jakby wysypał się wór ze smutkami. Z każdej strony złe wiadomości, głównie o chorobach bliskich mi osób, a zwłaszcza ich mężów, co za ulga że nie mam męża, o jedną osobę martwię się mniej. Operacje, wznowy, prześwietlenia, choroby, czy tak już będzie? Czy to TEN wiek? Wg statystyk mężczyźni w Polsce żyją średnio 75 lat, o 7 lat krócej niż kobiety. Dzisiejsze wiadomości zaniżają te statystyki zdecydowanie. A kysz, zły losie!
Szukam pozytywów, choć mam przed sobą tak ciężki tydzień, że mogę tylko stanąć z nim na ringu i bić się o przetrwanie. Ale jest nadzieja na zmianę, w piątek idę na koncert Grzegorza Turnaua, potem jak zwykle szybko przebiegnie weekend, i już będzie nowy tydzień i moja Kalabria. Kurczowo się trzymam tej myśli, kurczowo. To moja kotwica, boja ratunkowa, obecne centrum mojego świata ze słońcem.
Gusia „zapomniała” o kubeczkowym zakazie i kupiła dwa kubki, słodkie i kiczowate, aż miło. Lojalnie zapytała, haha…są takie śliczne, że zakaz został chwilowo uchylony:) Jak zwykle konsekwentnie niekonsekwentnie.
Ale zrobiło się jakby jaśniej, cieplej i przytulniej, prawda? No i pasują do nowej pościeli w serduszka.

Przetrwać zły czas, przetrwać zły czas, wszak – wszystko mija, nawet najdłuższa żmija/by Lec
Li

Smutki odganiam, choc natretnie wciskają się w chwilach bezsenności:( Turnaua zazdraszczam! A że ugniecie się przed urokiem kubeczków- nieuniknione😄.Niech ten tydzień będzie łatwiejszy, niż się wydaje! Basia