Niepostrzeżenie minęła czwarta rocznica śmierci Ilony.
Myślę o niej czasami, zawsze ciepło i ze smutkiem.
Jej nie ma, a nasze życie jest.
Mój brat ma małego synka,
moja Karolcia szczęśliwie zakochana,
a ja mam małego kota, czarnego urwisa,
który rządzi i zmusza do ruchu zasiedziałe domowe kocie kluchy.
Nie wiem, czy wrócę do pisania bloga.
Dobrze jest jak jest.
Spokojnie.
Szukam wewnętrznego spokoju i poczucia wolności,
także od złych ludzi i złych słów.
Gdy nie będzie dotykać mnie zło i ludzka nikczemność,
to może tu wrócę.
(Ale nie mogę nie napisać: zumba jest super! Chodzę z Guśką:)
Li.

Zaglądałam, zaglądam i będę zaglądała. Poczekam :)
Sto lat MoniLiczko :* w sumie to mogłabym wsiąść w auto i za 10 minut u Ciebie być. I kto wie, czy taki wieczór nie zbliża się wielkimi krokami.
Li! najserdeczniejsze , gorące życzenia urodzinowe! Zdrowia, szczęścia, spełnienia marzeń! Wielkich i małych radości!
Dziś są Twoje urodziny
Mimo złej pamięci wiem
…
Dziś są Twoje urodziny
Taki ważny, zwykły dzień
…
Dziś są Twoje urodziny
Ktoś zadzwoni, przyjdzie ktoś
…
Niech twe życie cię nie zdradzi
No bo ludzie…
Sama wiesz
….
„Sto lat” Li
Milczenie jest krzykiem.
im bardziej zaglądam do bloga, tym bardziej tam Li nie ma:((
Nie wierzę w to, że Li nie pisze z powodu jakiegoś ciężkiego idioty.
Dokładnie, na tym katonie piszą ciągle te same 4 osoby. Poza tym czytałam parę notek, ewidentnie wynika z nich to, że facet jest nieszczęśliwy, zakompleksiony i boi się kobiet.
Li, mam nadzieję, że wrócisz do nas!
Nie, nie jest. Nikt normalny nie robi takich rzeczy. Ale jest to tak niszowy, nudny i nieciekawy blog, że i tak nikt tam nie zagląda. Znam dość dobrze blogosferę, mam od wielu lat w zakładkach kilkaset blogów o różnej tematyce, ale gdyby nie Li, do dzisiaj pewnie nie wiedziałabym, że taki ktoś istnieje. Także – nie warto się przejmować szczekaniem psa. Tyle jego, że sobie poszczeka. Łańcuch ma za krótki, by zaszkodzić. A że jemu się wydaje, że jest panem świata? Mój Boże, niech mu się wydaje. Zazwyczaj tak jest – im więcej porażek w życiu osobistym, w życiu realnym, tym większa chęć nadmuchania swojej osoby w necie, to wszystko.
Li – tęsknimy!!!! <3
O Matulu !! czy ten debil Katon to jest normalny ?
Zumba… ech, zazdrASZCZAM :)
kasować?:) korall
A niedlugo rocznica smierci Joanny… Przepraszam, ze tutaj o tym pisze, ale chyba Li mi wybaczy…
nie wiem kiedy się złamiesz, ale mam nadzieję, ze taki dzień nadejdzie, niedługo…
pozdrawiam
j
Pani Moniko,proszę wrócić:(
zumba rules! tez chodze:)
Ja czekam także:)…
bardzo, bardzo lubię…
zawsze będę stała za Tobą MUREM.
Ja tez czekam :)
Dzień dobry :)
Ja też czekam, mimo,że jest to mój pierwszy komentarz.
:) Jak odpoczniesz wróć , wile osób na to czeka .
tak:)
Li fajnie że coś znowu napisałaś, tęskniłam za Toba i jesiennym Krakowem.Twoje wpisy zawsze są takie pełne życia jak Twój dom.Pozdrawiam Ciebie i „kocie dzieci”
Miło Cię znów czytać.Pragnę donieść, że my też mamy małego kotka(drugiego) Ryśka. Czarno-biały i szalenie uroczy. Straszny płaczek z niego liże za to po rękach jak pies. Pozdrawiam.
