i pisać codziennie, wychodzi jednak tak jak zwykle. Ten brak czasu tak dolega, mimo moich wysiłków doba ma 24 godziny i nie chce być dłuższa ani o sekundę. A niestety muszę przecież spać. I codziennie uczyć się włoskiego. Miotam się więc między życiem, a snem, mam poczucie, że ciągle biegnę, a mety nie widać.
Od Agazio płyną tylko dobre wiadomości- mam zgodę na zrobienie tarasu! No i dostałam większy przydział mocy prądu, bo zdecydowałam się na wyrzucenie gazu z domu. Gazu w sensie butli gazowej, wszyscy tam gotują na butlach, ale ja nie chcę. Boję się gazu, nie będzie mi się też chciało taszczyć butli (30 kg!) na pierwsze piętro, gdzie mam kuchnię, a już z pewnością gaz skończyłby się w niej noc mojego przyjazdu, znam swoje szczęście, haha. Będę mieć więc płytę indukcyjną, do tego potrzebne było zwiększenie mocy.
Za dwa tygodnie o tej porze będę z Karolcią w Kalabrii, czekam na to jak na głęboki oddech. Zwolnię, zajmę się kupowaniem pralki i rozmową z moim wykonawcą tarasu. Mam tyle pomysłów! Mój niebieski zeszyt z napisem „Mia casa in Calabria” szaleńczo od nich tyje i niech tyje. Pomysły rodzą pomysły, kocham ten stan twórczości. Przypadkiem poznałam miejscowego artystę. Obiecał zrobić mi dekoracyjne tynki, a robi między innymi takie. Czyż nie są piękne?

Wykorzystam je w łazience i w kuchni, ale powoli, piano, piano, szaleję w zeszycie, zwalniam w życiu, muszę być realistką, co nie zmienia faktu, że planowanie, marzenia, wizualizacje kolorują mi ten lutowy, szary czas.
Miłego weekendu! Kiedy koniec tej szarości, do diaska?
Li

Codziennie pisać to faktycznie trudno, ale każdy wpis cieszy :-)
Tynki wspaniałe, nie puszczaj ;-) artysty.
Szarość? Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija, pamiętasz, Li?
Red Mercedes
Tak, Red, Ciebie też przytulam do serca za tyle wspólnych lat:))
Tynki piękne! Szarość przeminie! Pięknego planowania!
Baśka, jak mnie wzrusza to, że tyle lat u mnie komentujesz i że ciągle Ci się chce, to takie miłe! :*
🥰Ach, bo jesteś moją ulubioną , wirtualną krakowską Znajomą! Od czasów Bobcia! 😀( i mamy cos wspólnego- znowu urządzam ( na razie w myślach, jeszcze tam są rzeczy najemcy) mieszkanie, kupione w poniedzialek🫣 i nachodzą mnie wątpliwości , bo będę żyła” w rozkroku” między tym za duzym domem a mieszkaniem w Poznaniu! Ale z balkonu pomachamy sobie z wnuczkami, więc ta szklanka wina na starość realna( podadzą? 🤣)Julka mi dzwoni- O, u ciebie odsnieżyli chodnik! I śmiejemy się( a uliczka sliczna, z akacjami, krociutka , jednokierunkowa, między dwoma parkamu- to jak mialam nie kupić.A jak sobie poczynasz w Italii- dodajesz mi sił i odwagi! Serdeczności!