This entry was posted on Wtorek, 29 września 2009 at 06:43 and is filed under Uncategorized. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed.
Both comments and pings are currently closed.
"Czy pisząc "strasznie, strasznie dawno temu" jesteś przerażony upływającym czasem, J?:)"Byłem tam kiedyś w 'sprawach rodzinnych' :) z cyklu: "Widzisz tę jaśniejszą trawę? Tutaj był nasz dom, zanim go spalili" :) Wtedy we Lwowie, w trolejbusie tylko szeptało się po polsku :) Ale i tak zawsze ktoś usłyszał i twarz promieniała mu z radości i koniecznie chciał zamienić chociaż parę słów, coś doradzić, pomóc.Chciałbym kiedyś tam jeszcze wrócić.Czy jestem przerażony? Niewątpliwie :(j.
Następnym razem, gdy będziesz jechać do Lwowa, daj znać – przygotuję specjalnie dla Ciebie subiektywny przewodnik po Lwowie dzisiejszym, współczesnym, ukraińskim. Jest fascynujący, wciągający, magiczny.kakot
My w tym samym czasie bylismy w San Diego i mam wrazenia, ze ja tam zostalam. Po wakacjach powinno sie miec czas na spanie, a nie na pranie. A Lwow bardzo chetnie byl odwiedzila. Udalo Ci sie odnalezc stare katy przodkow? Moj dzidek byl z Wilna i obiecuje sobie, ze gdy dzieci beda starsze zabiore je tam.
świetny fotoreportaż :) buty rewelacyjne, chociaż ja osobiście zabiłabym się na tych obcasach. hihi, to też mój kolega po fachu z tą rączką na szyldzie-aż się prosi żeby dopisać tam: marsz!pozdrawiam paulaz
Czy pisząc "strasznie, strasznie dawno temu" jesteś przerażony upływającym czasem, J?:)To straszne :)Ślady polskości we Lwowie są tak mocno wyżłobione, że nie do zadeptania.Pozdrawiam:)
Byłem tam strasznie, strasznie dawno temu :)Pamiętam tylko jak stojąc w ubikacji na dworcu ze zdumieniem przeczytałem polskie napisy na kafelkach :) Polskie napisy na studzienkach kanalizacyjnych, te życzliwe twarze garnące się tłumnie gdy usłyszały kilka polskich słów w trolejbusie :) Choć to były inne czasy i nie bardzo można było się z tym afiszować tym przemiłym mieszkańcom Lwowa, ale to było silniejsze.Bardzo chciałbym tam jeszcze chociaż raz wrócić.bardzo Ci zazdroszczę.Płomień świecy prosto z Cerkwi, widoczny w Niebie bez trudu, pewnie go Wyczekiwała, to taki drobny z pozoru znak, na który się czeka, nawet nie wiedząc o tym :(johnik
"Czy pisząc "strasznie, strasznie dawno temu" jesteś przerażony upływającym czasem, J?:)"Byłem tam kiedyś w 'sprawach rodzinnych' :) z cyklu: "Widzisz tę jaśniejszą trawę? Tutaj był nasz dom, zanim go spalili" :) Wtedy we Lwowie, w trolejbusie tylko szeptało się po polsku :) Ale i tak zawsze ktoś usłyszał i twarz promieniała mu z radości i koniecznie chciał zamienić chociaż parę słów, coś doradzić, pomóc.Chciałbym kiedyś tam jeszcze wrócić.Czy jestem przerażony? Niewątpliwie :(j.
Następnym razem, gdy będziesz jechać do Lwowa, daj znać – przygotuję specjalnie dla Ciebie subiektywny przewodnik po Lwowie dzisiejszym, współczesnym, ukraińskim. Jest fascynujący, wciągający, magiczny.kakot
My w tym samym czasie bylismy w San Diego i mam wrazenia, ze ja tam zostalam. Po wakacjach powinno sie miec czas na spanie, a nie na pranie. A Lwow bardzo chetnie byl odwiedzila. Udalo Ci sie odnalezc stare katy przodkow? Moj dzidek byl z Wilna i obiecuje sobie, ze gdy dzieci beda starsze zabiore je tam.
świetny fotoreportaż :) buty rewelacyjne, chociaż ja osobiście zabiłabym się na tych obcasach. hihi, to też mój kolega po fachu z tą rączką na szyldzie-aż się prosi żeby dopisać tam: marsz!pozdrawiam paulaz
Te śliwkowe powaliły mnie na kolana:) Są przecudne.
Czy pisząc "strasznie, strasznie dawno temu" jesteś przerażony upływającym czasem, J?:)To straszne :)Ślady polskości we Lwowie są tak mocno wyżłobione, że nie do zadeptania.Pozdrawiam:)
Byłem tam strasznie, strasznie dawno temu :)Pamiętam tylko jak stojąc w ubikacji na dworcu ze zdumieniem przeczytałem polskie napisy na kafelkach :) Polskie napisy na studzienkach kanalizacyjnych, te życzliwe twarze garnące się tłumnie gdy usłyszały kilka polskich słów w trolejbusie :) Choć to były inne czasy i nie bardzo można było się z tym afiszować tym przemiłym mieszkańcom Lwowa, ale to było silniejsze.Bardzo chciałbym tam jeszcze chociaż raz wrócić.bardzo Ci zazdroszczę.Płomień świecy prosto z Cerkwi, widoczny w Niebie bez trudu, pewnie go Wyczekiwała, to taki drobny z pozoru znak, na który się czeka, nawet nie wiedząc o tym :(johnik