Nazwijmy rzecz

po imieniu: jest obrzydliwa aura. Brakuje mi powietrza i słońca. Nad Krakowem chmury wiszą tak nisko, że smog jest jak koncentrat pomidorowy. Trudno znaleźć jakieś pozytywy, choć usilnie szukam i nie tracę z pola widzenia okazji do śmiechu- polecam Wam profil na fb „Prosto na Sycylię”. Śmieję się w głos. Czytajcie od pierwszej notki! Za dwa tygodnie będę w Kalabrii i o ile nie pojawi się tam kolejny cyklon, powinnam złapać trochę słońca. Ciężki mam czas, ale się nie poddaję.

A co na to Lec? Wolę napis „Wstęp wzbroniony” aniżeli „Wyjścia nie ma”.

Dziś jeszcze muszę być maksymalnie oddana pracy, ale od jutra będę gotować jajka i chyba nic więcej nie zrobię. Przyleciała Karolina, rozsypiemy puzzle, a ja podgonię włoski, bo mam teraz lekcje dwa razy w tygodniu, a Achillus jest bezlitosny. Kocham ten język, czuję go, to tak jakbym miała dwa życia, do tego drugiego nie wpuszczę problemów pierwszego, stawiam mur, przez który się nie przebiją. Gdzieś w końcu muszę mieć swoją Arkadię, beztroskę i szczęście.

Dziękuję Wam za wszystkie komentarze, są takie ciepłe!

Co się stało z moimi wrogami? Gdzie oni są? Ani jednego wrednego komencika? Nic a nic?

A co na to Lec? I niepotrzebni są potrzebni.

:)

Li

3 Responses to Nazwijmy rzecz

  1. Joanna's awatar Joanna pisze:

    Macham! jestem, czytam i wracam (wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy okazało się, że znów piszesz … czyli to, że zaglądam regularnie się opłaciło! ) Kalabrii zazdraszczam i zawiszczam

  2. optimistic0265fef163's awatar optimistic0265fef163 pisze:

    Li! Słońca i beztroskiego spokoju nie tylko w Święta!

Dodaj odpowiedź do Li Anuluj pisanie odpowiedzi