Jestem monotematyczna

i przynudzam, wiem. Ale kocham moje włoskie przygody i na razie (oj, ciężko za to zapłacę) mają priorytet przed innymi sprawami mojego życia.

Kupiłam kolejny stojak/kwietnik, lustro i „ten obraz”. Tym razem wzięłam się za hol, a stojak stoi przy drzwiach do mojej sypialni.

Zachwycam się tymi haftami, ktoś kiedyś pieczołowicie poświęcając wiele godzin kunsztownie haftował, cieniował i pięknie oprawił, a potem ktoś likwidując mieszkanie po zmarłej babci wyrzucił bez sentymentu.

(Ogólna nazwa na wyhaftowany i oprawiony w ramę obraz to „quadro ricamato”, a „pittura ad ago” to technika haftu malarskiego, gdzie gęste ściegi imitują pociągnięcia pędzla).
Dużo jest tych haftów na starociach, będę je zbierać, zwłaszcza te w ładnych ramach, tego chce ta gorsza strona mojej natury.

Wróciłam do Polski i nie ma rady. Trzeba pracować. Napisałam do włoskiego dostawcy prądu, że nie dostałam jeszcze żadnego rachunku za prąd, mimo umowy obowiązującej od 11 czerwca. Dziś mi go wysłali na whatsappa, Santa Madonna, po co się upominałam? Powiem tylko, że prąd we Włoszech jest mniej więcej dwa razy droższy niż w Polsce, koszmarnie dużo jest opłat dodatkowych, których nawet Achillus nie jest w stanie mi wyjaśnić, bo po prostu „są i już i nikt nie wie na co idą”. Do tego muszę zapłacić opłatę przyłączeniową, za montaż licznika itp itd. W sumie prawie 900 euro. Mam nadzieję, że kiedyś nadejdzie kres tych wydatków i że będę mogła całkiem spokojnie wypijać kolejną kawę, bez wiszących nade mną obciążeń i rachunków.

Zgodnie z moimi przewidywaniami Signor Agazio nie pojawił się u mnie, by skończyć kuchnię. Jest sierpień, więc mu to wybaczam, szanujący się Włoch z południa w sierpniu nie pracuje.

Kuchnia więc wyglądała/wygląda tak:

Brakuje półek, cokolików, pewnie będę się z tym bujać przez następny rok, ale i tak bardzo mi się podoba efekt prawie końcowy, jest przytulnie i można gotować!

Dam sobie radę ze wszystkim, najgorsze już za mną.

Li

PS. Lampa została już wyeksmitowana, nagle zrobiło się jaśniej, można swobodnie oddychać, była w niej jakaś mroczność, złowrogość, może widziała ludzkie okrucieństwo, może była świadkiem strasznych rzeczy, działała na mnie przygnębiająco i gdy postanowiłam się jej pozbyć, poczułam ulgę. Wielką ulgę! I jaką satysfację miał Mimmo-brat Riny! Ściągał ją z uśmiechem na ustach, bo przecież mi mówił, że… Szukam więc lekkiej lampy do mojego holu, pogodnej i z pięknym światłem.

6 Responses to Jestem monotematyczna

  1. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    pięknie, cudnie, bosko! Ciekawe co na to Rina i inni włoscy goście?

    Gosia

    • Li's awatar Li pisze:

      Nie będę skromna :) Gremialnie twierdzą, że to nie ten sam dom. Wszystkim się podoba, a nawet obiecałam Elli pomóc zmienić wystrój jej domu. Nie wiem czy dam sobie z tym radę, ale spróbuję choćby w ten sposób dziękując jej za te meble, którymi mnie obdarowała!

      Antonio twierdzi, że dużo się ode mnie nauczył, że patrzy innymi oczami, tak właśnie mieszają się kultury:D A najzabawniejszy jest brat Riny-Mimmo, który wszystko neguje, a potem się zachwyca. Poza lampą Draculi ;D Tu miał rację od początku, niestety. I nie da mi o tym zapomnieć! A ja mam bardzo dużo zabawy i przyjemności, nie sądziłam że tak mnie pochłonie urządzanie domku, szukanie, kombinowanie i wymyślanie.

  2. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    przepięknie tam u Ciebie ♥️, pozdrawiam Kasia (Hawajska)

  3. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Oj, oj, Monika nie marudź, kuchnia jest cacuszko, ciasteczko do schrupania. Zachwycił mnie stojak /patera na owoce.

    Tak się spodziewałam, że tak będzie ozdabiany Twój nowy azyl. Oaza południowego klimatu, relaksu, szczęścia i całej reszty…dopisuj co chcesz 😁

    A media ? drożeją w zastraszającym tempie ☹️

    Serdecznie Cię pozdrawiam JK

Dodaj komentarz