Kochana Ilonko!

Jestem pewna, że gdzieś tam patrzysz na mnie od czasu do czasu, w przerwach pomiędzy pozaziemskimi zajęciami. Zwaliły mnie z nóg nasze zdjęcia z wieczoru panieńskiego, ubrana w seksowną koszulkę i sztuczne, plastikowe cycki, śliczna i szczęśliwa,  przechodziłaś z uśmiechem przez koszmar rytuałów  zaserwowanych przez koleżanki.
Miałaś na sobie nasze buty, to są moje ulubione, wiesz? 
Ilon, staram się nie oglądać w wstecz, nie rozpamiętywać, nie rozdrapywać ran, bo przeszłość już skamieniała i nic jej nie zmieni. 
I może dlatego tak nie lubię fotografii? Nie robię, nie zbieram, nie gromadzę w plikach czy w albumach, patrzę w przyszłość, bo przeszłość zawsze cechuje smutek utraconych ludzi i życia, a ja nie lubię być smutna.
Nie uciekam jednak od myśli o Tobie, często myślę, z rozczuleniem, z tęsknotą, ale i z pogodzeniem się z losem. Musiałam się pogodzić z Twoim odejściem, musiałam! Nie mogłam zadręczać siebie i innych, nie mogłam gorzknieć, rozumiesz to, prawda?
Czasem stoję przed lustrem i malując oczy gadam do siebie, a tak naprawdę do Ciebie, do Taty, bo Taty też mi brakuje, choć wstyd mi jest z myślą, że nie na co dzień.
Twój mąż  układa sobie życie na nowo, to zgodne z prawami ludzkimi i prawami natury, wszak życie jest takie jedno!
Wiesz, tyle wokół dzieje się niedobrego, a ja nie mam tak dużo sił i energii co kiedyś, czasem czuję się bardzo stara, niepotrzebna, taki zbędny element tolerowany do czasu eksploatacyjnego zużycia. 
Ale robię sobie kąpiel, maseczkę, masaż i pcham życie do przodu. Turlam się, nie mam teraz dobrej drogi, wpadłam na wertepy, mimo wszystko jednak nie poddaję się losowi, a moje auto z napędem na cztery cierpliwie wytacza się ze wszystkich dołów i wiezie mnie dalej. Jeszcze jadę kochana, jeszcze jadę.
Bo pomimo wszystkich problemów, ciągle zostało we mnie trochę zarozumiałej miłości własnej
i przekonania, że nie urodziłam się po to by być smutną, zmęczoną i nieszczęśliwą.
Pilnuj mnie moja Kochana, pilnuj mnie! Bo jak nie ty, to kto? Potrzebuję myśli, że ktoś nade mną czuwa.
Przytulam się do myśli o Tobie, ściskam mocno, przesyłam Ci naszą ulubioną Dianę Krall.
M.

22 Responses to Kochana Ilonko!

  1. Nieznane's awatar dijey pisze:

    wzruszyłam się czytając, zatęskniłam… za swoimi utraconymi…

  2. Nieznane's awatar elw pisze:

    Li i Gabi pokazałyście klasę, że wcale nie trzeba być słodkim komentatorem aby zaistnieć na blogu. Dialog i wysoki poziom kultury. Fajne z was kobietki ;-)))) miłego poniedziałku, ….nie pamiętam Li jak go nazywasz, ale ja zawsze mam pod górkę, z założenia tylko dlatego że to poniedziałek. To wystarczający powód.Biorę się za bary z rzeczywistością.

  3. Nieznane's awatar Li pisze:

    Wiem:) Ściskam mocno!

  4. Nieznane's awatar Maramausch pisze:

    Mnie też to poruszyło. I ten obraz pochylonej kobiety, pastującej podeszwy – to bardzo dobry obraz, symboliczny. Choć u mnie pastowane buty, były paskiem, którego się szukało, i którego się nie odnalazło. Tata spoczął w trumnie bez tego paska. Za to z listem w kieszonce marynarki ode mnie. Na prawde piękny obraz z tymi pastowanymi butami. Dziękuję, Mar

  5. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Oj czytam, czytam,:)) Nie odzywam się ale trwam!Śmieszne, ale podskórnie czuję, że coś tam nas łączy, wiesz?:))

  6. Nieznane's awatar Li pisze:

    Gabi, nie pomyślałam o tym, ech… przecież nic złego nie miałam na myśli, raczej marność nad marnościami… ech… wywaliłam to- jak to ładnie ujęłaś- niezbyt fortunne sformułowanie, ot durna ja durna:).Inna sprawa, że jestem w lekkim szoku, że mnie jeszcze czytasz;-)

