Trudno uwolnić się od przeszłości,
a przecież dopiero wolność od niej, daje wolność w teraźniejszości.
Miałam nadzieję, że jestem już wolna,
a to była tylko przerwa w wykonywaniu kary złego życiowego wyboru.
Ile jeszcze będzie mnie to dotykać?
Ile jeszcze smutków i przykrości?
…
Siedzę na tarasie i widzę wiosnę.
…
A w Wenecji widziałam mocno posuniętego w latach staruszka,
wielkim kluczem długo otwierał piękną, kutą, pełną bramę.
Potem mozolnie w nią wchodził, nieświadomy ciekawskiej kobiety za plecami.
Uroda dziedzińca i palazzo zaparła mi dech.
Alberto mówił mi, że Wenecja na wodzie to starsi ludzie,
mieszkają samotnie w swoich pięknych domach,
umierają pilnując rodowych majątków,
będąc często ostatnimi.
…
Mam w głowie wyraźnie zarysowany plan,
broniłam się przed tym, broniłam,
ale teraz intensyfikuję swoje działania
w kierunku sprzedaży mieszkania,
lepiej żyć, niż mieć,
zaprawdę powiadam Wam.
Zabezpieczę dzieci i zostanę hulaką.
Posiadanie dóbr materialnych
nie daje niczego więcej poza sytym, acz pustym zadowoleniem
z „miecia i mania”.
…
Aga od Albiego powiedziała mi, że wie,
iż jej podłoga jest beznadziejna
i że powinna ją wymienić.
Oni jednak wolą jechać na wakacje.
…
Onegdaj wydałam na jedną lampę 4500 zł.
A tych kutych lamp mam sześć.
…
W listopadzie skończę 47 lat.
Przez większą część mojego dorosłego życia
byłam ogłupiała.
Biłam pokłony bogom konsumpcjonizmu.
Nienasyconym i codziennie innym.
Czas to zmienić.
Li.

Wiem, że pewnie wszyscy to już znają, ale muszę, bo pasuje jak ulał… http://adonai.pl/zamyslenia/drukuj.php?id=28
Serdeczne pozdrowienia dla Ciebie Li i Twoich bliskich
Ha też dochodzę do podobnych wniosków – po co mi kominek – wolę pojechać na ferie z dziećmi czy na wakacje,
a i tak mam do spłacani ileś ileś rat kredytu,
a w tym roku wreszcie po latach marzeń zobaczymy wielką metalową wieżę i takie tam łuki i aleje ;)
Obiecałam Guśce Paryż w październiku!
Wykończą mnie te obietnice:)))
Ale jesienny Paryż… i najlepsze kasztany…:)
A kiedy będziesz już hulaką to sobie ziele zapa…rzymy i popijemy czystą… wodę
pójdziemy w miasto… o laseczce, kasę puścimy… w mlecznym barze
i czasem sobie pogadamy… gdy rozpoznamy nasze twarze…
no cóż, albo codziennie będziemy poznawać się na nowo:)
A ostrzegam- z Tobą już niczego nie piję, nie jaram, nie zaparzam, niczego-nawet rumianku:D Zawsze później źle to się dla mnie kończy, choć nie powiem- przyjemność chwilowa jest, oj jest:D
W weekend zabieram się za taras.
Plany planami, ale na tarasie musi być życie!
A może posadzę trawę pampasową?
i w tym roku idę w solarne krasnale, widziałam takie cudne, ze świecącymi czapkami!
Chcesz mieć życie na tarasie? Kupię Ci jaszczurki.
wystarczy mi taki stary jaszczur jak Ty:P
Lepiej być jaszczurem niż zwergiem w świecącej czapce.
aha, przynajmniej nie trzeba Cię ładować, ale z drugiej strony trudno wyłączyć:P
Brzytwa. Dwie brzytwy. Uśmiałam się.
Li, tradycyjnie, jestes super! i za 3 lata Ty inja obchodzic bedziemy okragle urodziny i wtedy mam zyczenie cie spotkac, jesli teraz to niemozliwe…
ależ dlaczego niemożliwe? Im wcześniej się spotkamy,
tym mniej będziemy się straszyć;-))
Przyjeżdżaj póki nie mieszkam w komórce;-))
nie kus bejbe :)
symboliczny moment :)
Jak dobrze zaczynać coś od nowa ! Zawsze być…niekoniecznie mieć bardzo dużo:))
Jestem specjalistką w zaczynaniu od nowa:)
Uwielbiam Cię:) Powodzenia
Zmartwychwstajesz, Li ;) No to : HALLELUIAH !
To była tylko chwilowa hibernacja:)
Nareszcie! :D
Nareszcie :D