Mam uczulenie na truskawki, a przy okazji na cały świat.
Jestem rozdrażniona i wściekła,
lepiej więc omijać mnie szerokim łukiem,
bo mogę rzucić się do gardła, niewinnego gardła.
I tyle mam do powiedzenia na temat dlaczego nie piszę.
Wszystko wokół tonie,
a te cholerne problemy swobodnie spływają.
Szumowiny jedne!
Li.

Wyjdźże w końcu z tego „Nie, bo nie „! Dajże co poczytać!
Tak po krakowsku proszę :-)
Li jest bardzo zajęta.
Bardzo jestem zajęta, bardzo:*
Fluidy wysyłam.
Nie do wiary! A mnie się alergia na proszek do prania wczoraj pojawiła!! Mam nogi w kropki ;(
A tu ciepło, duszno… a ja w długich spodniach ;(
Mam nadzieję, że zarówno alergia jak i kłopoty szybko miną!
A ja Ci kota z Wiednia przywiozłam do kolekcji na pocieszenie lekkie ale chyba mój mail w spamie ugrzązł ehhh widzę, że alergia na życie u Ciebie w dalszym ciągu… Nie dawaj się:)
Właśnie, niepokoim się!
Hej dziewczynko, co się dzieje? Za długie to milczenie.
Wszystkie media zapożyczają angielskie słówka. Może to teraz jest trendy ;) Nad ich pochodzeniem można się często zastanawiać, bo tak lekko są odmieniane przez przypadki:) (Piszesz z Dolnego Śląska?)
Zazwyczaj z Mławy.
:D
Czytam Cię od niedawna, ale nic na „Nie” nie słyszę.;) Wg mnie jesteś ‚sharp’ jak tylko co niektórzy. Kiedy zaczęłam tu wchodzić obstawiłam na studenta, młodego mężczyzne, który ma młodszą siostrę. Cóż za ‚twist’! :)
Dobrze, że znasz jeszcze polski. Ostatnio na anglojęzycznym lotnisku pracująca tam Polka pytała się mnie jak po polsku jest plastik.
Ja do całkiem niedawna nie używałam angielskich wplotów (takiego słowa chyba nie ma :) ) we własnych wypowiedziach.
Aż któregoś pięknego dnia, mój uczeń (O ironio! Uczę go angielskiego) powiedział mi, że gadam jak stara baba (bo taka elokwentna próbowałam być).
Od tamtej pory nie unikam takich zabiegów słownych. Mojego poglądu na świat to nie zmieniło, a że nie przesadzam, to nikt mi nie zarzuca głupoty :)
hmmm… to dobrze, że nie zdążyłam ci opowiedzieć o nowych sposobach jedzenia truskawek….. zaskakująco pysznych…tzn…yyyyy… obrzydliwych :)
Hm… Wszelkie ilości truskawek uczulajacych prosimy o przesłanie na Kociewie . Damy radę z Helenką;-)
A ja mam uczulenie na zmierzłość. A dzisiaj jestem zmierzła, więc reakcja alergiczna się nasila.
Problemy są jak gówienka – zawsze na wierzch wypłyną :) to mądrość ludowa mojego Taty :D
A o żmii zapomniałaś, Li, tej co to mija :)
Li, lepszych chwil życzę :)
Jak spływają, to spłyną i będzie dobrze, w końcu ileż może być niedobrze :-)
A tymczasem pozdrawiam po sąsiedzku.
Strach się odezwać… ale co tam.
Ja też mam uczulenie na truskawki, a przecież krwi sobie wzajemnie nie przetaczaliśmy.
ojoj ale groźna Li. Uczulenie przejdzie. słońce zaświeci, a problemy jak spływaja to dobrze oby szybciej.
pozdrawiam