Wstałam i znowu zaległam w łóżku z kubkiem latte ciesząc się brakiem konieczności wstania wraz z miejskim zgiełkiem, tak bezczelnie wchodzącym mi przez okno. Z łóżka widzę tylko moją lipę, a jeżdżące gdzieś za nią tramwaje wprowadzają zupełnie niepotrzebny dysonans w moje poczucie oderwania się od skrzeczącej rzeczywistości. Śniłam dziś o kolorach i pięknie, obudziłam się szczęśliwa, płynę jeszcze siłą rozpędu przez to moje szczęście, ale już niestety widzę kamienisty brzeg codzienności, znowu rozbiję się o skały i poobijana pewnie jakoś wyląduję na stałym lądzie.
Nic mnie tak nie złości, jak ten codzienny dryf, walka o przetrwanie i coraz większe wrażenie osadzenia w niewłaściwym miejscu.
Dojrzewam, dojrzewam! Oj, jak ja dojrzewam do zmian!
Życie ma być przygodą, a nie nudnym codziennym serialem z kolejnym nic nie wnoszącym odcinkiem.
Ale uwaga: dziś wtorek-potworek- czujność zalecana, ale i radość z pięknego dnia też!
Miłego dla Was!
Li.

Trzymaj się Li dasz radę, bo kto jak nie Ty? Wszyscy są ważni ale najważniejsza jesteś TY, zrozumiałam to po latach…
j
A mnie sie bitwa o Anglię snila. Cos jest chyba zęba nie halo. Sny historyczno- przygodowe miewam ostatnimi czasy coraz częściej… I z nieznanych powodów nie dostaje ma maila powiadomień o Twoich nowych postach! I nie jest to sen!
Nie zęba tylko ze mną… Tym bardziej zle. Pisać nie umiem:(
Zapomniałam dodać, że autorką tych słów jest Maya Angelou, a ta pani miała dość ciekawe i długie życie, więc może miała trochę racji :)
Stanę dziś w opozycji. Codzienne przygody mogłyby spowszednieć. W tym ich urok, że są przygodne :) poza tym – i wtorek może być całkiem, całkiem :)
Gosiu, chętnie spotkam się wpół drogi, ale z bezdechów po całości nie zrezygnuję. Równie dobrze mogłabym się położyć pod respiratorem i na jedno by wszyło, a chyba jednak nie do końca o taką jakość chodzi.
Ja mam bezdech i lekarz mi powiedział, że to groźne dla zdrowia i życia.
Życie to nie te chwile, kiedy oddychamy, tylko te, kiedy zapiera nam dech w piersiach :) Trzymam kciuki za bezdech.
Maju, tu sie nie zgadzam, bo kazdy oddech jest wazny, z nich skalda sie wlasnie nasze zycie, w sumie to dech mi zapiera, gdy obserwuje cud zwyklego oddychania :)
A ja mowie, ze piekno tkwi w szczegolach/drobiazgach :)
Co do marzen… pomalutku… ja jutro lece do Wloch, no wiesz po co ;)
Pozdrawiam slonecznie i serdecznie!
ja się dziś do popołudnia byczyłam uczciwie :) a później wyrwałam tonę dwumetrowych chwastów. cudowny dzień :) pozdr.
Li! Piękny dzień…wracałam dziś znad morza pociągiem Kołobrzeg-Kraków! pomyślałam o Tobie, ale wysiadłam w Poznaniu! ( i patrzę, co u Ciebie:) )
U mnie po wczorajszym „zrywie” dziś nie ma śladu……Li, kopa w tyłek potrzebuję, żeby dojrzeć do zmian….. I to mocnego :-)
Jestem wrogiem przemocy, ale kopnę Cię, kopnę!!!
Li, time to time musimy robic generalne porzadki. W zyciu osobistym rowniez. Wybieraj madrze. Patrz najpierw na szczescie wlasne a nie tylko dobro innych (dzieci, mamy, przyjaciol). Tylko badz pewna, ze drastyczna decyzja to jest TO! 3mam kciuki za plany. Dobrego dnia mimo, ze to wtorek. Dzis gdzies tam po Krakowie szweda sie ciagle moj Bibi z 40 rozbojnikami. Jak uslyszysz nieokielzany tlum francusko jezyczny to moga byc oni. Pozdrawiam. Joanna-Jo