Szumem ekspresu łamię domową ciszę, zewsząd wyłaniają się zaspane koty.
Ja kawę, one śniadanko, taki mamy układ (o ile kawę chcę wypić w spokoju).

No nic, trzeba witać dzień powstaniem/Lec.
Przynajmniej ja, bo reszta domu śpi. A dom mam pełen, gdzie te czasy, gdy gniazdo opustoszało…
Szkoda mi Gusi, od marca 2020 roku skończyła swoje studenckie życie we Wrocławiu i „studiuje” on line. To jest ma-sa-kra. W październiku tego roku wróciła na studia stacjonarne, ale ciągle ktoś chorował na covid, więc zajęcia były hybrydowe- ćwiczenia stacjonarnie, wykłady on line. Teraz do 10 stycznia 2022 wszystko znowu jest on line. Życie towarzyskie leży. Od marca 2020 pomieszkuje u nas jej chłopak, mam więc synusia i regularnie wyrzucane śmieci.
Karolcia szczęśliwa, bo ma siostrę w domu. Karolcia po kilka miesięcy bywa w Polsce, w kontrakcie ma zagwarantowaną pracę zdalną, więc grzeje się w domowym ciepełku i pracuje. Dla niej układ idealny. Ma koty pod ręką i rodzinę na zawołanie (obiaaaaad :)
Szkoda, że młodość im mija na mieszkaniu z matką, szczęśliwie możemy rozproszyć się po domu, bo czasem się nie da, no nie da!
Hormony, wspólne cykle, biomet niekorzystny, te same geny=mieszkanka wybuchowa.
Ale pełna miłości, wsparcia, przyjaźni i poczucia, że nie jest się samotną wyspą.
Moje córki to moje największe życiowe szczęście, nie wiem czym sobie zasłużyłam.
Li.

Czytam od tak dawna, że nie pamiętam, jak trafiłam. Do tej pory czytając, utożsamiam się z córkami. A teraz mam własne 10-miesięczne szczęście i po ostatnim zdaniu łezka mi się kręci.
Wszystkiego co najlepsze. :-)
Dziękuję za powrót!!!
Gwar jest jednak szczęściem. Tak sobie myślę, czym byłby mój dom bez kolejnego pokolenia do wychowania. Własne dzieci już dorosłe, zagonione codziennością i swoimi rodzinami. Wpadają, dzwonią, zapraszają… Ale to nie to samo co na codzień tętniący dom gwarem. Gdy 7 lat temu podejmowałam trudna decyzję, zeby zająć się 2 letnim dzieckiem – bałam się jak cholera. Dwa lata później decyzja też nie była łatwa, ale wiedziałam, ze tak trzeba. Dziś jestem tą decyzją uszczęśliwiona, sama nie wiem, czy ja jestem im bardziej potrzebna, czy One mi. Kocham ten gwar, te ciągle pytania ” po co i dlaczego”, i to, że wciąż chyba jestem młoda 🤣🤣 skoro całe zycie mam małe dzieci… 🙂
Jak to sie stalo, ze swiat stanal na glowie :-(
dwa lata temu NIE dalibysmy wiary, ze bedzie tak jak jest
Ale w sumie fajnie masz, Li
Parę dni nie zaglądałam a tu tyle do czytania! Też jestem po trzeciej dawce. ( 66 lat skończyłam w październiku – kiedy to zleciało?) Parę dni temu sąsiadka (61 l.) zmarła na Covid, mąż jej się wykaraskał, oboje nie wierzyli w tą chorobę i się nie szczepili. Wszystkiego najlepszego dla Pani i córek.