Rano wyszło słońce, osuszyło mokre tarasowe poduszki
i możemy nareszcie tam siedzieć, pić kawę
i cieszyć się swoim towarzystwem.
Jest nas o jedną mniej, bo B.
w tajemniczy sposób wyszła nad ranem
i jeszcze nie wróciła.
Podobno jest już w Warszawie:)
Ale jak jej udało się nie obudzić psa?
Karolci też jest dobrze,
a to zdjęcie z cytrynami jest motywem dnia!
(Wracam do dziewczyn,
choć pewnie nawet nie zauważyły, że mnie nie ma :)
Li.





a w ogóle, to HALO! co tu tak cicho i pusto?
bo zimno i deszczowo, to wiadomo:<
Mimo, że cierpię na bezsenność co dla mojego wieku jest standardem nigdy nie wyszedłbym od Ciebie nad ranem.
Bez śniadania z domu nie wychodzę.
słusznie, o zdrowie nalezy dbać;p
patrasova interesujący masz ten „;p” monogram.
w sensie, że za przeproszeniem monogram?;p
zauważyły, zauważyły… :)
Morze, jak morze, palmy, jak palmy, cytryny, jak cytryny, ale tryptyk z palcami na kamieniu cudo :D
Ech, zazdroszczę Twojej Karolci :)
tak jakoś powiało świeżym, morskim powietrzem i słońcem. Dziękuję, za to wrażenie pod koniec ponurego dnia!
ja też byłam z Wami duchem, bo ciało me bezwładnie wisiało nad białym telefonem do boga i szarpane było torsjami…oszczędzę szczegółów
ALE następnym razem!
współczuję…. brakowało mi Ciebie :)
i vice versa, czyli następnym razem. Zaklepane!
wstałaś tak wcześnie??
Ciepło pozdrawiam! Wczoraj myślami siedziałem razem z Wami :-)