Smog za oknem zjadł mój widok na Kopiec Kościuszki i Lasek Wolski.
Muszę wyjść z domu, a moje pocovidowe płuca protestują, jak żyć?
….
Zimno. Prawdziwe ziuziu, jak mawiała mała Karolcia.
…
Gdy roję sobie marzenia o domu na południu Europy, to zawsze mam swój własny oliwny gaj.
I co? Warto marzyć.
…
Oliwkę w ogrodzie mojego biura posadził mi tego lata człowiek obdarzony wielką zaletą szaleństwa.
Drzewo rośnie wdzięcznie i jak szalone wypuszcza nowe pędy, kryjąc pod nimi smutne kikuty po amputacji potężnych dwustuletnich konarów. Ma niesamowitą wolę przetrwania, uwielbiam je! Jest mi jej żal- że nie stoi na swojej ojczystej ziemi, z systemem rodzinnych powiązań korzeniowych, z palącym słońcem, z suchością gleby, z pachnącym ziołami wiatrem między listkami.
Dbam, bardzo dbam.
Otoczyłam ją kwiatami i miłością, a ten zestaw jest niezawodny.






Stoi pod murem, w zaciszu, ma mnóstwo słońca, nowe znajomości, musimy ją tylko dobrze zabezpieczyć na zimę, nie może marznąć.
Na razie stoi pod namiotem, a w nim ma grzejnik. Serio, serio.
Pokażę Wam zdjęcia!
Li.

Oj, Basiu:) Piękno jest zawsze w oczach patrzącego:)
Oliwka trafiła naprawdę w najlepsze ręce! A wszystko wokół Ciebie emanuje pięknem:) O! wymyśliłam- człowiek o pięknym wnętrzu otacza się pięknem:) ech, wcale nie banał ani pochlebstwo! :) ( pamiętam pierwszą wrocławską przystań Gusi:)
Oliwka ewidentnie się zadomowiła, bo wypuściła mnóstwo młodych gałązek. Wcześniej, już po brutalnym wyrwaniu z ojczystej ziemi i okaleczeniu, przez dwa lata zupełnie nie pielęgnowana stała w donicy, w kącie ogrodu człowieka, któremu jednak „nie pasowała” do nowoczesnego wystroju. Jakoś przeżyła, została stamtąd zabrana i wpadła w ręce kogoś, kto postanowił oddać ją w najlepsze ręce, czyli moje:))
Zaraz wrzucę zdjęcia jak została zaopatrzona na zimę, normalnie sztandarowy przykład makgajweryzmu:D
Wow! Serio?! Dwustuletnia oliwke przesadziliscie?!!!
Nieprawdopodbne!
Trzymam kciuki oby zadomowila sie w Twoim ogrodzie.
(przy moim liceum rosla sobie oliwka, ale sadzona byla jako malutka sadzonka i gdy ja widzialam miala, hmm, chyba nie wiecej niz 20 lat, nie miala takie imponujacego pnia jak Twoja, ale tez trwala dzielnie przez nasze zimy bez jakiejkolwiek ochrony