Ech Ci Włosi,

niech kaczka kopnie tę włoską prowizorkę i pomysły budowlane z kompletnej d…

Dziś Cosimo-ojciec Agazio wszedł nareszcie na mój dach, bo po trzech tygodniach deszczu (kolejny straszny cyklon, rujnujący kalabryjskie wybrzeże) i napadaniu rocznej normy nieśmiało wyszło słońce. Szybko wyjaśniła się tajemnica zalania mojego domu- to nie wina dachu, a sąsiada, który zrobił sobie tarasik nad moją kuchnią (dlaczego to nie jest moje, nie pytajcie. Na zdrowy rozum dach nad kuchnią powinien być mój, a nie jest), a tarasik ma formę niecki, bez odpływu wody. Z każdej strony otoczony jest murem innych kamieniczek, woda nie ma ujścia, więc stoi sobie na posadzce i przecieka do mnie. Absurdalna sytuacja! W dodatku pisząc „sąsiad” nie mam na myśli konkretnej osoby, bo niestety graniczę z niezamieszkałą ruinką. Potężnym domem, ale w kiepskim stanie. Rozważam czy go też nie kupić, nie wyremontować i nie sprzedać w swoim dobrze pojętym interesie. Agazio twierdzi, że będzie tańszy niż mój. Ale czy ja to wytrzymam? Już przecież teraz niecierpliwość zżera mnie na amen, z czym walczę, walczę, ale ciągle przegrywam.

Agazio twierdzi, że to nie jest problem, a zaledwie malutka niedogodność. Kiedy ja nareszcie nauczę się tego włoskiego luzu? Tego przekonania, że wszystko kiedyś da się załatwić, że się zrobi, że nie będzie problemu, że …. a teraz chodźmy na wino, pokażę Ci swoją cantinę, piano, piano.

No i sami zobaczcie, sąsiaduję z basenem.

Ale nie wyobrażam sobie innego rozwiązania, jak to, że będzie dobrze, że w ostateczności wyremontuję ten kawałek na swój koszt, puszczę przez swój taras odwodnienie i będzie pięknie, bo tam za tymi chmurami, pomiędzy dwiema górami niebieści się morze.

Dam radę, vero? VERO?

Li

7 Responses to Ech Ci Włosi,

  1. teatralna's awatar teatralna pisze:

    a wiesz, że jak patrzę na ten chujowy luty, w kraju tutejszym, to bym chciała chociaż szałas mieć w tej Kalabrii ;-)

    powodzenia Li, i jednak zazdroszczę.

    • Li's awatar Li pisze:

      W ciągu następnych czterech tygodni będę w Kalabrii przez trzy weekendy, pojutrze lecę z Karoliną, potem w następny weekend w Gusią, a dwa weekendy póżniej z przyjaciółką, mam huk roboty, sprzątanie, wynoszenie, kupowanie, ale w przerwach wyskoczę nad morze, pójdę na spacer, zjem coś pysznego, posiedzę nad kawą, to mnie tak cholernie cieszy, serio! Mogę wykończyć się sprzątaniem, kupowaniem, wybieraniem, ale mam cudowną perpektywę na relaks w słońcu. No i mam o czym myśleć, co nie jest pracą, problemami i codziennym życiem. Ciekawe, że cały ten remont jawi mi się jako jedna wielką przyjemność, a nie niedogodność:D

  2. Nieznane's awatar Anonim pisze:

    Z jednej strony ten włoski luz godny pozazdroszczenia, z drugiej to chyba jego rezultatem takie kwiatki jak ten tarasik nad Twoją kuchnią
    Zapowiada się, że Li wyremontuje co najmniej jedną pierzeję miasteczka ;-) i dobrze!

    Powodzenia, Li

    Red Mercedes

    • Li's awatar Li pisze:

      Red, daję słowo, gdybym tylko mogła to zrobiłabym rewolucję i to byłoby najpiękniejsze miasteczko w okolicy! Bez ruinek, pełne kwiatów i szczęśliwych kotów. Ale to Kalabria, ultra-katolickie i hermetyczne środowisko. To, że jestem tam miło przyjmowana to jedno, ale by mnie zaakceptowano to drugie. Muszę więc być bardzo ostrożna, naginać się do miejscowych, nie przyznawać, że jestem rozwiedziona ( mówię, że mąż bardzo dużo pracuje, ale kiedyś tu przyjedzie), ale z czasem zrobię z siebie nieutuloną w żalu wdowę….:) Wszystko lepsze niż rozwód, będę mniej podejrzana dla miejscowych kobiet.

  3. optimistic0265fef163's awatar optimistic0265fef163 pisze:

    Dasz 😀a to za jakis czas będzie we wspomnieniach tylko zabawną anegdotą!

    • Li's awatar Li pisze:

      Anegdota dość kosztowna:D Ale chcę jeszcze namówić sąsiadów z drugiej strony, by też ściągnęli eternit, przy okazji mojego rusztowania, może się uda. Prowadzenie remontu na odległość, przy wątłym włoskim to wyzwanie, serio! Ale z drugiej strony nie ma powodu dla którego nie miałoby mi się udać! Patrzę więc spokojnie w przyszłość, ważne, że mam tam łóżeczko, dobrą knajpkę niedaleko i pespektywę szybkiej łazienki. Reszta się ułoży, que sera, sera. Poziom mojego szczęścia się nie zmienia, przewidywałam problemy, bo takie jest całe moje życie:)

Dodaj odpowiedź do optimistic0265fef163 Anuluj pisanie odpowiedzi