Świetnego Sylwestra miałam tego roku.
Bez zadęcia, w ekscytującym towarzystwie Osadników z Catanu, ech… czuję, że rok 2014 będzie ciekawy!
Ale zanim wyszłam z domu, napisałam kilka maili, podzwoniłam,
jednym wybaczyłam, z innymi się pojednałam,
zostawiłam za sobą złooooo…
i za to lubię koniec roku.
Zamiast życzeń, będzie dowcip. Z cyklu motywujących:
-Spotykają się dwaj koledzy, jeden z nich jest mizerny, znerwicowany, przyznaje drugiemu, że ma poważny problem,
bo moczy się w nocy.
Drugi przejęty jego losem daje mu telefon do świetnego psychoterapeuty.
Spotykają się znowu po dwóch miesiącach,
znerwicowany kwitnie, chodzi na terapię.
Przyznaje, że dalej się moczy,
ale teraz jest z tego dumny!
…
Ha, nie ma to jak odpowiednie spojrzenie, prawda?
Ściskam wszystkich, czasem tęsknię, ale jeszcze nie wracam.
Li.

Podoba mi się fragment o tym, że zostawiłaś całe zło. Też to właśnie usiłuję robić. Z grubej rury może, ale czasem tak trzeba: wyganiam faceta z mieszkania, idę na prawko, kupuje samochód i zmieniam pracę. Do odważnych świat należy!
Z dowcipasków lubię jeden, obciachowy, nie przyznam się:)
Ale serdeczności, miłości i w dupiemiejości z nowym rokiem życzę:)
:)
osadnicy z catanu wymiatają ;))
Serdeczności noworoczne przesyłam!
NO! czułam, że coś napiszesz :)