Vincent, czyli Wicek, piękny bokser,
pies mojego zmarłego Taty pobiegł dziś do Krainy Wiecznych Łowów.
Nigdy nie przestał tęsknić za swoim Panem,
po odejściu Dżordża stracił radość życia,
postarzał się gwałtownie, czekał i czekał,
coraz bardziej zrezygnowany.
Był grzeczny jak zwykle, ułożony, miły i przyjacielski,
ale to nie był już TEN pies.
Ech Wicuś, biedaku Ty mój, nareszcie doczekałeś końca tęsknoty.
Myślę, że już jesteś u nogi swojego Pana, szczerze w to wierzę.
Kładziesz mu łeb na kolanach z wiernością i oddaniem w oczach,
Dżordż głaszcze Cię po Twoich aksamitnych uszach,
mówi do Ciebie, a Ty wszystko rozumiesz.
Mądre i dobre psisko było z naszego Wicka.
Li.

Rany Li, ale się poryczałam….:(((
Psy i koty są członkami naszych rodzin. Żal jest więc przeogromny gdy nasi bracia mniejsi odchodzą. Współczuję z całego serca.
Teraz mam Baseta Lalę , ale przed Lalą był bokser Tyson. Był ze mna 10 lat , podobno dla boksera to sporo. Umarł na moich rękach na zawał serca. Do dzisiaj jak to wspominam łzy leja mi się ciurkiem:((((( dlatego wiem co czujesz i jak Ci jest przykro. Przytulam.
Wicek żył 14 lat i też podejrzewam zawał, źle znosił te koszmarne upały, a do tego była burza. Nie odszedł jednak sam, a w objęciach człowieka, myślę że czuł się bezpiecznie.
Czywaj Wicku tam u Pana nad Twoimi bracmi, ktorzy cierpia na tym ziemskim padole.Miales dobre zycie, bo byles u dobrych ludzi.
Li, współczuję. :(
Wicuś wieczności w Twoim raju :) Licencjo pięknie napisałaś , właśnie dlatego lubię do Ciebie zaglądać , ta odpowiadająca mi wrażliwość .Pozdrawiam serdecznie i trzymaj się !
Przykre bardzo, mój pies, mój kot, moja rodzina jak odchodzą smutek jest ogromny :(
Łzy.
Tylko nasi bracia mniejsi tak potrafią kochać
:( przykro.
Wobec takich okoliczności, takiej historii psiska – trudno żałować, że odeszło w lepszy wymiar. Choć po ludzku pewnie i przykro ogromnie.Trzymaj sie, Li, ze wszystkim, w kupie i bądź silna jak dotąd.