Nareszcie dopełzłam do spokoju piątkowego wieczoru.
Nic już nie muszę, zajmuję się sobą i Waszymi mailami.
Wcześniej naprawdę nie miałam czasu,
choć pamiętam, pamiętam że miałam zaspokoić Was do czwartku,
no cóż… słowo kobiety jest słowem puszczonym na wiatr.
Cierpliwość jest cnotą, kto cierpliwie czekał,
ten zaraz się doczeka:))
Pamiętacie jak pisałam o książce Joanny Fabickiej „Idę w tango, czyli romans histeryczny”? Śmiałyśmy się z niej do łez.
Joa napisała kolejną książkę, inną, zaskakującą, Agnieszka Holland porównała ją do Almodovara i ja się z tym porównaniem zgadzam.
Mocna, dobra rzecz, polecam Wam wcale nie po znajomości,
a absolutnie z przekonaniem.
Joa zaprasza na spotkanie, szczegóły na zaproszeniu.
W ostatnim „Zwierciadle” jest z nią wywiad,
ech… to moja bratnia dusza.
Łyk kawy, odgarniam włosy, poprawiam się na krześle
i dziś każdy z Was (ha, mężczyźni też do mnie napisali:),
dostanie ode mnie maila.
Jednocześnie, w związku z nową książką Joanny
nie pytajcie co z moją książką.
Będzie! Kiedyś! Jak już to dzieło (się)napisze!
Bo nie wiem dlaczego,
ale w tym akurat przypadku kompletnie w siebie nie wierzę.
:-(
Z rzeczy bardziej przyjemnych donoszę,
że dziś jest dwudziesty dzień zmiany sposobu jedzenia,
waga pokazuje o 4,30 mniej.
To chyba dobry wynik, co?
:-)
Choć moja pani doktor twierdzi, że to trochę za dużo.
Pamiętajcie!
Maksymalnie chudnijcie do kilograma tygodniowo,
a nie będzie efektu jo-jo.
No i koniecznie masaże!
Moja masażystka wtarła wczoraj we mnie
takie ilości pachnącego miodem balsamu,
że czułam się jak pszczoła i chciało mi się bzykać.
;-)
Li.

dopiero po napisaniu, pomyślałam, że to „bzykaj Pszczółko” może zostać mylnie zinterpretowane. Chodziło mi o bzykanie czyli radosne latanie i machanie skrzydełkami :)
Wynik taki, że zazdroszczę.. (a to chyba komplement, prawda?) Bzykaj Pszczółko ;)
Piękny wynik, byle tak dalej!!!
Li, błagam ratuj, bo moja waga jak stanela tak stoi, ani drgnie, a tu lato zbliża sie wielkimi krokami, pewnie przegoni nawet wiosnę która nieco się ociąga
Witaj LI piszę po raz pierwszy i proszę o skany cud diety muszę męża odchudzić Pozdrawiam Ania
Czekam i czekam na maila. Zlituj się… Plisss.. :)))
hmm, też czekam :) bzykaj na zdrowie, ku zazdrości niektórych jadowitych :D jeśli chodzi o miód, to zdecydowanie sposób aplikacji wg ostrego trafia mi do przekonania…
No właściwie to bzykanie nie dość, że przyjemne to odchudza jeszcze. Pozdrawiam. Bzzz, bzzz
jako że nie mogę się masować miód w gardło wlewam jednak :D
Hej,
gratuluje rezultatu i silnej woli.Najwazniejsze, ze jest entuzjazm i widac efekty. Moze ja tez na zapas poprosze maila? Na razie na kolejne 3,5 miesiaca moge zapomoniec o diecie, mimo ze waga leci w gore jak szalona.Teraz mam wytlumaczenie ciaza :) Od lipca jednak trzeba cos z tym zrobic a chyba na samo karmienie piersia nie mam co liczyc. Pozdrawiam Justyna
Li…pozdrawiam,piszę pierwszy raz i też nieśmiało proszę o @ z cud dietą:) ukłony!
mi jakoś umknęła ta pani Fabicka, ale poszukam sobie :)
p.s. w sprawie mailingu…. no cóż….. ja wciąż nic nie dostałam…. zaczynam chyba dojrzewać do fotografowania drzwi lodówki… :)
a ja też ni8e dostałam jeszcze od Ciebie cudownej poczty… czekam z utęsknieniem i apetytem ;)
gratuluję!! najgorzej to zacząć a jak już kg lecą to od razu ma się przypływ silnej woli;) czy ja też dostanę maila?
oooo,bzykanie zabrzmialo conajmniej dwuznacznie ;) choc może tylko dla tych co mają brudne myśli ;)
Czy ja też mogę poprosić o maila?
Ania
Ja też chcę @ z dietą cud. A chyba jestem ograniczona bo nie potrafię do Ciebie napisać:(
Ach…. Li… wspaniale!
Ja codziennie zasypiam z mocnym postanowieniem, że od jutra, że mądrze, że bez słodkości, że TYM razem się nie poddam. I każdy kolejny dzień kończy się sromotną klęską.
Dlatego po stokroć podziwiam i (choć zabrzmi to jak akt desperacji) czekam na Twojego maila jak na ostatnią deskę ratunku.
Serdeczności! :)
No tak, masażystka… zapomniałam ;(
hehe, bzykanie brzmi intrygująco:)
Powodzenia w odchudzaniu Li!
Efekt super. Gratuluję.
A czy ja mogłabym się jeszcze dopisać do listy osób zainteresowanych?
Pozdrawiam w piątkowy wieczór :-)
Czy ja też mogę nieśmiało prosić o maila w wiadomym temacie?
Gratuluje efektu, bo zawsze dodaje adrenaliny i podkreca wole do dzialania:)
Ja jestem bardzo cierpliwa, dlatego taka dlugodystansowa dieta przemawia do mnie najbardziej…
och, powiało wiosennym optymizmem:))) w ten mroźny wieczór! Dzięki Tobie!