Różne są potrzeby i tęsknoty blogera, u mnie na pierwszym miejscu jest potrzeba wymiany myśli, czasem tylko pozdrowień, czasem tylko pocałunków, ale jak tu coś wymieniać, jak milczycie jak zaklęci.
Czy macie moi drodzy śluby milczenia?
Gdzie ten niegdysiejszy ruch w komentarzach?
Gdzie te dowcipy, lepieje, a nawet gdzie te hejty?
Nawet nienawidzieć mnie niektórzy przestali, a przynajmniej przestali dawać temu jakże miły komentarzowy wyraz.
(Z czego wniosek, że i za hejtem można zatęsknić, gdy obojętność zabija).
Ja jednak chcę jeszcze żyć, nakręcać się pozytywnie, czerpać garściami z cudzej mądrości,
dajcie mi szansę, bo więdnę jak nie podlewana sałata…
Jest tam kto?
(Statler ja wiem, że Ty jesteś zawsze:)
Li.

i jeszcze jedna fanka z Gdańska!
sierpień, kobieto, sierpień :) ale jesień już za drzwiami, spoko :)
Co najmniej 10 lat minęło…, nieźle:) pozdrawiam:)
8:) Ale jak odzywają się moi najpierwsi czytelnicy, to łza mi się w oku kręci:*
ja też, ja też! jestem, czytam i pałam sympatią!
Jestem, czytam.
Tak bardzo chciałabym poznać Cię Moniko osobiście i choć dajesz na to przyzwolenie zapraszając „czytaczy” do Krakowa to wciąż brak mi śmiałości.
Pozdrawiam serdecznie z bezchmurnej Łodzi – Agnieszka lat 43
ojtam Aga, zaprawdę powiadam Ci, że ja to nic specjalnego, ale jak chcesz się koniecznie przekonać, to przyjedź do Krakowa z moimi znajomymi z Łodzi, notabene też poznanymi via blog:D Przyjeżdżają do mnie w pierwszy weekend października, skontaktujesz się z nimi i już:) Napisz tylko do mnie maila, a Kraków przecież taki piękny wczesną jesienią! Pozdrawiam!
Podpisuję listę i ja. Zaglądam regularnie od prawie 2 lat:-)Może kiedyś zacznę komentować:-) Pozdrawiam z Gdańska:)
Pierwszy komentarz już jest:)
nooo, i ja, muszę nadrobić i zajrzeć do Archiwum ;)
I ja sie melduje,stala czytelniczka i WIELKA fanka;)
No tak… To ja sie nie liczę już :(
I ja jestem przecież, choć ostatnio, zgadzam się, cokolwiek milcząca. Buziaczki ze słonecznej i ciepłej (dziś) Wielkopolski :-)
Wprowadzam zakaz milczenia:*
Milcząca ale obecna ! Pozdrawiam :-)
Jestem zawsze i czekam na nowe posty z niecierpliwoscia-pozdrawiam z Belgii-Aska
się melduję :) czytam, tylko z pisaniem u mnie kiepsko ostatnio. wena mnie opuściła razem z latem :)
Wprowadzam zakaz opuszczania przez wenę:*
Ładny weekend… Oby taki nastąpił jeszcze w roku. Bo ja już tracę nadzieję :-(. Całą sobą czuję jesień, dopada mnie już listopadowa deprecha, czuję się samotna, brzydka, gruba, nikomu niepotrzebna, i w ogóle do… :-(
Wprowadzam zakaz oddawania się depresji:)) Zobaczymy się niebawem, mam nadzieję. Karolina wylatuje 20-go września, będę mieć więcej czasu. A sushi i latte obowiązkowo!
Anusia polaczka też czyta i też zarobiona ciągle .Pozdrawiam.
A co tam u Was? Wszystko ok? :)
I ja zagladam czesto i czytam zawsze choc rzadko sie odzywam
no właśnie, w tym rzadkim odzywaniu się tkwi błąd:)
Pozdrawia stała czytelniczka z Krakowa
li nie grzesz bo przeciez nie zwarzajac nanten gruby avatar jaki mi twoj blog nadal pisze niezmiennie ze chce byc twoja corka, sasiadka, ciotka whatever ;)
:) dołączam do ekipy na suszi, brrr;)))
Zaglądam za każdym razem gdy coś napiszesz.
