gdy napiszę, że mam swoja własną Madonnę z Dzieciątkiem*?
I że wystroję ją w błękity, czerwienie i złocistości, podświetlę i może zapunktuję u miejscowego proboszcza**?


Gdy usiłowałam sprzątać pozostawiony bałagan, przyszła do mnie moja sąsiadka Maria, lat na oko 80. Przyniosła mi wielką torbę z pomarańczami, cytrynami i pompelmi z ogrodu syna. Maria jest głuchawa, mówi wolno i głośno, dzięki temu rozumiałam aż co piąte slowo, więc jakoś się dogadałyśmy. Okazało się, że mieszkała w moim domu, urodziła w nim piątkę dzieci!
Ledwo wyszła, przyszedł Agazio ze swoim ojcem, oglądać zakres robót. Okazało się, że ojciec Agazia bywał w moim domu w dzieciństwie, to był dom miejscowego księdza, a Maria była jego siostrzenicą. Zapewnił mnie, że to jeden z lepszych i porządniejszych domów w miasteczku, poczułam się więc jeszcze większą szczęściarą.
Do tego mam własną Madonnę, już ją lubię i mam zamiar doprowadzić ją do stanu świetności. Jest na drugim piętrze, podświetlę ją solarami, będzie lśniła i pilnowała takiego antychrysta jak ja.
Li.
PS. *Oby się nie okazało, że jest warta więcej niż cały dom!
** Oby nie skończyła jak Jezus z Borji.

Ale trafiłaś! Santa Madonna nad Tobą czuwa😃( i to prywatna!) Dom po proboszczu to prawie święte miejsce, nie trzeba już zaglądać do kosciola!( no przeciez, ze nie bluźnierstwo!)
Nie wiem czy po proboszczu, ale na pewno po księdzu:) Nie chodzę do kościoła, ale tam będę chodzić, bo to bardzo religijne miasteczko jest, patrzą co robisz. Nie obchodzi mnie zdanie innych, ale w takiej społeczności trzeba uważać. Poza tym msze po włosku są piękne, poćwiczę język!
Rozumiem! Weszlam do kosciola w Cesenatico – i po włosku jest bardziej bosko!
Otóż to!
To sie nazywa miec szczescie , mieszkanie po ksiedzu, to wspaniala lokata kapitalu. Na pewno bedzie sie wspaniale mieszkalo. Madonna idealnie wyglada w kapliczce.
Nie patrzę na lokatę kapitału, choć mam świadomość, że nie stracę. Dom ma zostać dla moich dziewczyn, a co one kiedyś z nim zrobią, to mnie chyba nie będzie obchodzić:))