Piątek ujął mnie końcem tygodnia.
Uzbrojona w pewność soboty mogę zwolnić
i całkiem spokojnie wypić herbatkę z rumianku i gruszki.
(Takie cuda są w Lidlu).
A słucham do upadłego tego:
Czekam na 00.30.
Mam wtedy stawić się w umówione miejsce
i odebrać moje dziewczyny z koncertu.
Jaka ja jestem im potrzebna:)
Li.

Ciesze się, że mogę Cię czytać, że jesteś :)))
Jestem, jestem:)
Miło widzieć że jesteś znowu (od wczoraj widzę ja:), pożyczam ten nastrój, pozdr:)
:)
Wchodzę dziś a tu szaleństwo tyle notek a ja nic nie wiedziałam! Miło, że wróciłaś :)