Wieczorem byłam u mojego lekarza-dietetyka.
Zostałam pochwalona za malejące BMI:))
Czarodziejski aparat pokazał,
że od 2-go marca
ubyło ze mnie 24 kostki masła.
O tyle mniej mam na sobie
– nie bójmy się tego słowa-
tłuszczu.
Wizualizacja robi wrażenie, co? :))
Nie głodzę się, jem więcej niż jadłam przed dietą,
jem na pewno inaczej, zdrowiej i uważniej.
Wychodzę teraz z domu w ramach nagrody,
lekkim krokiem pójdę na Rynek.
(Napiję się wody, a co!)
Ale gdy wrócę, to napiszę czego dziś się dowiedziałam.
Będą nowe skany na Niediecie!
Całusy dla wszystkich wspierających!
Li.

o, superancko, akurat jestem w krk
dogadamy się smsami jutro, ok?
Babki, wychodzi na to, że tylko ja na takiej ilości pieczywa nie mogę schuść a wręcz przeciwnie????? czy coś robię nie tak? bo załama stuka do drzwi;/
NO nie wiem, ale możemy o tym pogadać w piątkowy wieczór:)
Co Ty na to?
Bardzo zazdroszczę silnej woli, systematyczności i konsekwencji. I to kto, konsekwentnie niekonsekwentna Li !!! :)
niestety jestem żywym i całkiem sporym dowodem na to, że nawet intensywne i urozmaicone codzienne ćwiczenia nie muszą dać absolutnie żadnych efektów wyszczuplających. A motywację mam zerową obecnie… Opalę się, będę optycznie szczuplejsza :D
cwiczenia bez diety nie odchudzaja, przynajmniej zdaniem trenera…
zdaniem mojego też…. trenerzy to potwory… przypomina mi się jak Bridget Jones poszła na personalny i właśnie taki mięśniak powiedział jej, że tłuszcz z pośladków opiera się na tłuszczu z ud – czy coś w tym stylu :) – było jej tak wstyd, że więcej nie poszła :) :)
moj ma ksywe Killer :)
Ja mam po jednym dniu 300 gram mnniej. Tak naprawde zaczelam w niedziele, ale niesmialo i od obiadu, bo na sniadanie sie zapomnialam i wcielam dwa jajka na miekko :)
Musze przyznac, ze niedieta dobrze dziala na moje samopoczucie – czuje sie lzej, mam lepszy nastroj. Moze to tez kwestia nastawienia, ze chudne, bo chce. Nikt mnie nie zmusza.
Moja waga wyjsciowa to 85 kg. Marze o zgubieniu 10 kg do polowy sierpnia, zeby nie straszyc Hiszpanow na plazy. A docelowo to mam w planach 65 kg.
A moje śniadanie to stek około 25 dag i po nim też mam dobry nastrój.
to masz Kawencja tak samo jak ja, start z 84 i do lipca, czyli w 2 miechy, byloby milo miec 7 z przodu.
a chcialabym wazyc tak do wzrostu (164-100) 64 kg
To zupelnie jak ja. Pewnego razu rano, po steku tak sie ucieszylam, ze klepnelam sie w udo. Trzeslo sie do wieczora. Od tamtej pory jem breje.
Może udo ma epilepsję?
A moze brak androgenów, a co za tym idzie owlosienia na rzeczonym udzie wydluza czas trwania procesu? Ktoz to wie. A nuz sie uda odchudzic uda i problem zaniknie?
dobre to udo :D :D
ja dla motywacji poszłam jeszcze do personalnego trenera, bo wiesz, jak już się umówisz i facet czeka to nie ma wymówek, trzeba iść. gorzej jak ćwiczę na orbitreku, czuje jak jak mi się poślady obrywają, a tu mięśniak (w dodatku miły i niegłupi, po prostu tragedia…) się przygląda i przygląda…
To się już żadnych grzeszków później nie chce (w sensie kulinarnych się nie chce)
Wydrukowałam diete mamie- ona zaczyna od zaraz:), zobaczymy. Ja idę biegać – jakbym długo się tu nie pojawiała, to znaczy że dostałam zawału lub mój organizam od nadmiaru ruchu przeżył jakis szok i nie mogę się otrząsnąc;)
piękna wizualizacja!!!:-)))
i gratulacje
ja też zaczynam czuć leciutki luz w spodniach
jakie to jest miłe uczucie
dziewczyny z niediety, po jakim czasie zobaczylyscie pierwsze spadki wagi?
W sumie od razu po parę deko, ale równe 2 kilo po 10 dniach.
Pat, napisz do mnie maila z jakiej wagi schodzisz, bo to ważne.
