U mnie problemy zawsze się mnożą, mam na to niezbity dowód.

Ile razy przyjeżdżałam do matki i parkowałam pod jej domem, obok auta w magiczny sposób materializował się chudy czarny kot. Nie wiem w jaki sposób odróżniał moje auto od innych, ale dobrze wiedział że ode mnie zawsze może liczyć na jedzenie. Po wakacjach udało mi się namówić mamę, by na noc wpuszczała Czarnego do domu, pchał się tam w rozczulający sposób. Doszedł mi więc kolejny obowiązek- regularna dostawa jedzenia i żwirku. Kot zadomowił się od razu, choć niestety ma do dyspozycji jedynie tzw. ogród zimowy, bo nie jestem w stanie przekonać mamy, by pozwoliła mu buszować po całym domu. Ale jest mu ciepło, ma miękkie legowisko, regularne jedzenie, przytył, sierść mu się błyszczy, w ciągu dnia wychodzi, wraca na noc i niezmiennie cieszy się na mój widok.

Od pewnego czasu zauważyłam, że jedzenia idzie dwa razy więcej, kuweta też jakby bardziej zapełniona… hm… czy wyobrażacie sobie, że w domu mojej matki zamieszkał drugi czarny kot, identyczny jak ten pierwszy, a ona niczego nie zauważyła? A ja myślałam, że dwoi mi się w oczach. Znalazł się jakiś kolejny biedak, który przyuważył stołówkę i ciepłe łóżeczko, skorzystał z okazji, podszył się pod pierwszego, wszedł do domu i już z niego nie wyszedł.

Obecnie więc w domu mojej matki (nie przepadającej za kotami) mieszkają dwa czarne koty . Na tyle są do siebie podobne, że nie jestem w stanie odróżnić jednego od drugiego, bo cwaniaki równo się do mnie łaszą, mruczą i dają się brać na ręce. Mam teraz problem, bo za kilka miesięcy wyprowadzamy mamę z tego wielkiego domu do mieszkania niedaleko mnie. Co pocznę z kotami, nie wiem. Mama na pewno nie będzie chciała ich zabrać, miłości do zwierząt nie wyssałam z mlekiem matki.

Oto kolejny dowód na to, że moje problemy zawsze chodzą parami.

Jakieś pomysły? Do siebie nie mogę ich zabrać, bo w kolejce na meldunek u mnie czekają moje koty kancelaryjne- Mecenas i Bandyta. Póki jednak mam Szarego, nie mogę wprowadzić nowego kota, bo zazdrość Szarusia ma konkretną postać- fizjologiczną. Na wszystkim co uznaje za swoje wyłączne terytorium.

Li.

3 Responses to U mnie problemy zawsze się mnożą, mam na to niezbity dowód.

  1. Li's awatar Li pisze:

    Dom sprzedajemy, kotom muszę znaleźć dom. Ale najpierw muszę ustalić płeć, bo do dzis nie wiem z kim mam do czynienia :D

  2. _wiewiorka's awatar _wiewiorka pisze:

    U mnie na ogrodzie funkcjonuje od kilku lat ocieplany domek dwuizbowy z tarasem dla kotów, które z powodu naszego psa nie mogą zamieszkać w naszym domu. Jedzenie dostarczamy dwa razy na dzień i tak naprawdę nie mam pojęcia ilu dom ma mieszkańców. Niekiedy widzę jednego czarnego innym razem dwa czarne- karma w każdym razie zostaje zjedzona.

  3. redmercedes's awatar redmercedes pisze:

    No jak to: dwa czarne koty zdecydowanie podnosza wartosc ogromnego domu z ogrodem zimowym, czyz nie? ;-)

Dodaj odpowiedź do redmercedes Anuluj pisanie odpowiedzi