Racjonalna strona mej natury chwilowo odsypia (nie)szaleństwa ostatniej nocy, do ucha dochodzi więc ta, co z reguły głęboko ukryta przed wymagającym światem, a najbardziej ukochana i najbliższa- szalona, nieprzewidywalna i tęskniąca za jasną stroną życia- Ja,
mieszkająca we mnie Ja, ta Ja, która z konieczności wymuszonej względami ekonomicznymi, życiowymi i oczekiwaniem społeczeństwa zeszła do podziemia i czeka na znak do wyzwolenia.
Problemy kiedyś będą mieć swój kres i wtedy nastanie czas beztroski.
Ta myśl trzyma mnie przy życiu i pomaga w utrzymaniu swoich własnych lochów, tłoczę tam świeże powietrze,
przechowuję najlepsze pomysły i czekając na samowyzwolenie staram się przeżyć na powierzchni.
Nie wiem co przyniesie mi rok 2013.
Nie spodziewam się żadnych znaczących zmian, poza tymi których mogę sama dokonać, zwłaszcza po pokonaniu zbyt mocno ogarniającego mnie lenistwa.
Nie mam wygórowanych oczekiwań, mam tylko jedno życzenie- chcę być zdrowa, chcę by moi bliscy byli zdrowi, bo jak będzie zdrowie, to ze wszystkim innym dam sobie radę.
Pomarudzę, posmęcę, pojęczę, zwłaszcza na blogu, bo w realu na jęczenie nałożyłam embargo z wysokimi karami za jego złamanie.
Mam świetny humor, chce mi się znowu przenosić góry,
odganiam myśl, że to tylko złudzenie wywołane magią przełomu roku,
wolę myśleć, że to efekt ładowania baterii przez ostatnie dwa leniwe tygodnie, przytulania dzieci, głaskania kotów, picia niezliczonej ilości herbatek z imbirem, cytryną i sokiem malinowym mojej byłej teściowej-
jej już niestety nie ma w moim życiu, ale na szczęście dzieci wożą mi kontrabandę.

Dom pachnie dobrą energią,
choć nieżyczliwi powiedzą, że to lawendowy odświeżacz powietrza.
No cóż, wszystko można zracjonalizować, spospolicić,
spłycić i postawić w szeregu.
Ja wolę moją interpretację i nie dam jej sobie odebrać.
Dobrego dla Was!
Li.
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku.
Bierzemy 12 miesięcy,
oczyszczamy je dokładnie
z goryczy, chciwości, małostkowości i lęku,
po czym rozkrajamy każdy miesiąc
na 30 lub 31 części tak, aby zapasu
wystarczyło dokładnie na cały rok.
Każdy dzień przyrządzamy osobno
z jednego kawałka pracy
i dwóch kawałków pogody i humoru.
Do tego dodajemy trzy duże łyżki
nagromadzonego optymizmu,
łyżeczkę tolerancji,
ziarenko ironii i odrobinę taktu.
Następnie całą masę polewamy dokładnie
dużą ilością miłości. Gotową potrawę
przyozdabiamy bukietem uprzejmości
i podajemy codziennie z radością
i filiżanką dobrej, orzeźwiającej herbatki.
Ketherina Elizabeth Gorthe
Kasia es
Od wielu lat, na przełomie roku postanawiam sobie – żadnych noworocznych postanowień! I świetnie mi idzie z realizacją ;D
aurora, przez Ciebie przemawia głęboka życiowa mądrość, muszę Cię naśladować:)
Niech się darzy ;)
Zdrowego i Dobrego 2013!
babcia Jadzia
Dosiego roku! Zdrowia i zdrowia! :)
więc życzę Ci tego wszystkiego, Li :*
może uda się kawka w przyszłym tygodniu gdzieś na Kaziku? Ulcie zwerbujemy :)
jasne:) póki jesteś jeszcze w jednym kawałku:) Organizuj, ja się dostosuję, byle po 15-tej. Całusy!
oki, to ogarniam z Ulą temat i po weekendzie się odezwę :)
lubię tu zaglądać. ładujesz akumulatory, Li; sobie i innym.
sama jesteś jak sok malinowy :-)
tylko fotek więcej dawaj – masz takie piękne mieszkanie i oko do chwytania nastrojów, a jeden obraz mówi więcej niż tysiąc słów.
udanego 2013! :-)
Te najładniejsze zdjęcia to mojej Starszej, moje są niestety takie jak to powyżej;-))
Zdrowia zatem !!! No i wszystkiego naj..naj…naj w Nowym….
Pomyślności w Nowym Roku, zdrowia oraz niech szczęście i radość gości u Ciebie każdego dnia, i Bądź, po prostu Bądź !
PS.
Jestem od trzech dni potwornie chora, ledwo żyję a głos mój brzmi jak rozrusznik starego traktora :(. Miałam dzwonić do Ciebie, ale z takim głosem nie da rady :(.
zdrowia i pogody ducha na cały nowy rok! przewagi pozytywów nad negatywami!
a herbatka z sokiem teraz to marzenie bo chora leżę, a rano muszę zwlec się do pracy
daj mi adres na priva, spod serca go sobie wyrwę, ale się podzielę:)
Zatem koniecznie i absolutnie – bądź ZDROWA!
Życzę Ci tego przynajmniej na caluśki 2013:***
ten sok to bym też przyjęła.
herbatki.. jeszcze jak by mi kto ją zrobił…
Och ,Li!!! w malinowym chruśniaku ???
… przed ciekawych wzrokiem :)
W życiu nic się nie zmienia samo, z okazji nowego roku, ani z okazji braku okazji, ani żadnej innej. Życie ma w dupie koniec 2012 roku, a tym bardziej to co u nas. Zmiany wypracowujemy sami.
no proszę Cię, realizm na tym blogu to rzecz niewskazana:)
Ale z drugiej strony żywienie się iluzjami, powoduje bolesne zderzenie w rzeczywistością. Patrząc realnie i sceptycznie wiemy co nas czeka, ludzie nas nie zawodzą i nie rozczarowują.
Mój komentarz dotyczył bardziej życzeń, ale niech będzie.
Och sok malinowy!!! To cała bateria mocy. Moja mama też robi – uwielbiam:)
Ściskam noworocznie – i w ogólności:)
I zauważ te serweteczki na zakrętkach i te pięknie napisane „Maliny 2012” :)
Moja mama pisze czasem „czarne 2012”
(czarne maliny, oczywiście)
uffff…odetchnęłam….czyli od jutra moja poranna kawa z Tobą na monitorze!!!! Li, życzę Ci wiele powodów do radości i szczęścia,Niech to będzie Twój dobry rok!!!
g z gdyni
jasne, jasne, wbijaj mnie dalej w poczucie winy, że rano nie ma notki :D
niech więc ten rok 2013 pachnie Ci malinowo, cytrynowo i troszkę imbirowo :) niech będzie również smakowity pod każdym względem!
mam na niego apetyt :))