Gusia poleciała na kilka dni do Berlina,
a ja teoretycznie mam więcej czasu.
Gdzie ten czas, pytam?
Wczoraj wyszłam z domu o ósmej rano, wróciłam po północy.
Czekała na mnie armia obrażonych zwierzaków
i taras w wiadomym stanie,
nawet nie mogę mieć pretensji do psa.
Wrzesień oszalał i wbiegł w dwunasty swój dzień,
a ja nawet nie zauważyłam pierwszego.
Wstałam o szóstej rano i jestem głęboko nieszczęśliwa.
Dobrze, że mam bloga, bo na pewno
ktoś mnie pocieszy:)
Li.

Mój pies siedzi ze mną w pracy od 5 godzin i jest bardzo zadowolony:)
Niestety, kocham swoją pracę, to moja pasja! I dlatego nie mam pretensji do losu!:)) Tylko czasem narzekam, bo dlaczego by sobie nie ponarzekać…:))
Bez urazy prosze. Bo tak naprawde bardzo lubie tu zagladac. Natomiast uwazam, ze osoby tak zajete jak Ty nie powinny miec zeierzat. Pozdrawiam ,Ews
Może pocieszające jest to, że tyle godzin w pracy przełoży się na sumę dającą możliwość absolutnego wyluzowania?:)
Tja, gdy padnę :))
Jeśli lubisz to,czym zarabiasz na życie,to tak naprawdę nigdy(albo prawie nigdy) nie jesteś w pracy.W oryginale brzmi to trochę inaczej,ale zapomniałam.Więc można Ci pozazdrościć zajętości i grona znajomych,ą także miejsc na spotkania z Nimi.
Ą futrzastych domowników zacznij przyzwyczajać do opiekunów zastępczych,możesz być teraz mniej ,,domowa^
Niestety, kocham swoją pracę, to moja pasja! I dlatego nie mam pretensji do losu!:)) Tylko czasem narzekam, bo dlaczego nie? :))
Bogu dzięki tak:) Biuro na Starym Mieście ma wiele zalet, z których najważniejsza to wpadanie znajomych na chwilę, wychodzenie na obiad, umawianie się na Rynku, a wszystko pod szyldem ciężkiej pracy:))
Ale się chyba przez ten czas chociaż trochę towarzysko rozrywałaś, Kobieto?
To wynik bardzo gwaltownych uderzen w klawiature z frustracji!!!
Trzeba było nie porzucać mnie i psa:))
Przyznanie sie do porzucenia mojego biednego psa na pastwe losu na tyle godzin na blogu wcale nie zapewnia Ci, ze grzechy zostana odpuszczone, bo tutaj i tak sa tylko milosnicy kotow, i nikt sie nie przejmuje moim biednym Bziumem :(((((((((((((((((((((((((((((((((
Karę już dostałam, musiałam posprzątać:) I cóż to za przerażający nick, Bimbusiu? :))
Mało kto wstając o 6 rano jest szczęślwy. Pocieszona?
Ty to umiesz pocieszyć kobietę, Skarbie:))
Ja, ja Cię pocieszę :-)
Chociaż moje odczucia są podobne – co do poczucia czasu, tego uciekającego, syndromu opuszczonego gniazda, poczucia winy, bo zwierzak sam w domu……
Ale co tam, przytulam :-)
Od razu lepiej:))