Matura przeszła wraz z matematyką, reszta jest drobnostką.
Karolci lżej o rytualnie wyrzucony maturalny cyrkiel.
Bogu był ducha winny, ale uosabiał matematyczny stres.
…
Przygotowuję się
do jutrzejszego wyjazdu do Opola.
Na razie siedzę i patrzę na grube akta.
Najlepiej oczywiście przygotowywać się
poprzez pisanie o przygotowywaniu się.
Mam miszcza w przygotowywaniu przygotowania.
Mam również zimowe opony.
Oraz brak sił, chęci i entuzjazmu.
…
Dziś na rozprawie usłyszałam od sędzi słowo „grzywienka”.
Nie znoszę zdrobnień, tej kawki, herbatki, zupki,
ogóreczka na kanapeczce, pomidorka z jajeczkiem,
papieroska, auteczka, pieniążków i dupci.
Chyba mam zły humorek.
Główka mi pęka, nie mam kawusi, bo zabrakło mi kapsułeczek,
nie mam jedzonka dla moich koteczków,
muszę wyjść z domku i pojechać do sklepiku.
Li.

Zostawić Was na cały dzień i jest do czego wracać:))
Luxtorpedo, przybijam piąteczkę za herbatkę pod kocykiem z Ktosiem :-)
( paniąstarszą też pozdrawiam :-) :-) )
a jak dla mnie to jest tak:
jak ktoś mówi grzywienka, pieniążki, rachuneczek (nieuregulowaniutki) to faktycznie robi się niedobrze
ale jak Ktoś proponuje mi herbatkę i jeszcze do tego kocyk, to robi mi (się) dobrze.
czy zdrabnianie jako wyraz czułości też jest złem?
(pozdrawiam paniąstarszą:))
Och, kocyk z herbatką to instytucja:)))
Zdrobnienie jak najbardziej uzasadnione:)
kołderka i łóżeczko też brzmi tak… ciepło :)
uf, to mnie uspokoiłaś:)
No mój Ci on, ale ta cala nieprawidłowa reszta też jednak moja :)
A na usprawiedliwienie moje podam to, że nie jestem polonistką, a księgową :):)
ej, no przecież to Twój był oskarżonusi :)
> Basia: oskarżeńszy to w apelacji, a najoskarżeńszy w kasacji :))
a z tym oskarżoniutkim to nie można tak jak z chorym –
chory – chorszy – trup ;)
to tylko miał być czaniutki humoreczek
pani starsza: chylę czoła! Apelacja i kasacja mnie zabiły:))
Cała reszta osiągnięć też zresztż imponująca:) Na swoje usprawiedliwienie (że poszłam w tego niefilologicznego oskarżonka) mam tylko to, że ja cywilistka jestem i zdecydowanie wolę powodzików:P
tjaa :)
przespałam problemik i oto wyniczek:
oskarżony to przymiotnik (przymiotniczek?), więc zdrobnienia muszą też mieć formę przymiotnikową
z wymienionych powyżej tylko oskarżonusi spełnia ten wymożek
mogą być jeszcze oskarżoniutki i oskarżoniuteńki
bardzo Was przepraszam, że tak naukowo poleciałam, ale ja filolog (filolożka, hahaha), ze specjalnością językoznawczą
o, jak przymiotnik to mozna by stopniować:)
prosto-oskarżony, oskarżenszy, najoskarżeńszy…no można by tez opisowo-oskarżony..bardziej oskarzony inajbardziej…a może nieregularnie? oskarżony-skazany- trup:))) pozdrawiam paniąstarsza:)) jam też „filoloSZka”, jak drzewiej mawiali prześmiwecy
O kurczę, to mi teraz nieco głupio za podanie nieprawidłowych językowo zdrobnionek!
A mnie sie ten Oskarek żoneczki (żonusi?) najbardziej podoba, bo dwuznaczny taki.
strach się bać z moją ksywką – zdrobnieniem od Idy ;)
miłych zakupków.
ja znalazłam dzisiaj zachomikowaną krówkę – mała rzecz a cieszy :)
Jadę zaraz na służbowy bankiecik z okazji Dnia Hutnika:)
W podobnym kierunku, bo do Gliwic.
Zdrobnienia są takie krakowskie, to tutaj się ich słyszy najwięcej, np. kelner zawsze przynosi rachuneczek.
