Brudne okno sypialni próbuje łapać trochę słońca, a ja tęsknię za Panią Jadzią.
Pewnie trzeba będzie pogodzić się z myślą, że czasy cotygodniowego mycia okien już minęły.
Ukochane córeczki są chore, albo udają chore.
Skłaniam się ku tej drugiej możliwości, ale jakoś zobojętniałam na szkolny rygor.
Dobrze rozumiem ich chęć zaszycia się w domu z łóżkiem w tle.
Męczy mnie ta zima, a nie mam czasu i ochoty na podejmowanie działań obronnych typu wyjazd na narty.
Trudno się bawić, gdy… ech!
A skoro ja nie piszę, to może popiszecie Wy?
Ilość nowych czytelników zaskakuje mnie i trochę płoszy ( no bo co tu ostatnio czytać ?)
Czas na filiżankę herbaty i kawę na ławę:
Kim jesteście i skąd jesteście?
A co na to Lec?
Nie wystarczy mówić do rzeczy, trzeba mówić do ludzi.
Li.
PS. Pytacie o Sylwię:
walczymy dalej.
Jej partner do 15-go marca jest w areszcie, ma miejscowego obrońcę z urzędu, więc chociaż to spadło mi z głowy.
Co będzie z nim dalej? Nie wiem, nie zajmuję się tym, koncentruję się na pomocy dla Sylwii.
Ostatnio bardzo podupadła na zdrowiu, miała krwotoki z nosa, omdlenia, dzieci były przerażone, a okazało się, że to nic takiego, drobiazg, po prostu- li i jedynie- czwarta ciąża.
Termin rozwiązania przewidziany jest na koniec lipca. Zostanę matką chrzestną, przypilnuję towarzystwo.
Ale co się wkurzyłam to moje. Cholera jasna, XXI wiek? I wiara w antykoncepcyjną moc karmienia piersią?
Ręce mi opadły, dziewczyna jest przerażona, ja też (ale oddanie do adopcji nie wchodzi w grę, poruszyłam ten temat, próbując odpowiedzieć sobie na odwieczne pytanie: jak to jest, że jedni pragną i nie mają, a drudzy nie chcą i mają?).
Trzeba będzie dać sobie radę i z tym!
PS. Pytacie o Sylwię:
walczymy dalej.
Jej partner do 15-go marca jest w areszcie, ma miejscowego obrońcę z urzędu, więc chociaż to spadło mi z głowy.
Co będzie z nim dalej? Nie wiem, nie zajmuję się tym, koncentruję się na pomocy dla Sylwii.
Ostatnio bardzo podupadła na zdrowiu, miała krwotoki z nosa, omdlenia, dzieci były przerażone, a okazało się, że to nic takiego, drobiazg, po prostu- li i jedynie- czwarta ciąża.
Termin rozwiązania przewidziany jest na koniec lipca. Zostanę matką chrzestną, przypilnuję towarzystwo.
Ale co się wkurzyłam to moje. Cholera jasna, XXI wiek? I wiara w antykoncepcyjną moc karmienia piersią?
Ręce mi opadły, dziewczyna jest przerażona, ja też (ale oddanie do adopcji nie wchodzi w grę, poruszyłam ten temat, próbując odpowiedzieć sobie na odwieczne pytanie: jak to jest, że jedni pragną i nie mają, a drudzy nie chcą i mają?).
Trzeba będzie dać sobie radę i z tym!

Czasami czuje się człowiek jak "amen", co nie znało pacierza. — Stanisław Jerzy LecJola, pielęgniarka z Wrocławia
Rety, dużo za dużo, więc całuję hurtowo i nie odpisuję, choć oczywiście się cieszę :))
Li… hop, hop… Tu ziemia. Czy u Ciebie w porządku?
Hallo! Gdzie jesteś Li??? Wiosna,wiosna radosna się zbliża! Uśmiechu zyczę i radości na twarzy i w sercu ! Sunniva
Z okazji naszego święta malutki prezent muzyczny. Śliczny kawałek:)http://www.youtube.com/watch?v=nLtq-2udOWk&feature=player_embedde
Hej! To i ja się może przedstawię. Rozalia.Zaglądam do Ciebie na razie rzadko – bo mało czasu. Ale staram się bo fajnie tu u Ciebie.O mnie więcej na mion skromniutkim blogu -http://rozalia44.blog.interia.pl/. Czasem dobrze jest poczytać u kogoś. Żałuję tylko że za mało czasu na wszystko.Pozdrawiam
Wszystkiego dobrego z okazji (i nie tylko) Dnia Kobiet.
