Moje życie

i tak od wielu lat przecież ciekawe/ciężkie/niepodziewanie fascynujące/czasem za dużo rutyny/czasem przykrości/zawsze ratunek w poczuciu humoru/ pełne niespodzianek/zasadzek/złego ludzkiego dużo/ale mnóstwo dobrego, po spontanicznej decyzji o kupnie włoskiego domu wystrzeliło niesamowicie. Poziom radości, fascynacji, ciekawości, tęsknoty za la casa mia jest poza skalą.

W Kalabrii śpię. Całą noc. Nie budzę się. Nie mam kołatania serca ze stresu. Zasypiam wcześnie, przesypiam 8 godzin i budzę się bez budzika, wypoczęta i pogodna. Dla tego samego warto było, bo krakowskie noce są dla mnie koszmarem.

Drugi dom, który niedługo będzie pierwszym domem, ale dopóki dysponuję jeszcze kluczami do pierwszego domu i są tam na czas remontu drugiego domu moje rzeczy, tak jest nazywany, jest dla mnie wzorcowym domem wakacyjnym. Wchodzi się do niego tymi pięknymi drzwiami i od razu jest klimacik wakacji. Na pewno pokażę Wam zdjęcia przed i po, ale jeszcze nie teraz. Dom jest typowym domem kalabryjskim, wciśniętym pomiędzy dwie inne kamieniczki i prostopadle do nich ustawiony. Kuchnia w nim jest na samej górze.

Co ma drugi dom czego nie miał pierwszy dom?

Po pierwsze: ciszę. Mimo, że jest oddalony od pierwszego tylko o 40 metrów, to jego usytuowanie wyeliminowalo hałas z głównej ulicy miasteczka i znacznie przytłumiło często bijący w tym ultra katolickim miejscu kościelny dzwon. W pierwszym domu dzwonnica jest na poziomie okien sypialni. Kiedy bije dzwon-nie słyszę własnych myśli.

Po drugie: trzy sypialnie. Po jednej dla każdej z nas i to jest wielki plus.

Wchodzi się po do niego schodkach, przechodzi przez te piękne drzwi. Na pierwszym poziomie jest ogromny chłodny hol, pomieszczenie gospodarcze z pralką i duża sypialnia.

Na drugim poziomie są dwie sypialnie i łazienka.

Na trzecim poziomie jest duża kuchnia, podzielona na dwie części, więc w jednej będzie po prostu pokój dzienny, jest toaleta i są dwa wyjścia na taras. Z tarasu widok mam zachwycający i kojący, widzę morze, góry i pół miasteczka.

W nocy wiszą nade mną gwiazdy, Księżyc i widzę latające sowy. A jaka jest cisza!

Drugi dom nie ma takich pięknych podłog jak pierwszy dom, nie ma tej nutki elegancji, ale uznaję to za zaletę, bo mam zamiar zrobić z niego wygodny, przytulny wiejski dom, bez zadęcia i konieczności dopasowywania się do podłóg. Zmieniam całą łazienkę, podłogę w kuchni i na tarasach (w sumie mam trzy tarasy). Stolarz Agazio ( tu co drugi mężczyzna to Agazio, taka miejscowa tradycja) robi mi meble do kuchni, a co do innych mebli, to jak zwykle miałam szczęście- moja włoska koleżanka likwidowała dom i podarowała mi piękne meble, które miały wylądować na wysypisku. Byłam w szoku, bo to potężne, porządne drewniane meble. Mam więc sześciodrzwiową szafę, całą sypialnię- łóżko, nakastliki, komodę i lustro, lampy i mnóstwo innych rzeczy. Na pewno z pierwszego domu zabieram sypialnię, bo ją uwielbiam i stół z salonu, który będzie idealny do kuchni. Oraz oczywiście te cudne obrazki tak lekceważąco zostawione przez poprzednich właścicieli.

Drugi dom nie jest taki okazały jak pierwszy dom, ale jest przytulniejszy i bardzo mój. Był też tańszy, bo kupiłam go bez pośrednika, bezpośrednio od właścicielki. Uprzedzając pytania- kosztował dwadzieścia tysięcy euro. Uwierzycie? 120 metrowy dom! Ma wszystko czego potrzebuję, a po stoczonych ciężkich bojach ma też już internet, ale to będzie kolejna opowieść. Zrobię z niego dla naszej rodziny cudowne, kochane miejsce, gdzie każda z nas będzie przyjeżdżać jak do domu, tylko z torebką, bo będą tu nasze rzeczy, ciuchy i kosmetyki. Dziewczyny są zachwycone, ich narzeczeni ( no cóż, czas płynie….) też, zagonię towarzystwo do malowania balustrad na tarasach i wieszania obrazów, bo dostałam takie cuda, że hej! Ale o tym też będzie później, wiele się wydarzyło w ciągu ostatniego miesiąca, muszę to opisać, by nie zapomnieć.

Jakiś czas temu poznałam w Krakowie parę Litwinów, muzyków z Wilna. Jak myślicie, jakie było prawdopodobieństwo, że wpadnę na nich w moim miasteczku, pod moim domem?

Kupili dwa domy, niedaleko mnie.

Życie cudem jest.

Li

One Response to Moje życie

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    cudnie, Li – karma wraca, jesteś tam szczęsliwa, należało Ci się, buziaki Basia z Wrocławia

Dodaj komentarz