http://www.youtube.com/watch?v=qWR4cQIb7II
Nie było żadnych znaków na ziemi i niebie. A może ich nie zauważyłam?
W piątek poszłam do Ice na koncert Chrisa Botti.
Koncert był wspaniały!
Przejmujący, igrający z wrażliwością,
miałam w oczach łzy ze wzruszenia, albo ze śmiechu.
Potem wino na Kazimierzu, wróciłam do domu w świetnym nastroju,
muzyka wymiotła ze mnie całe złoooo i porobiła nowe odkrywki sił i energii.
…
Zadzwoniłam w nocy do Karolci.
Od kilku dni była mocno przeziębiona, z wysoką gorączką, na antybiotyku,
kaszlem mogłaby wybijać szyby.
Dziecko było w stanie tragicznym, nie była w stanie ze mną rozmawiać,
kazałam natychmiast jechać do szpitala.
Szczęśliwie miała przy sobie koleżankę.
I się zaczęła wspaniała piątkowo-sobotnia noc, do szóstej rano,
na skype, na telefonie, z nerwami i poczuciem ogromnej bezsilności.
Karolcia trafiła od razu na badania, prześwietlenia, pod kroplówkę,
diagnoza: zapalenie płuc.
Stan na dziś: jest dużo lepiej, co sześć godzin dostaje kroplówkę,
gorączka opadła, jest mocno osłabiona, ale idzie ku lepszemu.
Może we wtorek wyjdzie ze szpitala.
(Ma w szpitalu swój własny pokój z łazienką, ciekawe prawda?)
…
Moja pierwsza myśl: muszę do niej polecieć.
Druga myśl: nie możesz, bo praca, bo jest to nieracjonalne,
bo co jej pomożesz.
Trzecia myśl- co ze mnie za matka!
Czwarta myśl- jest pod opieką, nie jest sama.
Piąta myśl- mogłabym po prostu przy niej być.
…
Czuję się źle z tym, że nie poleciałam.
Zawsze byłam przy moich dzieciach, gdy chorowały,
a przecież tu jest sytuacja nietypowa- po raz pierwszy dziecko jest w szpitalu.
I to na na obczyźnie!
Z drugiej strony moja nieobecność jutro i pojutrze w pracy
wywołałaby komplikacje nie do ogarnięcia.
I tak miotam się między myślami, między sercem a obowiązkami.
Wszystko mnie boli, ten weekend straciłam dla życia,
nawet nie byłam na grobie ojca.
Ech…
Li.

jaka matka? współczesna :) Dziecko wyzdrowieje, ale poczucie winy zostanie. Wiem coś o tym. Pozdrawiam, trzymam :)
Moja Droga, groby najbliższych odwiedza się w Zaduszki, czyli dzisiaj, więc sobie nie wyrzucaj, że wczoraj nie byłaś.
Dziecko, które jest już, co wymaga podkreślenia, dorosłym dzieckiem, na pewno wyzdrowieje, aczkolwiek pobyt w szpitalnej izolatce ;D może budzić niepokój.
Poza tym, podróżowanie w dzisiejszych czasach samolotem za bardzo przypomina pracę sapera, by tak sobie latać to tu, to tam. Wyluzuj tedy.
ojej
jako matka dzieci daleko ode mnei przebywających czuję co czujesz
ale takie dzieci, samodzielne, na pewno dadzą radę
i na pewno wiedzą, że mogą na Ciebie liczyc
Te dylematy… Umieć podjąć decyzję i pogodzić się z nią – to sztuka, której się uczę. Wszystko ma plusy i minusy, więc decyzja i… koniec wyrzutów sumienia! Będzie dobrze, nie martw się już, mamusiu. :)
Człowiek chciałby mieć te dzieci przy sobie, cały czas, blisko, móc zawsze pomóc, zareagować. Ale nie da się, są dorosłe…
Dobrze, że już lepiej… :***