Kołysanka : http://www.youtube.com/watch?v=pcB51VyIjpw
Moja Droga, wiem, że Ci ciężko, ale postanowiłam wydobyć z tej smutnej buzi trochę uśmiechu na twarzy. Mam nadzieję, że puścisz mi mały uśmieszek za ten dowcip: W czasach komunizmu ludzie nie byli skłonni do zapisywania się do partii więc zapisywali równiez zwierzęta oby ich było jak najwięcej. Przychodzi pierwszy sekretarz do lisa i pyta:- lisie zapiszesz sie do naszej partii? lis na to – ja mam futro, żona też więc dziękuję nie skorzystam następnie podchodzi do świni i pyta:- świnio zapiszesz się do partii?świnia na to – ja już mam wypraktykowane swoje koryto i dziękuję. sekretarz napotyka zająca i pyta: -zając zapiszesz się do partii? zając na to – ja mam cały las więc dziękuję sekretarz widząc małpę podchodzi do niej i pyta: -małpo, zapiszesz się do partii? małpa na to – ja mam banany na drzewie, nie muszę stać w kolejce więc dziękuję Zaniepokojony sekretarz spotyka osła i pyta: -ośle zapiszesz sie do partii?osioł na to – hmmm niech pomyslę…, aaa zapiszę się, nareszcie będę wśród swoich. :)
60!
Jestem Li, czytam, myślę o Tobie ciepło. Tylko ostatnio jest g*****no i los mi dał kopa w d**ę, kolejnego. Nie mam siły nawet na komentarz, na Twoim fantastycznym blogu :)Buziaki, Agata
Cudowny blog, po jego przeczytaniu czuję, że odżywam. Jesteś naprawdę uroczą prawniczką, mądrą i piękną kobietą. Mieszkam w Częstochowie i podobnie jak Ty Licencjo borykam się z trudami życia, ale nie załamuję się – życie jest zbyt krótkie, żeby się smucić, trzeba je rwać jak dojrzałę wisienki zaraz po deszczu. Pomoc dla Sylwii mnie wzruszyła do łez, osobiście bardzo rozczulam się nad losem skrzywdzonych kobiet i pomagam jak tylko moge. Teraz jestem w maleńkim dołeczku, ale jak tylko wyjdę z niego obiecują skromną, ale jednak, pomoc. Pozdrawiam Cię serdecznie Li! Mam nadzieję, że zagoszczę u Ciebie na dłużej, oby więcej takich ludzi wydawałą polska ziemia…
Pokojowy oczywiście ten przegląd
Co to, jakiś przegląd wojsk?
czytam co piszesz i piszę co czytasz
hejkano ja jestem twoją wierną czytelniczką od bardzo dawna– jeszcze na starym blogu czytałam cie regularnie:)
Żeby nie było, że mnie nie było – melduję się z radością :)
To mnie tą częstotliwością mycia okien zastrzeliłaś…. ja jak umyję raz na kwartał to poczytuję to za spory sukces organizacyjny…Sciskam niezmiennie
A nie wybierasz się w okolice wlkp? Chcę sushi z krakowskiej!!! Natychmiast! Wybierz się, do mnie najlepiej!Ola
bere, Kraków, trafiłam od Joanny(Chustki), przeczytałam całe archiwum i zostaję.
Witaj Li podczytuje CIĘ od jakiegoś czasu życzę dużo zdrówka dla CAŁEJ RODZINKI Pozdrawiam Anusia Tarnobrzeg
Li ja też Cię czytam… ale to jakby żadna rewelacja, raczej o tym wiesz. Nie mniej skoro wszyscy się deklarują to i ja.
