Namówiona przez Młodszą poszłam na „Oszukane”.
Filmu nie będę krytykować,
bo tak obezwładniające jest źródło inspiracji-
prawdziwa historia dwóch rodzin,
których dzieci zostały zamienione w szpitalu,
że nieważne robią się liczne niedociągnięcia.
(Ale Katarzyna Herman jest doskonała!).
Oczywiście mając oczy na bardzo mokrym miejscu,
popłakałam sobie w ciemności kina Ars,
bo jak bumerang wróciła do mnie historia sprzed prawie 19-tu lat,
gdy wymęczona dwudniowym porodem,
dostałam nareszcie swoje dziecko,
rzucone na szpitalne wyro przez niemiłą i bezczelną salową,
przynoszone tylko w porach karmienia
i podniosłam larum, bo to nie było moje dziecko
(urodziłam czarnowłosą dziewczynkę, dostałam blondynkę).
Straszne to były czasy, bo dopiero raczkowało „Rodzić po ludzku”,
Starsza przynoszona w tobołku do karmienia,
leżała w sali pełnej płaczących, samotnych dzieci,
Młodsza pięć lat później, była już ze mną przez cały czas,
co porównując obie moje córki prowadzi mnie do wniosku,
że spokój i bezpieczeństwo post-prenatalne mają niebagatelne znaczenie.
…
Późną jesienią, zamiast kwiatów
dostałam piękną, pomarańczową dynię.
Stała na schodach i rozświetlała jesienne szarugi,
z czasem wyrzuciłam ją na taras,
do jednej ze skrzyń,
robiła się coraz mniejsza,
jak pomarańczowy oklapnięty balonik.
Zgniła, oklapła do końca,
został z niej tylko pomarańczowy berecik,
podniosłam go za antenkę, a pod nim,
z wysypanych pestek wyrosły mi małe dyniątka,
cud natury i życia,
w tym roku na tarasie w jednej skrzyni hoduję dynie!
Mają już dziesięć centymetrów i rwą się do życia.
Zobaczymy co z nich wyrośnie,
coś czuję, że to będą niezłe ziółka:)
Li.

zamiana dzieci nie do wyobrażenia….:(
dwa dni temu był pogrzeb młodej dziewczyny 25-letniej,która zmarła przy porodzie,bo na czas nie zrobili jej cc :(
xxIw- rodzić po ludzku :(
Z tego samego powodu – nie zrobienie na czas cc i wyciąganie dziecka siłą – znajoma ma teraz niewidomego syneczka. Uszkodzenie nerwu odpowiedzialnego za wzrok. Zostały też naderwane ścięgna rączki ale na szczęście udało się odratować i przynajmniej rączka będzie sprawna.
Rodzić po ludzku….
Zastanawiałam się, czy iść na ten film. Nie mam jeszcze dzieci, ale takie sytuacje mrożą krew w żyłach…Z tego co piszesz, jednak warto obejrzeć.
Dziwnie się czuję, pisząc sama sobie komentarze,
co Was tak zamurowało?
Nie chce Wam się ze mną gadać? :)
oj tam oj tam :) ciśnienie niskie, deszcz wpędza w depresję, każdy tylko drzemie bezrefleksyjnie przy kompie :)
A może z dyniek wyrosną Ci takie monstery jak z bazylii? tylko pamiętaj, nie staraj się o nie dbać z bardzo :) ja się nie troszczyłam, więc stworzonko wywalczyło swój byt aż do szaleństwa :)
Oczyma wyobraźni widzę taras w pnączach dyń:D Wiadomo też, czym będą podejmowani goście jesienią ;D
aurora, to wolisz już dynię, czy cebulę? :)
aLusia, z dyni to ja tylko pestki jadam i na wszelki wypadek jesienią do Krakowa się nie wybieram ;D
no cóż, cebula jest cały rok ;):)
A propos wyśmiewania zdrobnień- czas pośmiać się z samej siebie, bo jednym tchem napisałam:
balonik, berecik, antenka, dyniątka, ziółka…:)))
Li, masz rację. Ciągle się zastanawiałam skąd taka różnica w moich dzieciach, bo przecież tak samo wychowywane i tak samo kochane. Jedno niestabilne i nerwowe, drugie oaza spokoju. Od samego początku. Dziś sięgnęłam pamięcią do tych pierwszych dni w szpitalu… To wszystko wyjaśnia.
a ja myślę, że to nie tylko poród i szpital, ale i druga ciąża jest z reguły spokojniejsza
i to drugie macierzyństwo już nie takie histeryczne :)
Dzieci to chłoną!
Rodzić po Ludzku- oby te post – prenatalne historie były mniej dramatyczne.
Futrzaku, przy Tobie to bym rodziła bez stresu
i z przyjemnością:P