Też nie cierpię zdrobnień.
o matko… prawie oplułam się kawusią.. co Was napadło by w noc ciemną … a`propos, u mnie burza była w nocy, fajnie było, a dzis powietrze przyjemnie naozonowane…. Li, jak brak ‚kapsułeczek” ma powodować takie .. ten tego.. to wnioskuje o szybkie znalezienie całodobowego sklepu z dostawą do domu ;-) w królewskim mieście chyba są takowe co? bo u mnie na pomorskiej wsi nie ma…. ale ale wczoraj kurier dowiózł wagę kuchenną, i buty do biegania, znaczy dwóch kurierów.. czyli wymówek brak – nie-dietę i bieganie czas zacząć
ooo, yesooo, a ja asinek jestem i cóż mam rzec na swą obron(k)ę??????
swego czasu po kątach chowałam papierochy, tu jeden tam jeden…
a kiedyś tak schowałam czekoladę, że znalazłam ją po roku!
A może…oskarżoneczek, oskarżonusi, oskarżonusienek, oskarżonek… :):)
I wymierza oskarżonkowi grzywienkę! – tak, to brzmi!:)
I dalej, ciągnąc w tym samym klimaciku: „I posyła go za kratki na pięć latek”
Tu pani sędzinka powinna rozkosznie zachichotać.
Chyba się przeniosę do Krakowa!
:)
a ja cały czas myślę, jakby tu zdrobnić oskarżonego
ale chyba się nie da sensownie
za ciężki kaliber słowa (słówka :)
nic to, idę spać, może mnie przez sen olśni?
Oskarżony- oskarekżonusi ;)
Śpij, ja będę czuwać- nie śpi ktoś, aby spać mógł ktoś :)
Zdrobnienie oskarżonego – rewelacja:)
A może to drży mi serduszko?
aha – i jeszcze łezka! jakaś koszmarna moda – nawet faceci piszą, że im się łezka zakręciła. ale, z drugiej strony już nikt nie ma serca. wszyscy mają serducha. qrwa, przepraszam, Moniko, dorwałam się i wylałam co mi na serduchu leży i łezki puszcza z oczek
dawno nie pisałam, mam nadzieję, że wybaczysz
uwielbiam jak piszesz, mam aż dreszczyki rozkoszy na szyjce:P
och..nienawidze zdrobnień…..
szynko, jesteś szynką zdrobnioną od szyny, czy jesteś szynką, zdrabniającą się na szyneczkę?
Ja też zamierzam udać się w podróż… ale dla przyjemności, na spektaklik ;)
A moje dziecko uczy się na kolokwium z… krystalografii. Próbowała mi coś z tego wytłumaczyć, ale zawieszałam się przy drugim zdaniu.
Aniu, sama nazwa kierunku studiów Twojej córki budzi mój popłoch!
Ania – tylko miłość matki powodowała zwieszenie w drugim zdaniu! przeciętnemu człowiekowi system zwiesiłby się już przy drugim słowie :):)
A ja dziś byłam na pogrzebiku i koncerciku – to był mocny dzioneczek :)
A duża ta „grzywienka” była? Jak w sprawie cywilnej, to pal sześć, zdrobnimy, bardzo proszę: grzywienka dla powodzika, pozwaneczka i świadeczka. Przy sprawie karnej koncept mi się jednak urwał. Kto umie zdrobnić oskarżonego, ręka do góry! Jakem sędzinka, nie daję rady!:))
Haha, grzywienka była dla oskarżonego, a cudne to słowo padło przy ustalaniu dpk:)))
Cytuję: „Dołożymy grzywienkę” :))
Oskarżonek. Oskarżonuś (to w sprawie rozwodowej). Oskarżeczek.
:D
Znów nie masz kapułeczek? Za dużo tej kawki pijesz, niedawno kupowałaś.
Gratki dla córuni
hahahaha – też nienawidzę zdrobnień
całuski, buziaczki
Mam manię chowania kapsułek po kilka sztuk w tajemne miejsca, nawet wtedy gdy z wiszącego koszyka wylewa się ich świeżo nabyta obfitość, dziś straciłam już nadzieję, bo oczywiście przeszukałam moje skrytki, ech… a galeria i Tchibo o tej porze zamknięte.
I nagle dopadło mnie olśnienie, sięgnęłam do niepozornego kubka stojącego w rogu szafki i znalazłam podwójny skarb, jedną piję teraz, druga jest na rano, śmieję się sama z siebie- byłam na głodzie, uruchomił mi się specjalny zmysł:))