No i tak działa

ten świat. Apokalipsa odwołana, a na mnie spadła cudowna niespodzianka- bilet na dzisiejszy koncert w Tauron-Arenie.

Będę śpiewać do utraty tchu, bo to EROS RAMAZZOTTI! Uczę się włoskiego z jego piosenek, połowę słów już znam. I choć to nie moje muzyczne klimaty, to tak kocham melodię tego języka, że jestem szczęśliwa, bardzo się cieszę!

Do tego potrzebuję poszaleć, och poszaleć!

Li

Dodaj komentarz