Sąd w Opolu należałoby zrównać z ziemią.
I więcej nie napiszę, bo gdy nagle się zawali,
to będzie na mnie.
No cóż, trzeba będzie karnąć się tam jeszcze w październiku.
Ale po rozprawie, na której po raz kolejny nic się nie działo,
a sędzia spał, jak zwykle dyskretnie budzony przez protokolantkę,
poszłam z klientem do Wenecji,
to klimatyczna knajpka,
poczułam się wakacyjnie,
świeciło słońce, szumiała kaskada,
barka uspokajająco kołysała się na wodzie,
a wraz z nią świetna kawa w filiżance.
Zjadłam krewetki i wróciłam do Krakowa.
Straciłam dzień, czy go przeżyłam?
Pomyślę o tym w wannie.
Li.

Ja, minus 8. Gonię Cie, gonię :)
Goń! Matura wybiła mnie z rytmu, ale przynajmniej nie przytyłam!
Li, napisz prosze o efektach niediety
Odchudzam sie razem z Tobą ale bez Twoich wpisów trace motywacje i ciekawość mnie zżera jak Ci idzie ;)
Iv, minus osiem i pół. Trochę mi teraz wolniej idzie, ale to nie szkodzi, efekt będzie trwalszy. A potem znowu ruszy z kopyta:)
Za trzy tygodnie przejdę na 1300 kcal.
Stracony dzień jest dla mnie wtedy, gdy nie mogę zrobić tego na co mam ochotę lub co sobie wcześniej zaplanowałem i muszę się zająć czymś czego nie lubię. Wtedy tracę dzień ;).
Li, ja z zupelnie innej bajki dla wszystkich szczuplejacych pieknych kobiet, pamietasz moze pisalam w komentarzach jak wazne jest rozciaganie, zobacz na co trafilam, DOSKONALE! jest troche darmowych porad, sa do kupienia cwiczenia, swietna grupa wsparcia !!
http://www.youtube.com/user/CurvyYoga?feature=watch
to co kochane? rozciagamy sie?
O…o… wanna. Ja bym tak z chęcią plus!!
Ale nie mam. Prysznic musi wystarczyć ;(
Szkoda, że nie mieszkam w Opolu.. chętnie odwiedziłabym tę knajpkę… zazdroszczę Ci możliwości odpoczynku w wannie.. ja mogę najwyżej rozmyślać pod wodospadem prysznica…
Dlatego zrobiłam sobie i to i to.
Wanna na totalne zmęczenie, prysznic na pobudzenie:)
Zajrzałam do tej opolskiej Wenecji – pozazdrościć. Poczytałam, co szef kuchni poleca – och, pożarłabym, zdecydowanie, jestem jednak mięsożerna. Choć i krewetki nie dałabym sobie zabrać.
prosz Cię!!! :) odszczekaj to zaraz!! przypominam Ci, co się stało, jak zostawiłaś za wycieraczką pewnego samochodu karteczkę z grzecznym napisem: proszę tak nie parkować, bo jeszcze coś się stanie :):) to był luźny cytat, ale co się potem stało!! :) :)
A co się potem stało? Zdradź tajemnicę!
yyy,,, nie wiem, czy mam uprawnienia :) jakby co, to chętnie powiem :):)
aLusia, że też pamiętasz tę historię!
Daję Ci uprawnienia, chyba to nawet opisałam, prawda?
taaak, nieraz sobie myślę, żebym tak miała taką pamięć do ważniejszych rzeczy! pamiętała koniugacje niemieckie i takie tam…
otóż niedługo po pojawieniu się karteczki o niewinnej wszak treści, krzywo parkowany samochód uległ tajemniczemu samozapłonowi….. i wtedy okazało się, że jego właściciel doskonale wie, kto napisał pogróżki i wsadził je za wycieraczkę…. tak więc pewnego dżdżystego wieczoru do drzwi rezolutnej autorki zapukała policja aż kipiąc pytaniami :)
przynajmniej świata trochę zwiedziłaś:)
a ja leżę w udarowych konwulsjach i zastanawiam się jak mogłam tęsknić za słońcem?;)
ech mnie podpadł inny sąd i mam dużo nieplanowanej roboty na weekend – dwie duże skargi na raz :(
nagle zmieniła się linia orzecznicza i boleśnie to odczułam ech