W drodze powrotnej znad morza pokłóciłam się z Karolcią do krwi ostatniej, łącznie z wydziedziczeniem, zostawieniem wraz z chłopakiem na dworcu PKP na środku Polski (spokojnie, po pół godzinie po nich wróciłam, Kaśka milcz!), nie odzywaniem się, żalami i słowami, które powinny zamilknąć na wieki. Poleciała do Turcji butna i wściekła, wcale ze mną nie pożegnana.
Od kilku dni via internet trwała więc zimna wojna o przetrwanie gatunku- matka czy jej geny w córce, a eskalacja zbrojeń przeraziłaby Putina.
Ale już zmiękłam jak wosk, bo przed chwilą przysłała mi w ramach przeprosin tekst jaki gdzieś tam napisała w odpowiedzi na pytanie:
Czy podziękowałeś już dzisiaj swojej mamie?
Moja mama o tym nie wie, ale często myślę o tym, ile mi dała. Nie chodzi mi o materialne rzeczy, choć za te jestem równie wdzięczna, ale o rzeczy które mi przekazała.
Jak za nic dziękuję Ci Mamo za światopogląd, którego część mi przekazałaś. Za Twój (czasami wkurwiający, zazwyczaj jednak super) luz w podejściu do świata. Za to, że wychowałaś mnie tak, że jestem w stanie ocenić dobro i zło. Za nauczenie mnie, że wcale nie jest ważne czy ktoś jest biały, czarny, homo czy hetero. Dziękuję Ci za to, że przekazałaś mi wartości, które nigdy nie pozwolą mi zagłosować na Korwina ani Kempę. Dzięki za otworzenie mnie na świat, Mamo!
O jeżuniu, chyba się rozpłynę jak masło na gorącej szparagowej fasolce, moja córeczka kochana, nikt nie potrafi tak wyprowadzić mnie z równowagi jak ona, ale też nikt nie potrafi mnie tak podejść, rozczulić, rozmiękczyć, odrzeć z jakichkolwiek przejawów konsekwencji, sprowadzić do roli zakochanej w dziecku mamuśki, tak- przegrałam to starcie, ale za to jestem szczęśliwa. Warto było!
Li.

No warta coręńka mamy, warta ile w niej inteligencji, ha! Jesteście z tego samego złota wykonane!
j
Wróciłam! Kazimierz w październiku będzie najbardziej kolorowy, ale i w sierpniu pięknie, jak zawsze! jak ja znam te sytuacje z córką:) A spod jakiego znaku jest Karolcia?
Karolcia jest Rakiem, 7.07., trochę nie po drodze ze Skorpionem:(
Ale się kochamy i jakoś jeszcze żyjemy:)
Czekam z Kazimierzem na Gosię i Alteę, mają przylecieć z Dublina i w planach mamy Sandomierz, Kazimierz i może Zamość. W jeden weekend:)
Warto było się męczyć x lat jak matka :P :)
jako – miało być :)
Tja, ile w tym jest wyrachowania, to tylko ona wie;-)
O cwaniaczek skaryszewski, jak one nami cudnie manipulują!
Prawda, że cudnie? :D Jak tam po SPA? Szkoda, że nie mogłam z Wami pojechać:(
Milczę przecież ;D jednak mam nieodparte poczucie, że nerwowa atmosfera była skutkiem Twojego rajdu po przejeździe kolejowym, między opuszczonymi szlabanami :D Do dzisiaj nie mogę się otrząsnąć, a po nocach śnią mi się bufory pociągu osobowego relacji Puck – Wejherowo wbijające się w moje żebra. Sama nie wiem dlaczego, albowiem trasa TEGO pociągu jest mi do dzisiaj nieznana.
To ja powiem tylko jedno: Jaysus! ;)
Muszę zaprotestować, historia wcale nie była tak dramatyczna, bo owszem wjechałam na przejazd strzeżony i zamknął się za mną szlaban (z hukiem), ale ten przede mną ciągle był otwarty;-)
Dróżnik pewnie osiwiał, ale przecież nic się nie stało. Zagapiłam się, co oczywiście jest naganne, ale wybaczalne, za dużo było podniet w tym moim aucie:D
A pokłóciłam się z Karolcią jakieś 30 km dalej o niezapięte przez nią i Daniela pasy. Rozumiem, że chciała spać w wygodnej pozycji, ale miałam poczucie, że limit szczęścia drogowego jakby nam się wyczerpał:D
Ale pasy urosły do symbolu zamachu na niezależność i hm… dorosłość. No i się zaczęło…
Ciekawe, o co sie z nia tak poklocilas ;)
Li-dobra robota tzn jestes dobra mama i udalo Ci sie wychowac dzieci a to nie jest latwe.Lezka zakrecila sie w oku.
No no, nie do końca. Gdybym dobrze wychowała, to by nie było takich kłótni;-) Ale Karol mi powiedziała, że zszokował ją rozmiar i skutki, ech- płynie w nas hiszpańska krew niestety:D
Najważniejsze, że przeprosiła i że potrafi wyciągać wnioski.
Dziecko ma charakter ale i Ty rowniez-i dobrze w dzisiejszych czasach tzreba miec ja…a a wy macie wieksze niz co niektorzy faceci.Dziewczyny Cie kochaja i to jest wazne-a jakby sie nie odezwala ???Buziole.
Pięknie napisała. Ciekawe czy usłyszę, przeczytam kiedys cos takiego od własnych dzieci. Na razie mam w domu nastolatke, zaczynamy gimnazjum.
Gimnazjum=najgorszy okres szkolny w życiu człowieka, moje wyrazy współczucia, my na szczęście mamy przed sobą ostatnią klasę:)