Szłam przez nocny Kraków, ciesząc się,
że pamiętam skąd idę i wiem, dokąd idę.
Nieoczekiwanie ciepła noc otulała moje pięćdziesięcioletnie ciało,
a lekki wiaterek rozdmuchując mi grzywkę,
bezlitośnie ujawniał siwy pasek wstydu
centymetrowego odrostu włosów wolnych od brzemienia farby.
Miasto nocą nabrzmiewało od rozpustnych myśli
i dreszczyku niebezpieczeństwa,
ale uzbrojona w PESEL z magiczną datą 671104
byłam bezpieczna, przezroczysta,
niedotykalna, ot starsza pani
z seksapilem cioci Pelagii od wuja Czesia.
Ech, pomyślałam- nareszcie jeszcze bardziej
mogę robić co mi się żywnie podoba.
Bo jak nie teraz, to kiedy?
I tak nikt mnie już nie widzi.
…
Do domu wróciłam po północy.
Wdrapawszy się na III piętro poczułam lekką zmianę
-schody zadyszały się bardziej niż zwykle.
Na stole w salonie stała zapalona świeca,
leżał świstek papieru z napisem: „Pomyśl życzenie”,
obok duże kartonowe pudło z napisami,
których bez okularów nie mogłam przeczytać,
a okularów do bliży jak wiadomo nie mam.
Wyciągnęłam głęboko skitraną w czasach
beztroskiej czterdziestki lupę
i zaczęłam czytać, potem szlochać,
smarkać i śmiać się jak opętana,
bo po pięćdziesiątce wzrusza się jakoś bardziej i szybciej,
śmieje się głośniej i bardziej z byle czego,
smarka się do byle czego,
a to wszystko ma pewnie związek
ze słabszym od trzymania czterdziestoletniego fasonu
napięciem mięśniowym
i zrujnowanym kurczowym trzymaniem się
czterdziestki układem nerwowym.
Moje dzieci rękami Gusi napisały mi tak,
oczywiście lekce sobie ważąc tuż przed maturą
zasady pisowni, zwłaszcza ogonki przy „ę i ą”:
A prezenty były w tym pudle:

Dostałam dwa bilety na koncert, dwa szale z Zary przecudnej urody, jedną szminkę-zupełnie nie jak dla starszych pań
i całe pudło miłości, która jest nie do opisania.
Jestem szczęściarą, co tam pięćdziesiątka!
Uprzedzając pytania- na drugim zdjęciu,
w prawym dolnym rogu jest narysowany świat:)
Li.


Li :) witaj wśród nas….czyli tych, co mają piątkę na początku, w wieku…całusy
Dziękuję Wam, za wsparcie w przetrwaniu tego trudnego dnia:) Statler, o ile pamiętam to rzeczywiście był geriavit, ale dla równowagi ocean przyjemności, więc nie narzekaj, tylko się ciesz, że geriavit pozwolił Ci te przyjemności przetrwać:))
Ech, zaczynam życie po pięćdziesiątce…
Ale nie narzekam, w dzisiejszych czasach to coraz bardziej ekskluzywny klub, ilu znamy którzy nie dożyli…
Dobrego dnia!!!
Witaj w klubie młodych po 50:))
Cudownie jest mieć takie dzeci:))
Jestes, Li jestes (szczesciara) co tam piecdziesiatka – bedzie cos znaczyla gdy Gusia osiagnie…
Li! Gonię Cię :-)
A wiesz że pięćdziesiątka to nowa trzydziestka?
Tego mam zamiar się trzymać :-)
Najlepszego!
Wspanialy prezent i wielu urodzinowych spacerow przez Krakow. Pozdrowienia .
Witaj w klubie :)
Czy Ty wiesz jak ja chciałbym mieć choćby centymetrowy odrost siwych włosów?
A na 50 dostałem geriavit.
Najlepszego!
I witaj w klubie;)
Najlepszego, Li!