Ale mądrości do podzielenia nie mam żadnych;)
Pozdrawiam ze Szkocji;)
Pozdrawiam Koko
z telefonu ciężko się komentuje, a zazwyczaj czytam w telefonie :)
No to jesteś usprawiedliwiona:)
dziękuję ;)
I ja jestem, ale co to za bycie. Cicho siedze..
No właśnie, ciche bycie, to nie bycie:)
O, ja też z pretensjami ! To Ty chyba złożyłaś śluby milczenia:) Tak długo ostatnio kazałaś na siebie czekać ! Zawsze jestem ! Właśnie się pakuję na wyjazd do Kazimierza, więc być może pomilczę, ale będę myślami! Serdeczności!
A ja chcę do Kazimierza w październiku!
Joanna jestem i ja cicha wielbicielka Pani pióra.Pozdrawiam z słonecznej Gdyni.
Ps.cichutko czekam na tą pewną historię o której wspominała Pani napisać 17 lipca :)
opiszę ją, w końcu ją opiszę, bo jest tego warta:)
Ale z tym hejtem to przesadziłaś, koleżanko! Nie ma za czym tęsknić. :)
Och, główni hejterzy stracili zęby i z tego co widzę siebie nawzajem. Paradoksalnie byli tak przepełnieni nienawiścią, że znienawidzili samych siebie, grupa rozsypała się jak domek z kart, zostały marne niedobitki… ot, kolejna, niewiele w sumie licząca się historia.
Czekam na kolejną dawkę optymizmu i Twoje nowe wyzwania.Głaski dla zwierzaków ślę, pamiętam cudnego Bobcia :)
Bobcio zyskuje na urodzie, z każdym rokiem. Jest przepięknym, kochanym kociskiem, choć lekko zdystansowanym, a to przez Bolusia. Głaszczę go za to podwójnie więcej:)
Fata, tez jest… i pozdrawia…
Oooo, a ja się zbieram do maila do Ciebie, jestem taka ciekawa:)))
Zaglądam do Ciebie często i cieszę się ze Ci się chce :) Pozdrawiam.
Najbardziej to chce mi się nie chcieć:))
Jestem i gdy piszesz nie mogę odspawać się od monitora. I lubię Cię szczypać w …
Statler, te trzy kropeczki są bardziej wymowne niż ta niewinna treść jaka się za nimi kryje:D
No cóż, powszechnie wiadomo, że mam dobre serce, a starcom się nie odmawia:P
Szczyp, szczyp ile Ci tylko sił w palcach…:*
Wolałbym gryźć ale z wiadomych przyczyn już nie mogę.
Dopóki oddychasz, to jakoś wytrzymam inne braki:P
:) melduję że zaglądam , czekam , czytam
Dzięki, że się odezwałaś:)
I ja się melduję Li kochana (tak żebyś odróżnila mnie od hejterow). Jestem, czytam, dopinguje …. i usiłuję porwać Cię na Latte i shusi :-). Żeby przekonać się, że istniejesz naprawdę :-)
A.
Ojtam, zaraz porwać, umówimy się jak ludzie, sushi obowiązkowo w Miyako, a latte na Placu Szczepańskim, w Tribeca. Tylko przyjedź w jakiś ładny weekend :)
Istnieję, ale nie wiem co oznacza, że naprawdę;-)
Szczypać się nie pozwolę, co to to nie:D
Na sushi w Miyako, a latte na Placu Szczepańskim i ja się piszę z tobą, Li!
Cześć Moniko :)
Jestem :) czytam regularnie :) do dziś wspominam Sylwestra u Ciebie ;) a jak przechodzę Długą, to zawsze myślę, co tam u Ciebie :) pozdrawiam Cię i wszystkiego dobrego :)
Dzięki Danuśka:))