Z plotek kamienicznych donoszę, że kamienica zyskała nowe, choć stare drzwi.
Poddane bolesnemu procesowi renowacji przez mistrza Jarząbka, starannie rozebrane z barchanowych warstw łuszczącej się olejnej farby pokazały swoje piękne oblicze, ze wzruszającymi zmarszczkami z przeszłości.
Został w nich mocno wytarty próg, deptany od 1887 roku przez mieszkańców, ich gości i złodziei.
Stare, nadtłuczone i popękane szybki witrażowe w nadświetlu trzeba było niestety wybić do ich ostatecznego końca, nie dały się wyciągnąć bez uszkodzenia drewna.
Ale mamy już wprawione nowe i choć współczesne, to znacznie piękniejsze.
Szerząc w kamienicy kult młodości, rzucają kiczowato cudne kolorowe zajączki na klatkę schodowę i rozjaśniają szare dni.
Dostałam je od męża mojej ulubionej maczki, artysty witrażowego i wrażliwego na moje błagania człowieka :)
Do pełnej urody klatce schodowej brakuje tylko koloru na ścianach i renowacji schodów.
Ale to przy oporze niektórych współwłaścicieli uda nam się zrobić pewnie dopiero na wiosnę.
I dobrze- znowu będzie okazja do zamieszania, podejmowania decyzji, radości ze zmian, pyłu i hałasu…
No dobra- żartuję. Pewnie będą współwłaścicielskie kłótnie, frakcje, reakcje i wojny, ale potem zapanuje pokój i spokój :)
Li.

Jeszcze trochę cierpliwości i klatka dostanie swoje drugie życie. Na razie ściany są doprowadzone do stanu względnej gładkości, wygipsowane czekają na swoje pięć kolorowych minut.Pozdrawiam :)
Pięęęęknie :)
Drzwi jak na Manhattanie Li, pieknie:) Pozdrawiam
Czepiają się, bo trzeba było za to zapłacić, Valuś :)
Ech.. no pierwsze słyszę, żeby się ktoś czepiał o to, że mu nowe-stare drzwi wstawili. Efekt jest piorunujący :-)
No widzisz Gosia, sęk w tym, że niektórzy ze współwłaścicieli mają postawę wyłącznie roszczeniową. Nie widzą tego, że kamienica pięknieje w oczach, że jest nowy dach, nowe instalacje i nowa elewacja. Oni chcą, by było "jak dawniej", czyli odrapane ściany, spadający tynk i żeliwne stuletnie zatykające się rury. Na szczęście mam bardzo duzy udział, a razem z Lucy i trójką jeszcze innych współwłaścicieli mamy przewagę no i rządzimy :)A jak klatka schodowa będzie juz śliczna, to wtedy odpuszczę :) Noszę w sobie nieodpartą chęć na piękno na tym brzydkim świecie. Całusy!
Li – pozostali lokatorzy kamienicy do końca życia powinni Cię na rękach wnosić na to Twoje piętro za przywrócenie jej piękna. Wiem co piszę – widziałam przed i widziałam po. A prezentowane przez Ciebie detale jeszcze mnie w tym utwierdzają…
A, to teraz rozumiem ten morski motyw w przedpokoju :PMoje mieszkanie=moje urządzanie.Nie zniosłabym cudzej ingerencji :)
wiesz, okropnie Ci zazdroszczę tej drobiazgowej dbałości, bo przypomina mi się jak urządzałem mieszkanie w Gdańsku – byłem nie tylko za morzem, ale i za oceanem i wszystko, meble, AGD, nawet kolory ścian uzgadniałem z developerem przez internet, potem przyjechałem i dopiero zrozumiałem, co to znaczy burgund, szmaragd i takie dziwne słowo jak ultramaryna :))