Niespodziewanie jutro przylatuje Karolcia, prawie na miesiąc!
Oddała promotorowi swoją pracę magisterską,
której tematu nawet nie usiłuję zrozumieć,
ale brzmi bardzo mądrze, haha.
W związku z powyższym radosnym wydarzeniem
poniedziałek zaczęłam od pracy fizycznej,
bo musiałam przekopać się przez rzeczy
pracowicie gromadzone przeze mnie w pokoju Karoliny.
Jest tam składowisko walizek, stary leżak,
suszarnia i składowisko prania,
które leży już tak długo, że trzeba je prać drugi raz.
W domowych robotach mam miszcza,
zaprawdę powiadam Wam,
jak już zostanę sama,
to zredukuję ilość rzeczy do absolutnego minimum.
Albo przynajmniej sobie o tym pomarzę!
Li.

wszyscy czekamy na Li…chyba zażywa wakacji…bo niepodobna aby ponownie studia zaczęła we Wrocku…:)…ona przecież fachura..prawda Pani Mecenas?))….
Nie ma Li, nie ma wchodzę i o super jest. Mam nadzieję, że będziesz pisać i pisać. Pozdrawiam ciepło. polaczka.
Rzeczy z pokoju Karoli przełóż do Gusi. Proste.
Coś mi się wydaje,że Ty sama to nie pobędziesz…
Lubię porządki w pokojach dzieci przed Ich przyjazdem:walizki z naszych wyjazdów,jeszcze do końca nie rozpakowane,książki porozkładane,ćwiczenia z angielskiego,suszarka,stos rzeczy do prasowania,pudła z zakupów online,etc.Zwykle na szybko,ale dokładnie,czasem z czyszczeniem powietrza (u nas też jest smog).Na codzień tam nie sprzatam,brak tej fajnej energii związanej z oczekiwaniem
Maksimum minimalizmu. Nieźle.
Pst! Uprzejmie donoszę o zaistnieniu literówki w tytule. No chyba że się aż tak w tym dążeniu do minimalizmu zapamiętałaś, Li… ;)
A poza tym zgłaszam akces do klubu miszczyń w domowych robotach. I założę się, że Cię przebijam. Zwłaszcza że nijak nie dążę do tego tam na „m”. :]
Haha, to jednak jest sztuka tak zminimalizować słowo „minimalny” :))) Nie poprawię tej oczywistej literówki, bo bardzo mi się spodobała:))