No cóż… i jest jak zwykle.
Nawet nie jest mi smutno, spodziewałam się takiego wyniku.
Ale rośnie we mnie strach przed przyszłością.
Szkoda mi dzieci.
Z moją matką mam kontakt szczątkowy.
Poziom jej zawziętości i uwielbienia dla Dudy i PiS-u
przekracza wszelkie granice tolerancji
i tak daleko przesunięte więzami rodzinnymi.
W tym roku mama kończy 76 lat i nie szkoda jej życia
ani naszych relacji.
No cóż…
(Udam się na wewnętrzną emigrację, póki co).
Cieszę się, że kilka lat temu zrezygnowałam z tv.
Słowo czytane w drodze do serca mimo wszystko łagodnieje.
Obrazy brutalnie wbijają się wprost.
A co na to Lec?
W piekle diabeł jest postacią pozytywną.
Li.

brakuje mi i nam wszystkim Twoich literek..dasz rade to wiemy!..ale czy chcesz..?.nie wie nikt…pozdrawiam i czekam każdego dnia ..pozdrawaim
Moniko! odezwij się czasem,pokaz, ze wszystko O>K>:) Albo i nie wszystko, ale,że jestes gdzies w Krakowie albo i dalej:) Pozdrawiam!
Li! Pojawiasz się i znikasz, i znikasz…wzbudzisz nadzieję na powrót i znowu Cię nie ma przez miesiąc:)
Basiu, bo nie wytrzymuję i uciekam byle dalej od internetu, gazet i tv.
Ale przecież nic się jeszcze nie rozstrzygnęło! Trzeba głosować, odpuścic wakacje i isć głosować. Tylko tak możemy cos zmienić.
ps. Dobrze, ze wrócilas :) Nie ujawnialam się wcześniej, ale ostatnio często zaglądałam z nadzieją, że któregos dnia… I proszę, jesteś!
Mnie wieczorem dopadła deprecha…nie dość, że wyjechały moje maleńkie wnuczki i wielki dom opustoszał, to jeszcze ten znienawidzony tryumfator.
Pycha kroczy przed upadkiem:) To pewne!