  7. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Rozumiem:)Cóż, wiem tylko, że komuś z tamtego składu mogło zrobić się przykro po zaglądnięciu do Ciebie, stąd moja reakcja. Niezbyt fortunne sformułowanie o którym wspomniałam powyżej, mogły przypisać swoim cechom charakteru.Trzymaj się.Gabi

  8. Nieznane's awatar Li pisze:

    Gabi, zdziwiona jestem Twoim komentarzem- ja w żaden sposób nie neguję Twojej przyjaźni z Iloną, czy też innych Jej przyjaźni. Piszę o swojej stracie. Czy w jakikolwiek sposób przypisuję sobie wyłączność na Ilonę? Czy piszę z Jej perspektywy, czy z mojej? Nie kuszę się o zastanawianie się jak ważna byłam dla Niej, piszę o tym, jak ważna była Ona dla mnie.I wybacz, ale z perspektywy czasu i tego co się stało, rytuały wieczoru panieńskiego, w których przecież i sama brałam udział były durne. Vide: picie surowego białka. Nie odbieraj mi prawa do ich oceny.Pozdrawiam Cię.

  9. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Wybacz ale boli mnie Twoje stwierdzenie "koszmar durnych rytuałów zaserwowanych przez koleżanki" Li. Wydźwięk posta jest co najmniej dziwny.Znałam Ilonkę trzydzieści lat i uwierz mi, wśród wspomnianych przez Ciebie "koleżanek" były jej prawdziwe przyjaciółki, takie na dobre i złe, które znały ją od dziecka, bardzo ciężko przeżywały jej cierpienie i do dziś nie mogą się pozbierać po jej stracie. Szkoda, że tylko sobie przypisujesz przyjaźń z Ilonką, jako tę jedyną, która jej mogła się w życiu przydarzyć. Tak przynajmniej wynika z Twoich wpisów…Bardzo Cię lubię, więc tym bardziej nie udało mi się tego przemilczeć…Pozdrawiam!Gabi

  10. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Pozdrawiam serdecznie Li, piekny list:)Ania

  11. Nieznane's awatar elw pisze:

    poruszyło mnie to ….i Ilonka też…..i buty….

  12. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li – chyba każdy tak czasami ma, że czuje się niepotrzebny, samotny, zagubiony… Tylko dlaczego coraz częściej tak się czujemy?…:( Doris

  13. Nieznane's awatar onian pisze:

    Moja mama pastowała mojemu bratu buty. Ten widok pochylonej kobiety, która pastuje podeszwy, bo te buty do trumny były.., zostanie ze mną do końca życia. Nie ma nic gorszego niż śmierć bliskiej osoby bo to stan nieodwracalny, tu juz nic nie da się zrobić

  14. Nieznane's awatar Li pisze:

    Ta historia z butami jest tylko potwierdzeniem marności nad marnościami:) Będą ze mną do końca, to buty na szczególne okazje!

  15. Nieznane's awatar Li pisze:

    Aniu, dzięki:) Idę zaraz do kosmetyczki i znowu będę mieć brwi jak skrzydła jaskółek;-))

  16. Nieznane's awatar Li pisze:

    No widzisz Kaśka, wszystko mija, nawet najdłuższa żmija:) Całusy!

  17. Nieznane's awatar Ania M. pisze:

    Li, trudno w takiej chwili coś powiedzieć. Gdybym była blisko posiedziałabym z Tobą – gdybyś chciała. Choć pewnie w tej sytuacji lepiej sprawdziliby się Ci, którzy znali i ciebie, i Ją i to raczej osobiście. Ale myślę o Tobie, naprawdę. I wierzę w Ciebie z całej siły.

  18. Nieznane's awatar sisi pisze:

    Li…to zaszczyt dla mnie,że Cię poznałam…Twoja wrażliwość to coś niesamowitego…i wiesz… dziękuję…sporo się dzieje, wziełam się w garść

  19. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Słodko-gorzkie wspomnienia :(Klarysa

  20. Nieznane's awatar Beem pisze:

    Pamiętałam te buty…, wyobraź sobie, ze zdjęcia oczywiście, i całą historię, niezwykłą. Ale pamiętałam jako czerwone wino, ciemne.Wczoraj się zastanawiałam, czy o nich nie wspomnieć – jakoś utkwiło mi to w pamięci i kojarzy się, ale zrezygnowałam, nie rozdrapywać komuś. Też to pamiętasz, miały wypłynąć, to proszę! Piękny, piękny dzień dzisiaj, spędź go miło:).

  21. Nieznane's awatar Anonymous pisze:

    Li, bo życie tylko czasami bywa znośne:)

Dodaj odpowiedź do Lola Anuluj pisanie odpowiedzi