Tego się nie robi kotu.

Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek.



Ten wiersz rozwala mnie za każdym razem. Na kawałeczki.
Niech spoczywa w spokoju. Pójdę na pogrzeb.
Li.
PS. A ten mnie śmieszy, jest najlepszym obrazem pogrzebu, jaki czytałam! 


POGRZEB
„tak nagle, kto by się tego spodziewał”
„nerwy i papierosy, ostrzegałem go”
„jako tako, dziękuję”
„rozpakuj te kwiatki”
„brat też poszedł na serce, to pewnie rodzinne”
„z tą brodą to bym pana nigdy nie poznała”
„sam sobie winien, zawsze się w coś mieszał”
„miał przemawiać ten nowy, jakoś go nie widzę”
„Kazek w Warszawie, Tadek za granicą”
„ty jedna byłaś mądra, że wzięłaś parasol”
„cóż z tego, że był najzdolniejszy z nich”
„pokój przechodni, Baśka się nie zgodzi”
„owszem, miał rację, ale to jeszcze nie powód”
„z lakierowaniem drzwiczek, zgadnij ile”
„dwa żółtka, łyżka cukru”
„nie jego sprawa, po co mu to było”
„same niebieskie i tylko małe numery”
„pięć razy, nigdy żadnej odpowiedzi”
„niech ci będzie, że mogłem, ale i ty mogłeś”
„dobrze, że chociaż ona miała tę posadkę”
„no, nie wiem, chyba krewni”
„ksiądz istny Belmondo”
„nie byłam jeszcze w tej części cmentarza”
„śnił mi się tydzień temu, coś mnie tknęło”
„niebrzydka ta córeczka”
„wszystkich nas to czeka”
„złóżcie wdowie ode mnie, muszę zdążyć na”
„a jednak po łacinie brzmiało uroczyściej” „było, minęło”
„do widzenia pani”
„może by gdzieś na piwo”
„zadzwoń, pogadamy”
„czwórką albo dwunastką”
„ja tędy”
„my tam”

12 Responses to Tego się nie robi kotu.

  1. Nieznane's awatar anatema pisze:

    I chyba znała to,"viki" ;) "…bo w życiu dętym ,smętnym,mętnym,pokrętnym,pogadać z kimś inteligentnym chcę…" :)

  2. Nieznane's awatar Ania pisze:

    Nie mogę teraz znaleźć wiersza o strachu/poniżeniu w czasie wizyty u lekarza, a tak bardzo mi się podoba…

  3. Nieznane's awatar Lola pisze:

    Obysmy wszyscy tak pieknie dozyli tak pieknego wieku…

  4. Nieznane's awatar viki pisze:

    anatema, widać rozmawiała ze swoim najlepszym przyjacielem :)

  5. Nieznane's awatar anatema pisze:

    No właśnie,taki kot będzie filozofował "ręka nie taka-sraka-owaka".A pies.Pies siądzie na grobie pana i zdechnie z tęsknoty :o. "U nos na wsi" baba zabiła męża-poczciwinę,bo nie chciał pójść do sklepu po flaszeczkę dla niej.Za trumną szedł jego pies.Pies do dzisiaj "urzęduje" na grobie.Szymborską mijałam kiedyś na Grodzkiej.Szła i gadała do siebie :)

  6. Nieznane's awatar baa pisze:

    Li, proszę, pomachaj Jej ode mnie, jak będziesz na pogrzebie..chociaż teraz pewnie już i tak widzi, że Jej macham i dziękuję..

  7. Nieznane's awatar Ka pisze:

    Uwielbiam ten koci wiersz. I chociaż wielu lubiło jej wypominać wiersze ku czci Stalina, dla mnie to wszystko nieważne, kiedy czytam na przykład taki Portret kobiety:Musi być do wyboru, Zmieniać się, żeby tylko nic się nie zmieniło. To łatwe, niemożliwe, trudne, warte próby. Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, Czarne, wesołe, bez powodu pełne łez. Śpi z nim jak pierwsza z brzegu, jedyna na świecie. Urodzi mu czworo dzieci, żadnych dzieci, jedno. Naiwna, ale najlepiej doradzi. Słaba, ale udźwignie. Nie ma głowy na karku, to będzie ją miała. Czyta Jaspera i pisma kobiece. Nie wie po co ta śrubka i zbuduje most. Młoda, jak zwykle młoda, ciągle jeszcze młoda. Trzyma w rękach wróbelka ze złamanym skrzydłem, własne pieniądze na podróż daleką i długą, tasak do mięsa, kompres i kieliszek czystej. Dokąd tak biegnie, czy nie jest zmęczona. Ależ nie, tylko trochę, bardzo, nic nie szkodzi. Albo go kocha albo się uparła. Na dobre, na niedobre i na litość boską.

  8. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Cudny wiersz o kocie.Tak smutno się zrobiło i zimno w sercu.Anita Z.

  9. Nieznane's awatar martuuha pisze:

    czy to bardzo niestosowne, że nawet teraz nie umiem myśleć o Niej bez uśmiechu? :-)I dziwnie przekonana jestem, że na Nowickiej pomyłkę reaguje chichotem, a nie oburzeniem.

  10. Nieznane's awatar Li pisze:

    Dożyła pięknego wieku, myślę że odchodziła pogodzona ze śmiercią, nie wyobrażam sobie, że mogło być inaczej.

  11. Nieznane's awatar viki pisze:

    NagrobekTu leży staroświecka jak przecinekautorka paru wierszy. Weczny odpoczynekraczyła dać jej ziemia, pomimo że trupnie należał do żadnej z literackich grup.Ale tez nic lepszego nie ma na mogileoprócz tej rymowanki, łopianu i sowy.Przechodniu, wyjmij z teczki mózg elektronowyi nad losem Szymborskiej podumaj przez chwilę.:(

  12. Nieznane's awatar jazz pisze:

    smutne, ale jakże prawdziwe…

Dodaj odpowiedź do baa Anuluj pisanie odpowiedzi