Wieczor w Krakowie z widokiem na beznadziejną przyszłość.

Herbatka z gruszki i melisy wlewa się ciepłą strużką w moje zimne od lęków i wiarybraków serce. Ukrywam się w pozorach poczucia bezpieczeństwa wynajętych nielubianych ścian.
Owijam się miękkim pledem w kolorze przegryzionej jagody, ogrzewam w kręgu lampy i sięgam po laptopa, by literami odgonić złe wciórności.
Od tak dawna towarzyszy mi lęk, a ciągle go nie oswoiłam, nie zauroczyłam, nie zniewoliłam.
Są dni, gdy odbiera mi głos i przygina do ziemi.
Nie wkładam wtedy wysokich obcasów, by ich stukotem nie prowokować czyhających po kątach życiowych niefartów.
Nie, nie jestem nieszczęśliwa.
Jestem, po prostu jestem, tak nijako jestem.
I chociaż coraz mniej przejmuję się opiniami na mój temat, to jednak coraz głębiej ukrywam
w sobie swoje pragnienia, coraz mniej wierzę w ludzi, coraz mniej wierzę w siebie.

I pomyśleć, że do pełzania po samopoczuciowym dnie wystarczy deszczowo-burzowy zły nastrój połączony z wizytą własnej matki, wiecznie niezadowolonej ze mnie, wiecznie krytykującej, wiecznie „wszystkowiedzącej”, wiecznie przekonanej o własnych racjach, a już na pewno o tym, że ona zrobiłaby wszystko lepiej, ładniej i szybciej.

Ciągle myślę o tym, co zrobić, by nie powielić tego cholernego genu toksycznej matki- miała go moja babcia, ma moja mama, ja ciągle walczę wszem i wobec głosząc, że moje córki są najpiękniejsze, najmądrzejsze i najcudowniejsze na świecie. Mówię to przede wszystkim im!
Dziś jest mi cholernie smutno, bo z płaczem obudziła się we mnie mała dziewczynka pragnąca tylko akceptacji i ciepła od własnej matki.
Jestem czterdziestotrzyletnią dziewczynką z ogromnym deficytem bezwarunkowej rodzicielskiej miłości.
/A to przecież taka normalna rodzina jest/.
Do nieszczęść tego świata trzeba dodać umiejętność nieokazywania miłości.
Li.

12 Responses to Wieczor w Krakowie z widokiem na beznadziejną przyszłość.

  1. Nieznane's awatar Li pisze:

    Johnik :) Jedyne co mnie pociesza w tej ciągłości genetycznej, to fakt, że moja mama pięknie się starzeje :)Całusa posyłam!

  2. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Jak sama piszesz: "Jestem czterdziestotrzyletnią dziewczynką z ogromnym deficytem bezwarunkowej rodzicielskiej miłości."Jesteś cudownie silną dziewczynką :) i nie wiem skąd masz takie bezsensowne dołki. Ale jako wieczy pesymista, nie chcę Cię straszyć, ale …. obyś jak ja nie odkrywała z każdym dniem, że coraz bardziej, wbrew sobie, wbrew wszystkiemu, stajesz się w jakiejś części obrazem swoich rodziców. To straszne, ale może to jest właśnie ciągłość genetyczna? :)Ale Ty jesteś tylko czterdziestotrzyletnią dziewczynką, masz jeszcze czas powalczyć :) Komu, jak komu, ale Tobie się uda (może nikomu wiecej, kogo znam) , jesteś jeszcze młodziutką dziewczynką :)johnik

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Gofer: wiem, że mnie rozumiesz, wiem :)Kucyk: Tomek, życie… ech życie…A książkę znajdę i sobie kupię!

  4. Nieznane's awatar Kucyk pisze:

    Jaki smutny i … piękny zarazem wpis. Trzymaj się mocno.Pozdrawiam serdecznie

  5. Nieznane's awatar Gofer73 pisze:

    Większość relacji dzieci z rodzicami bywa pokręcona i pełna niedosytu.Rozumiem Cię bardzo dobrze i ten lęk o Twoje relacje z córkami też… no ale przecież zawsze staramy się nie popełniać błędów własnych rodziców…

  6. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Polecam książkę "Być kobietą i nie zwariować" , a wewnętrzną dziewczynkę dobrze jest przytulić i powiedzieć jej jaka jest kochana, śliczna i wszystko to, co jest potrzebne, żeby te deficyty uzupełniać :)

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Większość naszych rodziców wstydzi się okazywania uczuć, bo to oznaka słabości. Biedne " dzieci wojny" którym wydaje się, że pozjadały wszystkie rozumy świata. Mam nadzieję, że my-współczesne matki- okażemy naszym dzieciom więcej miłości( Li, to moje dzieci są najładniejsze i najmądrzejsze!:))) Dana

  8. Nieznane's awatar tojasiepytam pisze:

    Podobna każda relacja z matką jest toksyczna… Ale tak twierdzą tylko psychoanalitycy:) I my -matki Naszych Wspaniałych Córek musimy się tego trzymać:))

  9. Nieznane's awatar Li pisze:

    Nie wiem co napisać w odpowiedzi. Może to, że się nie poddam i zawsze będę mieć nadzieję na zmianę? Nawet na zmianę własnej matki :)Wyjeżdżam, mam dziś do zrobienia jakieś 700 km, w dodatku tam i z powrotem. W aucie podczas jazdy będę mieć czas na myślenie :)Ściskam mocno!

  10. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Przytulam Cie mocno, Li. Jestes wspanialym czlowiekiem, a Twoja mama ma pewnie ciezki charakter kobiety ktora wszystko wie najlepiej i wszystko zrobilaby lepiej i to juz tydzien temu. Niestety takiej sie nigdy nie zadowoli i pewnie lepiej nawet nie probowac.:*

  11. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Moja mama jest żywym dowodem na to, że taki chory ciąg toksycznego rodzicielstwa można przerwać i z lektury tego bloga wnioskuję, że podobnie jest w pani przypadku. Też wychodzi z niej czasami nieszczęśliwa dziewczynka, tym większy mój podziw dla codziennego podejmowania walki z genami.Pozdrawiam ciepło :)Ajrin

  12. Nieznane's awatar anabell pisze:

    Wiem,że to żadna pociecha, ale ja Cię w pełni akceptuje i podziwiam, o czym Ci już dawno pisałam.Rozumiem Twój wewnętrzny żal, bo mnie też zawsze było brak akceptacji-zawsze byłam nie taka, jak to sobie rodzina wymarzyła.I dobrze wychowujesz swoje córki. Anna

Dodaj komentarz