Powiązane
This entry was posted on Sobota, 27 września 2014 at 19:05 and is filed under Dom w Kalabrii i żyćko w Polsce. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.

ech, Li. Juz 20 lat temu siakal nosem na Krolu Lwie w kinie. Ma sie te infantylna podatnosc.
Zawsze gdy zaglądam na pani blog, to albo piękna polszczyzna, albo emocje, zaduma… albo łzy
ech życie:(
W dalszej części bajki dziadek spotkał miłego harcerza i jego życie nabrało sensu. I w życiu prawdziwym też tak bywa na szczęście
popłakałam sie….
Pani Moniko,przepraszam że tutaj pytam ale czy wiadomo Pani coś może o filmie o JOANNIE,czy jest gdzieś dostępny czy można go gdzieś ściągnąć.Bardzo zależy mi na oglądnięciu.Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam.
To jest przede wszystkim piękna bajka. Pamiętam, że jak ją obejrzałam, to zrobiła na mnie niesamowite wrażenie.
strasznie smutno…
Smutno? Strasznie?
Wiadomo, że lepiej gdy małżonkowie się nienawidzą. Wtedy gdy jedno umiera drugie czuje ulgę. I do Peru. Za polisę. A co.
do Peru? kurczę…. o tym nie pomyślałam!!!
To była dobranocka, niech Cię diabli, Li . . .
Smutne i piękne ………………