Avateo,tak Kochana, masz racje, może ich być i 12 stka aby najpierw w totka!!!!!pozdrawiam serdecznie ( mam córkę i 2 synów oraz 4 wnucząt nastarsza 21)
Moon- też obecna, choć ostatnio małomówna.Pozdrawiam i ściskam serdecznie :)
Też muszę się ujawnić. :) Trafiłam, tak jaki inni, z blogaroku. Jestem z Łodzi. Męczę się teraz z papierami w pracy, więc nie przedłużam. Życzę optymizmu, takiego z rękawa, i takiego własnej produkcji :) Ta bezbezradność bardzo mi się podoba. Huśtawka (niech już ta ksywa zostanie)
Udało się! Pisałam dłuższe komentarze 3 razy i utykały gdzieś w cyberprzestrzeni.Dopiszę więc , że z Krakowa jestem, a trafiłam do Ciebie zachęcona wpisem koleżanki Agawy na forum amazonek (http://amazonki.net/dyskusje/ -zapraszam przy okazji): "Zwykła-niezwykła dziewczyna pisze o swojej codzienności i o sprawach dużych. Się zaczytałam… Bo mądrych nigdy za wiele…"Wpadłam po uszy i przeczytałam oba Twoje blogi w weekend. Sprawy raka, rozwodu, stosunków ojca z córką są mi niestety znane z autopsji.Jeszcze raz ślę ciepłe pozdrowienia- Maria ( Marianna)
Już nie będę podejmować próby ujawniania się, bo do trzech razy sztuka :). Niemniej bardzo serdecznie i ciepło Cię pozdrawiam – Maria
Li, ja tez Cie czytam, bo piszesz fantastycznie ! I tyle w tym Twoim pisaniu madrosci, nie kazdy moze tak pisac jak Ty i nie kazdy moze pomagac innym jak Ty. Popatrz juz marzec ! Zaraz dni beda sloneczne, wybuchnie pachnaca wiosna, kolorowa i swiat wyda sie piekniejszy ! Jesli chodzi o Sylwie, to tak to jest, ze biedni maja dzieci, duzo dzieci, a bogaci ich nie chca. Szkoda jej, ale i dla niejodmieni sie los na lepsze.Pozdrawiam serdecznie. Anna
v.- violetta wlkp :)
Pani Jadwigo a ja marzę nawet o szóstce:) dzieci…tylko najpierw o szóstce w totka;)Dzieci to najlepsze co może nas spotkać…Faceci są mogą odejść a dziecko i jego miłość pozostanie na zawsze!Nigdy już człowiek nie będzie samotny…Dzieci – kocham ich uśmiech o poranku!Po wypadku kiedy zaszłam w ciąże moja neurolog mi powiedziała ( bałam się o to czy na pewno moje ciało da radę wytrzymać ciąże) Dzieci przychodzą zawsze we właściwym momencie. Choćby nie wiem jak to nas zaskoczyło! Choćby to nie było zaplanowane. Inaczej nie można myśleć!Miała rację.:)
Li, na miłość boską ja jej nie potępiam, tylko martwię się, bo troje to już prawie drużyna piłkarska a czworo? cholera można się zaharować, a jak go nie wypuszczą to co? Wiesz, że ja z pełnej kultury tutaj dostałam się? już wiesz, z bloga roku, Kilmore Fiszu mnie zanęci L, papapa
a ja weszłam tu z bloga ognika, zainteresowana historią sylwii. i tak sobie czytam, korzystając z tego, że czasu mam ostatnio nieco więcej niż zazwyczaj.jaskrawa zcalajaskrawosc.ownlog.com
Ja się chyba nie muszę przedstawiać??? :)))
Droga Li. Weszłam bez zaproszenia i już zostanę, jeśli pozwolisz. Pisać nie potrafię, ale za to uwielbiam czytać. Zaczęłam od wątku Sylwi i poszłam na całość. Do początków. Pozdrawiam cieplutko Ela.
heloł. wywołana, się odzywam. Dorota, Poznań, dzień dobry miłomi. trafiłam przez akcję z Sylwią i ujęłaś mnie swoim apetytem na życie w oparach perfum i ze stukaniem coraz to nowych obcasów w tle. poczytałam fascynujące opisy budowy piętra, obejrzałam fotki i się zachwyciłam. Monika, zobacz – żyłaś tym tak długo, wizualizując sobie swoje marzenie, spokojną przystań. już to masz! no napisz, kurde, że się cieszysz, co nie??? i fotki sypialni plis. nastrojowe, z kieliszkiem szampana i kotami. aha, jeszcze jedno. gdzie są mężczyźni, wspaniali tacy? ślubny się nie sprawdził, Bóg z nim, ale przecież nie żyjesz na pustyni? a między wierszami widać też, żeś atrakcyjna babka. daj tu czasami opis czegoś romantycznego, może być bez nazwisk i telefonów ;-) Przecież to też część życia, chwilami nawet dość znacząca ;-)przeciwności Cię napędzają. nawet jak osiadasz, to głównie po to, żeby zebrać siły. to optymistyczne i energetyczne, wiesz?no i jeszcze jeden wniosek – cholera, że też nie wybrałam Twojego zawodu. cała Sephora i Bata moja, a w łazience ametysty… ale się rozmarzyłam ;-)
hej, tu Franczeska, wyrodna matka wielodzietna.Tutaj jestem od miesiąca, chyba z bloga roku. Mam nadzieję, że mogę zostać
Agawa, Tata kazał mi być optymistką, a ja jestem grzeczną córeczką :))
Melduje się jedna z tych, co okna 2x do roku :) I styknie :)Ale podłogi co tydzień. I gdzie tu logika?Li, kochana… troszkę optymizmu spomiędzy literek wyziera. Będzie dobrze… Bo wszystko mija, nawet najdłuższa żmija.To pisałam ja – spod samiutkiej stolycy :)
moja droga, nie to byłoby moim zamiarem!