Li, trzymaj sie cieplo :). Fajnie byloby jakbys dalej pisala, bo ciekawie i fajnie piszesz… badz prosze niekonsekwentna i BADZ :))*
Li, miło, że znów jesteś :). I ja mam nadzieję, że będziesz niekonsekwentna!
zumbaaaaa, jest super :) i ominął mnie letni taras, jak to się mogło stać, no jak?
ja właśnie rozpoczęłam podchody do szanownego małżonka odnośnie kociny :) bardzo chcemy mieć :)
dobrze że jesteś :*
Li, cieszę się, że wróciłaś :)
Zumba to jest to! :)
Też tęskniłam i codziennie zaglądałam… Li, kochana, pisz! Ostatecznie lepiej jak napiszesz raz w miesiącu niż wcale…
Pozdrawiam!
Mam nadzieję, że jednak będziesz tu wracać :)
Z wewnętrznego spokoju płynie siła:) i tego Ci życzę – pod warunkiem, że skrobnesz coś czasem :)
a teraz wyobraź sobie to samo, tylko w wodzie!! :) aqua – zumba, to jest dopiero power :)
aLusia, ja sobie tego nie muszę wyobrażać, ja to widziałam, na żywca, w wodzie. I powiadam Ci, power ;D
ja nawet tam kicałam, stąd z autopsji wiem jaki to power :)
A ja wczoraj, podczas jednodniowej wizyty w Krakowie, poszlam na Kleparz, ktory tylko z Toba mi sie kojarzy! :)
O, fajnie, że jesteś :) Pisz, pisz…:)
ciesze sie, ze jestes :)
o, dzięki, że się odezwałaś :)) tęskniłam…
ja tez się cieszę :)
Miło ,że jesteś :)
po pierwszej zumbie schodziłam z łóżka przy pomocy dziecia… ale warto było bo masz rację – zumba jest super!:)
Li, dlugo kazalas nam czekac na siebie. Dzieki za znak. Mam nadzieje, ze bedziesz dalej konsekwentnie niekonsekwentna. Blog pomaga tobie, pomaga i nam. Wiem, sa trolle ktorym juz zadna terapia nie pomoze, olej je. Pamietaj jedno, nie wszyscy musza Cie lubic, ale MUSZA szanowac. I tego wymagaj od odwiedzajacych Cie na blogu i nie tylko. Czemu codziennie uparcie sprawdzam bloga? Bo dajesz mi dobra energie. Wiare w ludzi. Apetyt na zycie. Ciesze sie, ze mlodosc kolejny raz zawitala do Twojego domu. Mlode kocie narobi (pewnie) sporo szkod, ale wnosi duzo radosci. Co do Ilony, ludzie zyja tak dlugo, jak dlugo o nich pamietamy. Ty pamietasz.
Pozdrawiam. Milego poniedzialku. Jo
Zumba? Czy to jest zaraźliwe?
Statler, jest i to bardzo. I nie ma na to szczepionki ;)
Tak mi się właśnie zdawało, że zumba to taka jakby hiszpanka.
Wielbię cię nieustająco. Potrafisz mnie zaskoczyć. Całuję. Ja dzięki Tobie, też pamiętam (nieznaną mi przecież osobiście) Ilonę i ten dzień, a podobno to pamięć ludzka sprawia, że non omnis moriar.
Życzę Ci słonecznej jesieni :-)
U mnie dziś też smutna rocznica …, ale tak jak piszesz życie toczy się dalej … Szukaj Kochana Li spokoju wewnętrznego bo równowaga we wszystkim to magiczny klucz … tylko mała szkoda bo lubię tu zaglądać … Ściskam w pasie :)))
Cudnie, że jest znak. Każdą decyzję trzeba będzie uszanować(czyt.pisz bloga , pisz plisss;) ) pozdr.;)
wiadomo powszechnie jak jestem konsekwentnie niekonsekwentna:))
Li, dobrze, że jesteś.
Ty masz czarnego kota, a ja trzy czarne koty, jednak i tak tęsknię za Czarusiem Andrusikiem :)
Na razie ma ksywkę „Mały” :)
Jest cudowny, 2 kilo dwadzieścia (sic!) kociego szczęścia!
Nie wiem, jak Ci za niego dziękować:*
Tęskniłam
:) Ojtam:)
Jak miło Cię znowu poczytać, serdecznie pozdrawiam
nie napisałam, że daję radę ;-)
Zumba! ja bym nie dała rady…