O jeżuniu, jaki budzący senność dzień!
Wstałam znad płonącego z pilności stosu papierów i poszłam sobie z najlepszym ze wszystkich aplikantów na świecie na obiad i kawę.
( A zawalone jesienią Planty nie nadążają z produkcją liści).
Życie chwilowo bywa znośne, nie chce mi się już myśleć o końskich występkach, los sam się nią zajmie i odpłaci z nawiązką.
Patrzę do przodu i zachwycam się widokami wyostrzonymi przez pierwsze w życiu okulary, nagle widzę więcej i szerzej!
Dostrzegam nawet drugie dno.
A propos patrzenia- zakochałam się w pewnym artyście.
Poznałam i wpadłam.
Malarstwo anamorficzne tworzy niesłychaną iluzję, gdzie rzeczy nigdy nie są takimi, jakimi się wydają.
I niech to będzie pointa ostatnich kilku dni.
Li.

Bardzo zapraszam!! :)) A Wlochy…. noc coz, piekne oczywiscie, z tym, ze moje marzenia zderzyly sie co nieco z rzeczywistoscia… No, w kazdym razie nie chce juz duzej farmy eko ;), tylko malutka :). Pogadamy, jak sie zobaczymy :)
ja stanowczo protestuję przeciwko jesieni!!!
No, no, ciekawy artysta :)
Tez bym z Toba chetnie poszla na jakas chocby kawencje, ale za duoz jestem chwilowo w rozjazdach zawodowych :(
Ale zycze udanej i milej kolacji!
Usciski b. cieple z rownie sennej i mokrej wyspy ;)
PS. No nie wiem, skad mi sie ta talia osy bierze :)
Bardzo jestem ciekawa jak było we Wloszech! Guśka męczy mnie o wyjazd do Dublina, coś czuję, że szybciej ja przylecę do Ciebie niż wybierzemy się razem do Kazimierza:)
PS. Jesli wydaje ci sie, ze wiesz cos o zyciu, to masz racje. Wydaje ci sie ;)
musimy selfie w okularach zrobic!!!
Idziemy na kolację, to mnie zobaczysz. I padniesz:P