Kakot, mleko się rozlało, teraz trzeba pomyśleć co dalej i jak można jej pomóc. Są takie chwile w życiu kobiety, gdy mając jedno dziecko na rękach, drugie w brzuchu, a dwa biegające załamuje się jak trzcina na wietrze. Widzę, że Sylwia jest wyczerpana, a wiadomość o tej ciąży zwyczajnie ją dobiła. A przecież to powinna być awangarda szczęścia, prawda? Nie wiem, czy uda mi się przekonać Was, by pomóc jej jeszcze raz. I jeszcze raz… ale oczywiście spróbuję :)
ha, z karmieniem piersią cały numer polega na tym, że owszem, chroni, ale (i tu drobnym drukiem) pod kilkoma bardzo ważnymi warunkami… A "mądrość ludowa" przekazuje tylko pierwszą część zasady.
Hahaha, sprawdziłam i prawie umarłam :)))
naprawdę dołujące dla faceta byłoby bucatini
Yo, no cóż… pozostaje mi życzyć Ci by to były conchiglioni a nie spaghetti :P
skoro gotowanie to sam seks, jak powiadasz, czy to znaczy, że mam dziś stosunek z makaronem?
Matka Chrzestna bywa na ogół bardziej skuteczna niż Ojciec Chrzestny:)A gdy szyby brudne wystarczy je wybić, wstawić nowe i już ;)
Z Nigellą łączy mnie przekonanie, że gotowanie to sam seks :)
Pani Jadzia miała niezłomne poglądy na porządki- okna musiały być myte co tydzień, podłogi co tydzień pastowane itd. Wielkie porządki świąteczne co tydzień. Uwiebiam to! I jak tu nie tęsknić…?
Witajcie. Ja nowa :). Od paru dni. Ale jakby u siebie. Mi ciężko i jestem na etapie, że jak ciężko to się chce pisać. Więc chcę i potrzebuję, ale nie wiem czy mogę… Na razie czytam. To też trochę pomaga. Kobieta Bezsił jestem obecnie :). Spod Karkonoszy bywałam, teraz spod kopalni niestety :(. Pozwalam sobie ścisnąć dłoń Li i przychodzić to częściej :).
Krzysiu, nie mam firan i stor i dlatego tak bardzo widać jak brudne są okna :))
Jadwigo, anabell, Weiro, Lidko myślę że nie ma co wieszać psów na Sylwii. Dzieworództwo to nie jest. Jest po prostu kolejną ofiarą przekonania, że karmienie piersią chroni przed zajściem w ciążę.Będzie miała tragiczną sytuację, ale na pewno dzieci będą zadbane i otoczone wielką miłością.
Czy Li nie wyprzedziła aby Nigelli? Wcale bym sie nie zdziwiła.
Aniu, jakoś inspiracji brak :P
Tu Ania z Warszawy. Od dawna jestem cichym czytaczem. Uwielbiam twoje seksowne przepisy kulinarne. Jakoś ostatnio ich tu jakby mniej. Kraków ma własną Nigellą Lawson, daję słowo :-)))
Ale odpisywania, zostawić Was na parę godzin… i :)))Zofio spod Karkonoszy, dzień dobry:)Yo, Pani Jadzia miała swoją teorię o oknie na świat- nie mogło być zakurzone :) Mycie raz na tydzień było w sam raz.
