Wiedziałam, że jak umyję auto, specjalnie dla dobra budowy nie myte od pół roku to będzie padało.
I pada, pada, pada na mój świeżo wysmarowany płynną gumą taras… ech, co za przewidywany pech!
Wstałam rano bez pieśni na ustach. Czy ten deszcz to jakiś test na moją wytrzymałość?
Kiepsko w nim wypadnę, jestem już przecież na granicy, gdzie pomiędzy mną a szaleństwem jest cienka, czerwona linia, a deszcz jest niemile widziany, bo nad naszą piękną, naprawdę piękną nadbudową jest wyjątkowo pechowy dach.
Tym razem jednak trudno było dachowi odmówić prawa do przeciekania, skoro beztroski hydraulik Krawczyk w opadniętych klasycznie portkach, wyprowadzając zimą komin do czegoś tam, wyciął w nim dziurę i pozostawił ją niezabezpieczoną, bo przecież nie można nazwać zabezpieczeniem niedbale wciśniętą w dziurę piankę.
A dekarz o wdzięcznym nazwisku Ogórek (tak, podam te nazwiska do publicznej wiadomości!!!) łażący po dachu tam i z powrotem, od kilku miesięcy ciągle przeze mnie wzywany na interwencję, tej jednej podobno dziury nie zauważył i woda podstępnie lała się i lała po kominie, nie ujawniając przez kilka miesięcy swojej obecności, jak najbardziej złośliwy rak.
I nie jest ważne, że to nie ja mam wzdętą podłogę, rozwarstwione regipsy i pleśń.
Stało się to pod moim dachem, nad moim marzeniem!
Wczoraj rano odbyła się u mnie w mieszkaniu konfrontacja jednego z drugim.
Hydraulik to miglanc, a dekarz to cwaniak, ale nie ze mną takie numery Ogórku z Krawczykiem, straszne konsekwencje będą wyciągnięte, o tak!
Z rzeczy zdecydowanie przyjemniejszych donoszę, iż moja Starsza ukochana córka kończy dziś szesnaście lat. Wczoraj szczęśliwie z Totnes dotarła do Londynu, przejawia taką dozę samodzielności, że strach się bać co będzie…
Mam jeszcze tydzień względnego spokoju do jej powrotu i najazdu dwóch Litwinek.
Zaczynają się roboty łazienkowe, w piątek podłogowe, rozglądam się za kuchnią, ceny kuchni budzą śmiech, oto jak łatwo wysoką ceną można wynieść na nowobogackie salony coś co jest kuchnią i kuchnią pozostanie. Paździerz zawsze będzie tylko paździerzą, jak mawia pewien P.
Wszystko idzie w dobrym kierunku, tylko ten dach mnie martwi i denerwuje…
Li.
Dziękuję za życzenia dla Starszej, proszę wziąć pod uwagę, że gdyby nie ja, to nie byłoby jej na świecie :D
Najlepsze życzenia dla Starszej. Żeby była zdrowa i szczęśliwa. Zawsze. Agata
O, matko, przecież nie może być ciagle słonecznie i słonecznie, nawet, jeśli niektórym jest to na rękę :)Mnie się dzisiejsza burzowatość podoba okrutnie.A dziś jest bardzo dobry dzień na urodziny :) Gratuluję szesnastoletniego sukcesu :)
Na morzu patałachów przeciągało sie pod kilem statku. Hydraulik pod ten rodzaj kary jakośpodpada ;-) Nie wiem natomiast, co z dekarzem…Starszej 100 lat w zdrowiu i pomyślności.
Oj, współczuję z tym dachem.Zawsze doprowadza mnie do furii niesolidność i niefrasobliwość naszych fachowców.A słowo hydraulik wprawia mnie w stan drgawek, bo w ciągu ostatnich 37 lat korzystania z usług tych panów, spotkałam tylko jednego, który nie tylko był trzezwy, ale i solidnie wykonał zlecona usługę. I wszystkiego dobrego dla Starszej, życzę, która chyba mocno wrodziła się w swoją mamę.