Miło zaczynać dzień z dobrymi wieściami. Gratuluję Li:) i sekunduję kolejnym krokom ku pięknu:)
Li – gratulacje!, tato naprawił mi rower, buty do biegania w planach zakupowych, waga kuchenna do niediety w drodze… 27 lipca ślub brata – mój cel mieć 5 z przodu z lekkim luzem do 6 ;-) duzo to nie jest do zgubienia ale…
przytyłam- a tak się starałam:(, opuszcza mnie własnie motywacja wszelka:(
A jakie kostki? po 200 czy 250 g? czy może osełki po 300? ;))))))))))) Gratulacje! a wizualizacja maślana niezwykle dopingująca!
ja nie wiem ile kostek mi ubyło, ale spadły mi po 3 cm w talii i po 4 na każde udo! Twoja niedietę traktuję raczej dowolnie ( smaruję chlebek masłem;) – ale jem co 3-4 godziny małe porcje – właśnie czas na śniadanie! Li i Drogie Panie – smacznego!
tradycyjne, po 25 dkg:)))
No to zabrzmi jeszcze lepiej: 30!!!
Bo tradycyjna kostka masła ma 20 dkg…
(już się zdążyłam zdziwić kiedyś…)
Noszszsz w mordę misia – 24 kostki masła to nie byle co!
Szacun i kongratulejszyn, szanowna Pani Li :)
Ja póki co walczę o zachowanie nienajgorszego wagowo status quo (w mem wieku znaczy:), po czem planuję kolejne uderzenie – niedietę, jeno zdrowe odżywianie (cd) – i wespół wzespół sport, sport – amatorski wszakże, ale sport!
Kije, baseny i górskie wędrówki – i rower, koniecznie rower:)
Pozdrawiam Cię, wspieram całą sobą, a Ty pokłoń się od mię grodowi Kraka, Bramie Floriańskiej i wszelkim pozostałym krakowskim cudownościom (na Kleparzu zjedz w mej intencji bunca – mniam!) – nie będzie mi dane w tym roku w Krakowie być.
Co się odwlecze to nie uciecze, zatem przyjdzie czas, że dotrę.
P.S. Pisz o kolejnych kostkach masła – to cholernie motywuje!
Buziaki:***
Super :-) ja dopiero raczkuję w założeniach Twojej diety, ale też już czuję nieznaczny luz w pasie :-) całuski Droga Li !!!
Gratuluję Li i nie ukrywam że czekam z niecierpliwością na nowe skany. Ja dziś w ramach dodatku do niediety machnęłam 10km, przed chwilą wróciłam z joggingu. Jestem pozytywnie zaskoczona tym jak szybko wracam do wypracowanej w nie tak dawnej przeszłości kondycji.
24 kostki masła, wooow!!! widzę to, widzę! ;) ;) :)
też właśnie zrobiłam dyszkę, myślę o pół maratonie w październiku:)
EB, naprawdę szybko wróciłaś do formy? to znaczy jak szybko? bo ja miałam – na razie – dwumiesięczną przerwę w aktywności fizycznej, teraz mogę delikatnie coś zacząć, ale bardzo delikatnie, a strasznie się martwię, jak widzę, w jakim tempie człowiek traci formę – miliard razy szybciej, niż wypracowuje…
Alusia- ja biegałam regularnie ponad rok, max po 17km w ciągu jednego treningu, przygotowywałam się do półmaratonu z nadzieją na maraton w przyszłości. Po czym przyszło załamanie, depresja i od pierwszych dni lutego do kwietnia przykoksowałam 15kg jedząc praktycznie sam cukier i tłuszcz, leżąc i zaniedbując całkowicie aktywność fizyczną. Na niediecie jestem od 1,5tyg. W tym czasie przez 2 dni spacerowałam po 5km z psem, następnie przez 6 dni biegałam o poranku w bardzo wolnym tempie po 5-6-7km, a wczoraj wieczorem udało mi się przebiec moją pierwszą dyszkę od stycznia, kiedy to biegałam jeszcze regularnie. Na wadze mam dopiero -3kg, ale układ krążenia już jest wydolniejszy co widzę po tętnie podczas biegu. Pierwsza piątka to było 191u/min, a wczoraj już około 160u/min.
Greta- półmaraton w październiku? a gdzie? może się spotkamy ;) ja mam na razie w planach Bieg Niepodległości w Gdyni na początku maja.
EB, w Cardifff, w Walii;)
;-) ;-) :)
EB – czyli działa to u Ciebie na zasadzie – szybko przyszło, szybko pójdzie :) oby, trzymam :)
Ja na szczęście przez okres niećwiczenia nie przybrałam, ale motywacją do pilnowania się były zbyt fajne i drogie ciuchy :) jednak ciało be ćwiczenia to już nie to…. biegać na razie jeszcze nie mogę, ale będzie mi przyświecać Twój przykład :)
Cudnie:)) jestem taka z Ciebie dumna:) jak się w końcu spotkamy to szans nie będę mieć, aby Cię dogonić :) będziesz lekka jak piórko:) ale nic to, ja po 5 maja tez zaczynam :) i tez będę lekka jak piórko:)) buziaki Li:)
A ja siedzę i jem delicje.
Muszę pomyśleć nad motywacją…
:)