
Miałam pisać codziennie, ale czasem wpadam w taki konflikt z czasem,
że skupiam się wyłącznie na działaniach obronnych,
a blog zostaje daleko z tyłu, tam gdzie starcy, kobiety i dzieci.
***
Deszcz zawiódł i nie spadł.
Siedzę przy moim oknie z widokiem
i od czasu do czasu odrywam oczy od ekranu,
mam szczęście, że wokół mnie jest tyle piękna.
Patrzę na różowe szkło- a moja okienna szklana kolekcja ma w sobie bardzo miłą historię:
Otóż w kwietniu tego roku przydarzyło mi się nieszczęście,
(choć słowo „nieszczęście” jednym wyda się na wyrost,
dla mnie to było nieszczęście)-
w salonie odpadła ze ściany niedawno powieszona półka z moimi zbiorami.
Z najładniejszymi i najcenniejszymi rozalinowymi karafkami!

Fachowiec od siedmiu boleści powiesił ją na niewłaściwych dyblach.
Płakałam jak dziecko,
bo w szklany pył poszło tyle pięknych przedmiotów, takich unikalnych,
to straty nie do odrobienia, i nie mam na myśli wartości materialnej.

Pożaliłam się spontanicznie komuś miłemu,
(ech- właściwie to moje żale słyszało pół świata).
Kilka dni później znalazłam w pracy na swoim biurku
piękną karafkę i czekoladki.
Byłam tak zakręcona, że bezmyślnie postawiłam ją w oknie,
nawet nie zastanawiałam się skąd ta karafka, była i już.
Takie czary.
Ale gdy tydzień później znalazłam na biurku dwa razy większą karafkę,
kieliszki i kolejne czekoladki,
to już wiedziałam,
że kryje się za tym jakaś tajemnica.
Biuro solidarnie milczało jak zaklęte,
ale znalazłam sposób, by złamać pewne słabe ogniwo,
farba została puszczona,
a raczej potwierdziły się
tylko moje domysły co do osoby ofiarodawcy.
Ofiarodawca jednak do dziś żarliwie zaprzecza,
i to jest takie urocze!
Bo ja wiem, że to On, a On wie, że ja wiem.
Te śliczne szkła tak cieszą oczy i tak pięknie filtrują/flirtują światło!
Nawet gdy jest szaro, to w moim oknie jest różowa łuna.
Li.

Sądziłam, że panowie Darcy nie istnieją, tak w każdym razie twierdzi Colin Firth. A jednak się trafiają.
Drugie pół świata nic nie słyszało o szklanej szkodzie. A przecież nie takie cuda potrafię Ci wydmuchać.
Ci do mieli słyszeć, usłyszeli. No dobrze, kiedyś napiszę o tych cudach jakie dostałam od Ciebie. Jak już zupełnie nie będę miała o czym pisać :P
Poza tym od Ciebie dostaję szkło (przyznaję, równie piękne) bez czekoladek, owinięte w gazetę, nie daj boże w kartonie, zero niespodzianki i tajemniczości. Od lat powtarzam, że brak romantyzmu to Twoja największa wada… Ucz się, podrzucam Ci przykłady!!!
Ja nie jestem detalistą.
Czy dość romantycznie będzie wyglądała paleta z kartonami szkła na Twoim biurku w kancelarii z maluśką czekoladką na wierzchu?
Jak bardzo maluśką? Mam swoje wymagania co do rozmiaru czekoladki, nie myśl sobie że opędzisz mnie byle kosteczką!
samo okno, sorry
Świetny pomysł na ekspozycję zbiorów, niech cieszą oko właścicielki :-) Widok z okna (i same okno) zachwycający !
I jaka romantyczna historia …
LI, rozumiem, ze plakalas ale pytam jako fachowca: czy tego, ktory zniszczyl Twoja kolekcje nie mozna, nie powinno sie pociagnac do odpowiedzialnosci? Ja wiem, ze szkla to nie poskleja, ale cholera jasna, niech sie staraja robic jak trzeba!
Zniknął w czarnej dziurze… nie odbierał, napisałam do niego, zmienił nr telefonu… Chyba się przestraszył, materialna strata to minimum 20 tysięcy… A poza tym wiesz- rachunku mi nie wystawił:(
To szkło jest przepiękne! Wcale się nie dziwię, że wpadłaś w rozpacz! Fachowca w takiej sytuacji bym własnoręcznie udusiła… PS. Dobrze, ze znów jesteś, że znów piszesz :)
Jakież to urocze
Pięknie to okno wygląda.