Też jestem nowa. Z Blogaroku trafiłam:) Tak sobie czytam, l bo wydajesz się fajną kobietą. A ja lubię wiedzieć, że tacy są na świecie. Będę się odzywać – jeśli nie masz nic przeciwko temu:)
Cześć :)Czytam Twojego bloga już od paru lat i nawet sobie przypomniałam, jak tu trafiłam !! Twój poprzedni blog był kiedyś w polecanych na Interii, zajrzałam i wciągnęło mnie na dobre, chociaż kilka zaledwie razy coś napisałam w komentarzach.Co do Sylwii – w jakimś sensie jest na pewno ofiarą swojej moze naiwności i być może "kościółkowego" wychowania. Zresztą, mleko się wylało, więc co tu dużo mówić ….Byle do wiosny, to już niedługo. A do mycia okien zagoń córki, jak już wyzdrowieją i raz dwa będzie zrobione ;)Pozdrawiam z Wielkopolski :)Lidka
ja też nowa :) ze Szczecina :) pozdrawiam Gonia
Podzielam oburzenie anabell. Okna myje się tylko przed świętami a story i firany zmienia się raz na kwartał. Rany jak ja tego nienawidzę….;-)))
No cóż, brak wyobrazni u niektórych kobiet jest wprost porażający.To jedna z tych sytuacji, gdy człowiek nie potrafi się cieszyć z zapowiedzi pojawienia się nowego życia, bo już z tą istniejącą trójką jest dość problemów. Li, Ty poważnie,że co tydzień były myte okna??? Zatkało mnie, całkowicie.
Hej Li, tu Werita, ktoia Cie czyta z Belgii. Nie wiem jak tu trafilam ale odktad trafilam – wracam regularnie. Pozdrowienia. Sylwii nalezy sie klaps, cholera jasna, no.
Witaj Li,Ja sie tez przedstawie: Dominika, wiecej o mnie na blogu (http://dominikakonopczak.wordpress.com), chociaz nie po polsku i na dodatek od poltora roku nic nie pisalam. Lubie Cie czytac, Li, bo… bo kiedy tu czytam to przypomina mi sie ze zycie sklada sie z masy roznych elementow i tylko wtedy jest pelne, ze trzeba sie cieszyc kazdym dniem, ze ZAWSZE jest wyjscie, ze trzeba i da sie walczyc do konca a potem odpuscic, jesli trzeba. Ze da sie dbac o dzieci, wybudowac dom (no ok, mieszkanie), pracowac, dbac o ludzi spoza rodziny, o koty swoje i cudze, przezyc zdrade… Ze mozna. Czytanie Ciebie przywraca mi rownowage czasoprzestrzenna, zaburzana czesto przez koncentracje na pracy, swoich niedoskonalosciach i nierozroznianiu cudzych pragnien i wizji swiata od moich. Krotko mowiac, ladujesz mnie energia i wiara w zycie :)Jak tu trafilam? Juz nie pamietam. Chyba od mamy precla.Pozdrawiam Cie serdecznie z Dubaju, gdzie przez najblizszy miesiac z okladem jeszcze bede rezydowac.PS. Mialam ogromna ochote przyleciec do Krakowa na Sylwestra Twojego a potem sobie przypomnialam ze przeciez organizuje party u siebie, w Monachium :D Dobrze, ze nie kupilam biletu.
to ja sie przedstawie :)Gaia milo mi, urodzona i wychowana w Gdanskuz wyboru serca i milosci absolutnej mieszkam w Irlandiizakochalam sie w tejze lata temu i mi nie mija a Irlandia odplaca mi tym samymosiadlam na totalnym zadupiu w co.Donegaldziko tu, przepiekna przyroda, Ocean trzy minuty spacerem, z okna widok na gore Muckishto sie nazywa SZCZESCIE :Dtrafilam z bloga yours, przeczytalam cale archiwum, dodalam w linki u siebie i wracam :)i pozdrawiam z przepieknie wiosennej Irlandii :D
Pani Jadzi szkoda, bo członkiem rodziny była, ale nie martw sie, jak okna będą myte raz na miesiąc też wystarczy, ja myłam zawsze wtedy gdy mi było źle, wiec okna lśniły a teraz wcale mi się nie spieszy, ech życie, Sylwii szkoda, czy Ona nie jest uświadomiona, że efektem działalności rozrywkowej jest produkcja uboczna hęę? jadwiga z warszawy
okno nie szyja, żeby myć co tydzień:)
I ja ściskam:) niebawem wiosna i mam nadzieję, że niektóre cienie zmaleją…mniej straszne się staną:) i u Ciebie i u mnie…ciumki
Koncentrowanie się na cudzych problemach szczęśliwie na chwilkę oddala własne,nie sądzisz?Ja tu pierwszy raz,już lubię być-Zofia spod Karkonoszy(poprzednio różne wielkie miasta Europy).
Ava, zawsze to lepiej niż z Ciemnogrodu :P Ściskam mocno!
Z Cieniogrodu Lii….