaś się za dietę – też mi się podoba :-) i dopingować będę i poproszę o info jak Ci idzie. Ja u Viki próbuję! :-)
Jest notka i kawa – chociaż przepyszna – jakoś lepiej smakuje!!!!
Dzieki!!!
g
PS.Ja tez bym poprosiła pretty please o maila od Ciebie.
Kochana kobieto!
Ktoś z mojej najbliższej rodziny robi teraz dokładnie to, co Ty.
I chyba macie specjalistę tej samej szkoły, bo na pewno nie z tego samego miasta:)
To działa – to naprawdę działa, ja paczę i paczę i serce mi rośnie z rosnącego szczęścia tegoż człowieka mojego bliskiego.
Zatem będzie dobrze Monia – będzie dobrze!
I tylko jednym mnie wkurzyłaś…
Ja też bym chciała parę kilosków się pozbyć, ale bez parcia, na luziku, pomalutku.
A Ty piszesz, że alkohol blokuje metabolizm.
Normalnie pierwszy raz mię ktoś taką prawdą szczelił między oczy!
Bo ja tak kocham pifffko, nic innego, tylko pifffko…
A tu blokada metabolizmu, jasssny gwint…
Piwko też? Też blokuje???
No i ten cholerny indeks glikemiczny…
I co ja teraz biedna zrobię?
Dobrze, że więcej, bo w kupie raźniej…a poza tym kupy nikt nie ruszy!
Pragnę być zaspokojona…może być nawet w piątek;))
O Matko Tereso niemalże z Kalkuty!
Już sobie wyobraziłam, jak zaspokajasz ;))
:) ja w tej wizji ujrzałam szaleństwo w oku i rozwiany włos :)
Och! To przechodzi moje wyobrażenie:))