Są takie dni, gdy romantyczność uderza mi do głowy jak młode wino.
Wtedy znowu wierzę w miłość, cudowne zbiegi okoliczności,
igraszki losu i przeznaczenie.
Wychodzę z kina pełna wzruszeń i uczuć nie ukierunkowanych,
ale jakże gorących.
Ale szybko wracam do wcale nie pożądanej normy.
Praca stawia mnie do pionu,
bo ludzie rozwodzą się coraz bardziej krwawo,
z miłości szybciej przechodzą w nienawiść,
czym zresztą jest ta miłość,
to skomercjonalizowane uczucie, urynkowione emocje,
romantyzm został w poczciwym XX wieku.
Ale dla tych paru godzin wiary, że może być inaczej
warto iść na „La la Land”.
Mam prawie 50 lat, moje życie uczuciowe to skamielina,
ale do cholery, jak wspaniałą sprawą
jest chwilowe o tym zapomnienie.
A jutro kupię sobie płytę z muzyką z filmu, a co,
przecież pojutrze jest Święto Zakochanych,
a ja siebie kocham
tak bardzo, jak nikt nigdy mnie nie kochał.
Bezwarunkowo.
Wybaczająco.
Czule.
Z radością!
(I nikt przeze mnie- poza mną samą- nie płacze).
Li.

Film jest eksplozją kolorów i ciepłych klimatów,zapomniałam o zimie,u mnie baaardzo śnieżnej i mrożnej.Z filmów polecam
Patterson.
A co ma się wydarzyć to się wydarzy,przekonasz się:)
To chyba trzeba w tej kolejności pójść do kina – Sztuka Kochania – La La Land i na końcu Grey. Na razie byłam na Sztuce Greya sobie odpuszczę :D
Może też pójdę obejrzeć.
Dobrze, że są chwile, kiedy życie jest piękne :)
Idź, a teraz posłuchaj jaka to jest piękna muzyka! Mój faworyt to temat Mii i Sebastiana ( nr 3).
Nie wszyscy się nienawidzą. I czasem szukają pomocy jak są trudności i próbują je rozwiązać – mnie tak praca ustawia ostatnio :)
Ale to fakt, gdy się człowiek nasłucha i napatrzy, trudno jest zobaczyć coś pozytywnego.
A gdybyś została w tym zapomnieniu i wierzyła nadal że życie uczuciowe przed Tobą?
Pozdrawiam serdecznie
Ella-5
Wiesz Ella, jest kilku rześkich staruszków po pięćdziesiątce chętnych na miłość:))
Ale cóż począć, gdy ja uważam, że ciągle jeszcze jestem dla nich za młoda? :))
50- latek przy mnie to szczawik.
Stary jestem. Wiem. Ale z tą skamieliną przegięłaś.
Ciesz się, że nie wspomniałam o wykopaliskach…:D